niedziela, 30 września 2012

Jak to na zakupach było i niedzielna nuda




Nosi mnie!! Nie znoszę,żeby nie powiedzieć nienawidzę niedzieli.
To najnudniejszy dzień w tygodniu. Ta cisza,spokój doprowadza mnie dziś do szału.
Chciałam poczytać zaległe czasopisma ale nie daję rady!

Źle spałam,miałam koszmary więc od bladego świtu jestem na nogach.
Może się nie wyspałam a może ta pogoda tak na mnie wpływa?
Nie ma słońca,jest zimno a wiatr jakiś taki mroźny.
Jest szaro,buro i ponuro.Ogólnie do dupy.
Koc w ciągłym użyciu na moim ulubionym fotelu,jedynym zresztą 
Dziś przydaje się jak nigdy.






Tylko ten motyl przypomina mi o lecie,które przeleciało niczym F16 nad moim blokiem.
Szybko i z brzękiem...komarów oczywiście.
Ile bym teraz dała by na tarasie posłuchać tego bzykania.




Dziś nie tylko ja znudzona,bo reszta rodziny również.
M. niczym mysz,gniazdko sobie uwił i śpi w najlepsze,tylko my z Summerkiem tułamy się po chacie,bo Paula po śniadaniu się ulotniła.
Ja trasa ustalona...od fotela do lodówki albo od fotela do szafki ze słodyczami i tak dupsko rośnie.
Nie,no kuźwa tak być nie może...idę!
Na spacer,gdzieś...gdziekolwiek byle daleko od nudy.






Zapomniałabym,napisać o tym,jak to co niektórzy mają więcej szczęścia niż rozumu.
Wczoraj pojechałam z koleżanką na zakupy do marketu.
Gadu,gadu, haha hihi,mega śmiechy,głupoty w głowie.My sobie do kasy,pani mówi ile do zapłaty i...
i kuźwa zonk. Nie ma portfela! A był!!jak do sklepu wchodziłyśmy to w ręce go trzymała.
No to ino w te pędy i biegamy między regałami,bo gdzieś go zostawiła.
Nie ma!! Normalnie kuźwa nie ma,ktoś sobie wziął.
Biedna cała czerwona,widzę przerażenie w oczach i rzucam spojrzenie pytające "ile?"
A ona że 5 tysięcy,bo nie zdążyła w piątek do banku.
No to ja mało zawału nie dostałam i nogi i mi się jak z waty zrobiły.
Najpierw chciałam ją zjechać,bo kto normalny taką kwotę przy sobie nosi ale się w jęzor ugryzłam. Nie dobija się leżącego,nie? No to sobie podarowałam.
I nagle jakaś kobieta podchodzi i mówi,że widziała...na coca coli.
I my znów w tę coca colę pędzimy.Nie ma!!
Wracamy do kasy i babka z innej kasy mówi,że jakiś starszy pan oddał ochronie i jest do odebrania w obsłudze klienta.
Ciężar nam z serca spadł ale na chwilę
bo jak się okazało,ktoś sobie 7 stówek pożyczył na wieczne oddanie.
No cóż,za głupotę i roztargnienie trzeba płacić i to słono,bo 7 stów na ulicy nie leży.
Musiałyśmy się wieczorem zresetować,bo nie szło tego przetrawić a ta coca cola będzie nam się długo odbijała :)


Trzymajcie się i do później!
Idę na ten spacer.


czwartek, 27 września 2012

Czwartkowo



DZIEŃ DOBRY W CZWARTEK!

Jak się macie,wszystko ok?
Tak?? No to super :)

Z racji tego,że zapowiadają pogorszenie pogody,postanowiłam popstrykać kilka fotek.Być może ostatnich na tarasie.
Właśnie w tej chwili zerwało się wiatrzysko,zrobiło się ciemno jak...yhym...
i tylko czekać jak lunie deszcz.
I gdzie się podziała ta moja cudowna,piękna jesień??
Już mnie dziś tak nie zachwyca jak ostatnio.Oj nieeeee!!






Wczoraj córka była na wycieczce w gospodarstwie agroturystycznym i przywiozła mi dynię.
Po obiedzie byłyśmy pozbierać kasztany i żołędzie i powstało cosik takiego





Nawet Summer patrzy zdziwiony na to co się dzieje na dworze.
Taka jesień też i do niego nie przemawia....

Wczoraj był dzień białej farby i przemalowałam kilka gadżetów,w tym koszyczek po truskawkach,w którym urzędują teraz wrzosy. W tej wersji podoba mi się o wiele bardziej :)




Trzymajcie się ciepło!!


Ja pędzę zbierać z tarasu co się da,bo nic dobrego z tej pogody nie będzie :(

wtorek, 25 września 2012

Ależ czaruje!

oj tak,tak...czaruje ta nasza pani jesień.
Czyż nie jest piękna,taka kolorowa,z tymi wszystkimi darami jakie nam niesie?
Gdyby ktoś,kiedyś mi powiedział,że tak ją polubię,powiedziałabym,że ma coś z głową nie tak hihi
Lubię ją i to nawet bardzo!! 
Ale chwila,chwila,żeby było wszystko jasne...lubię ją dopóki  nie pada deszcz i nie wieje zimne wiatrzysko! OK?

Wczoraj szuflując uliczki mojego miasta i wystawiając nos do słońca zobaczyłam na straganie malutkie dynki.Leżały sobie takie kolorowe...no jak miałam ich nie wziąć?
No się nie da!
Sprawiłam radość nie tylko sobie ale i przemiłej pani,która je sprzedawała.
Ponoć wczoraj był totalny zastój i klientów jak na lekarstwo.
Bardzo żal mi się jej zrobiło,więc wzięłam śliwki,jabłka,marchewkę i ziemniaki.
Niech ma i ona radość :)

W domku zrobiłam sobie dyniowy talerz.





Widziałam też piękne,dorodne wrzosy w kolorze purpury.
Były śliczne ale niestety byłam już tak obwieszona zakupami,że nawet gdybym bardzo chciała nie byłam w stanie ich zabrać a szkoda.


Babeczki moje drogie!!!
Będzie bardzo poważnie więc proszę o skupienie,tak??
I nie śmiać mi się proszę ;P

Kupiłam w piątek bazylię.Była śliczna,dorodna i taka zielona,że ho ho.
Wczoraj rano patrzę a ona ma na sobie jakieś brunatne plamy i usycha.
Myślałam,że może wody mało ale nic  z tych rzeczy.
Dziś moja bazylia wygląda tak. Koszmar jakiś!
Powiedzcie mi o co chodzi tej bazylii?? Co robię nie tak a może robię wszystko dobrze tylko bazylia taka nafaszerowana chemią?

Sama już nie wiem,w każdym razie więcej w tym sklepie nie kupię.





Pięknego wtorku :)






niedziela, 23 września 2012

To mi się babki udały :)



Cześć dziewczynki kochane!

Bardzo Wam dziękuję za tyle ciepłych słów odnośnie metamorfozy mebli. Nie spodziewałam się nawet,że tak Wam się spodobają po wyklejeniu :)
Witam również nowych obserwatorów,ciesze się,że chcecie zostać na dłużej.

W piątek mieliśmy gości,więc od rana robiłam zakupy,by po południu wziąć się za gotowanie i szykowanie.
Mięsko dzień wcześniej zamarynowane zgrillowałam,zrobiłam sałatki,zmroziłam to i owo i w ostatniej chwili przypomniało mi się,że zapomniałam o czymś słodkim.
Nie wpadając w panikę,jak to mam w zwyczaju,bo lubię mieć wszystko zaplanowane i dopięte na ostatni guzik wyciągnęłam mój "zaczarowany,magiczny" zeszyt i szukam...
Szukam i szukam i...JEST!!!!
Babeczki,ponoć szybko się robi i jedyne 30 minut piecze.
No to robię!
Kto mnie już trochę zna,dobrze wie,że ręki do pieczenia to ja nie mam i zwykle wychodzi mi jedno wielkie...yyyy...g.... ;P

Podeszłam do tego jak nigdy na luzie i w ciągu 10 minut ciasto wyrobione i przełożone do papierowych foremek.
Patrzę do piekarnika i...co widzę? 
Rosną hehe,normalnie rosną!!

Co niektóre chyba się w sobie zakochały i chciały poprzytulać ale wybaczyłam im...
zjadłam nim przyszli goście hahahaha ale ciiii :)




Wiem,że nie są idealne ale to mój pierwszy raz z babeczkami więc musicie mi wybaczyć.
W każdym razie po polaniu czekoladą i posypaniu płatkami migdałów były atrakcją wieczoru,
 nikt nie chciał uwierzyć w to,że sama piekłam
 (wszyscy już wiedzą,że w tym temacie jestem noga)
Znikły szybciej niż moje pieniądze na koncie a w tym ponoć jestem mistrzynią
Taaaa,już nie przesadzajmy kochanie,tak?
(kaszelek)
Bardzo żałuję,że nie zrobiłam zdjęć stołu,bo wyglądał pięknie ale ja zawsze przypominam sobie po fakcie,ech.Gapa ze mnie i tyle!

Wieczór był bardzo fajny i udany a to najważniejsze,prawda?





Gdyby ktoś miał ochotę sobie szybciutko je zrobić do popołudniowej kawki to podaję przepis:
Babeczki z rodzynkami

2 szkl.mąki
3/4 szkl.cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyczeczki  sody oczyszczonej
szczypta soli
1 szkl.mleka
1/2 szkl. oleju
2 jajka
rodzynki

Rodzynki sparzyć. Wszystkie składniki suche mieszamy,dodajemy składniki mokre i wyrabiamy.
Do tak wyrobionego ciasta dodajemy rodzynki i mieszamy łyżką. Wykładamy do foremek i pieczemy ok.30 minut w 170 stopniach.
Zamiast rodzynek można użyć świeżych owoców lub żurawiny.

POLEWA:
2 łyżki margaryny roztopić w garnuszku i stopniowo dodawać kakao aż będzie na tyle gęsta by nie spływać.
Polać babeczki i udekorować :)


I to tyle na dziś.

Kolorowej fantastycznej niedzieli :)







czwartek, 20 września 2012

Bielszy odcień bieli





WITAJCIE W TEN CUDOWNY SŁONECZNY DZIEŃ!!



Zrobiłam to!!! Oj długo się do tego zabierałam ale wreszcie wzięłam sprawy swoje ręce.
W związku z tym,że nie za bardzo wiedziałam czym je pomalować i szczerze mówiąc bałam się,że po jakimś czasie będzie widać odpryski farby,postanowiłam je jednak wykleić.
Nie łatwa to sprawa,bo nerwus ze mnie okropny i bałam się,że moja cierpliwość tego nie wytrzyma.
No więc po śniadanku zaczęłam planować i myśleć czym to wykleić...
padło na papier do drukarki,bo tylko taki biały szczerze mówiąc znalazłam,do tego taśma klejąca i zaczynamy.
Trochę to trwało i nieźle musiałam się nagimnastykować przy szufladach,by miało to ręce i nogi ale dałam radę!!
Mnie się bardzo,bardzo podoba a Wam??
Nie spodziewałam się nawet takiego efektu, więc moja radość tym większa.
Teraz nic nie widać,nic nie prześwituje,jest ok :)







Z szafą poszło najszybciej,bo nie musiałam się tak wyginać :)))





Jak było wcześniej możecie zobaczyć dwa piętra niżej.



Wczoraj zapomniałam Wam się pochwalić,kolejnym wisiorkiem od Beci z bloga Nic nie wiem, który wygrałam z okazji jej imienin :)

BEATKO BARDZO CI DZIĘKUJĘ ZA TEN PREZENT!!

I w ten oto sposób mam już dwa :))

Kiepska jakość zdjęcia,bo robione ostatnio wszystkie fotki telefonem.







Jakiś czas temu dostałam kolejne wyróżnienie,"dostało mi się" od Ani z bloga Aleja 57






ANIU ŚLICZNE DZIĘKI!! 



Nie będę o sobie pisała,bo pisałam już kiedyś i nie wytypuję kolejnych blogów,bo nie chcę by Wam się przejadły te nagrody ;P



MIŁEGO DNIA,PEŁNEGO SŁOŃCA I DOBREGO HUMORU!






środa, 19 września 2012

Wygoda najważniejsza




Hallo  blogowy świecie!!

Od poniedziałku wdrażam wszystkie moje plany,bo jaki poniedziałek,taki cały tydzień,nie?
(srata tata,wciskanie kitu)

Po południu w poniedziałek pojechałam do Ikea.W sumie to tak bez powodu,bo czy zakup nowej suszarki do naczyń może być aż tak ważny? Raczej nie.
Łaziłam,łaziłam,podziwiałam,wzdychałam do tego i owego,marzyłam...
Suszarki nie kupiłam,bo nie było czarnej,tylko srebrna więc nie wzięłam.
Kupiłam kosz na śmieci i mały dywanik ;P
I kiedy miałam już udać się z moim "wypasionym" zakupem do kasy,przypomniało mi się,że w sumie potrzebuję podnóżek do mojego fotela,by oglądając tv lub czytając książkę wygodnie nóżki swe wyłożyć...niczym królowa angielska.
I w taki właśnie sposób stałam się szczęśliwą posiadaczką ów cuda.

Córka moja zachwycona,za to M. jak zawsze skrytykował.
Czy Wasi faceci też potrafią Wam zepsuć każdą radość z zakupów??
Szczerze mówiąc nie skomentowałam tego co mówił,bo dobrze wiem,że wcześniej czy później przeprosi mój podnóżek i przyjdzie w łaski :)))
Tak samo było z fotelem!
Przyjdzie koza do woza,oj przyjdzie!

Najchętniej pozbyłabym się teraz ławy a zamiast niej postawiła podnóżek...
niestety odpada,bo M. mnie z rodziny wypisze.
Zostajemy (na razie) przy tym co jest,czas pokaże.






Dziś oda rana pracowałam ciężko nad pewną sprawą,która od dłuższego czasu nie dawała mi spokoju.
Jak się powiedziało A,to trzeba i B powiedzieć więc się wzięłam.
Lekko nie było ale dałam radę. Co robiłam,pokażę Wam jutro ;P
Powiem tylko tyle...
Ja jestem zachwycona nowym ich wyglądem...bardzo!!




Zatem do jutra ludziska,miłego popołudnia!


poniedziałek, 17 września 2012

Czy jest na sali złota rączka??





WITAJCIE W NOWYM TYGODNIU!!

Dziś od 6.00 rano jestem na nogach i od rana w samochodzie.
Muzyczka sobie gra,ja podśpiewuję i cieszę jak głupi do sera a to wszystko za sprawą słońca,które świeci jak szalone :))
Lato nie odchodź,proszę!!!

Mając chwilkę wolnego czasu postanowiłam do Was napisać,bo potrzebuję Waszej rady.
Ostatnio Alicja pytała o podłogi,czy malować na biało czy nie.Dziś ja chciałabym się Was zapytać czy któraś z Was malowała może przezroczyste wnęki w komodzie Aneboda z Ikea??
Bardzo mnie denerwuje ta przezroczystość i chciałabym coś z tym zrobić.
Wyklejanie odpada,bo moja cierpliwość może tego nie wytrzymać a to może się źle skończyć dla tej komody ;P
Może macie jakieś inne pomysły,chętnie poczytam!


By trochę zneutralizować tą sterylną biel dodałam troszkę turkusu,który wcześniej gościł na tarasie.
Niestety pogoda ostatnio bardziej jesienna niż letnia więc musiałam uprzątnąć co nieco.





Liczę na Waszą pomoc :D


Po woli uciekam do swoich zajęć,bo czas dziś na wagę złota ale będę zaglądać co u Was :)

Miłego dzionka moje słonka!!




niedziela, 16 września 2012

Moja niedziela czyli kocyk i herbatka




DZIEŃ DOBRY JESIENNA NIEDZIELO!!

Tak,tak jesienna,bo dziś niebo przykryte całkowicie chmurami i raczej nie zanosi się na to,by słoneczko miało uśmiechnąć się do nas.

Jak Wasze nastroje? Mój kiepski,jakaś nostalgia i płaczliwość mnie dopadły ale nie,nie,nie...nie poddam im się :))
Byliśmy z Summerem dziś rano na długim spacerze,prawie godzinkę...było cudownie!!
On biegał jak szalony a ja podglądałam jesień w ogrodach u ludzi.
Mimo braku słońca jest bardzo kolorowo,magicznie...

W moim małym mieszkanku też już widać,że jesień za rogiem...
już cudowne,kochane słoneczko nie pojawia się na moim balkonie i ten stan potrwa aż do wiosny,ech!
Bardzo mi go będzie brak... ale się zobaczymy,prawda??
Na wiosnę,wrócisz! Będę czekała :)

Wyciągnęłam ciepłe koce,podgrzewacz do herbaty już też zaczyna gościć codziennie.
No cóż,nic na to nie poradzę,więc trzeba się z nią (jesienią) zaprzyjaźnić.
Może wtedy jakoś lepiej będzie mi ją przetrwać a może nawet się zaprzyjaźnimy?
Niczego nie wykluczam :)







Przyniosłam z tarasu moją hortensję,która pod koniec lata postanowiła zrobić mi niespodziankę i zakwitnąć.
Chciałam ją wyrzucić,kiedy to przekwitła za pierwszym razem ale dałam jej drugą szansę a ona tak mi się odwdzięczyła
Troszkę listki jej zbrązowiały podczas moich wakacji ale co tam listki,jak ona ma tyle kwiatów wszędzie





Życzę Wam ciepłej niedzieli i spędźcie ją tak jak chcecie,jak lubicie!

Buziole kochani!!


czwartek, 13 września 2012

Wzięło mnie!



DZIEŃ DOBRY KOCHANI!

Pamiętacie jak wczoraj pisałam,że biorę książkę,kocyk i kawkę?? No i wzięłam ale długo tak nie wytrzymałam...kawę wypiłam,zaczęłam czytać ale ni chusteczki skupić się nie mogłam,bo po głowie różne myśli chodziły.
Lało jak z cebra ale postanowiłam,że wybiorę się do sklepu ogrodniczego po wrzosy.
Bardzo lubię "mój" sklep,napawam się w nim wszystkimi kolorami świata.
Były wrzosy,chryzantemy i znalazły się też dynie :)i w żaden sposób deszcz nie był w stanie zepsuć mi tej chwili.
Z racji tego,że na moim tarasie pięknie kwitną jeszcze pelargonie,postanowiłam,że nie będę szalała,bo wszystkie doniczki zajęte ale pod koniec września...oj kto wie :)

Dziś tak skromnie...z delikatną nutką jesienną.




Wymyśliłam sobie,że zrobię czosnek w zalewie z oliwy z oliwek.

Godzinkę obierałam czosnek i jego zapach unosił się w całym domu,bardzo lubię ten aromat!
Gdyby ktoś miał ochotę zrobić sobie taki słoiczek to poniżej podaję co będzie potrzebne.





CZOSNEK W AROMATYCZNEJ ZALEWIE

5-6 główek czosnku
po 2-3 gałązki tymianku i rozmarynu(ja dałam tym razem ok.8 listków bazylii)
3-4 listki laurowe
1 łyżka ziarenek kolorowego pieprzu
oliwa z oliwek

Czosnek obieramy.Zioła myjemy i odrywamy listki od gałązek.
Do słoika wkładamy czosnek,przygotowane zioła i listek laurowy,dosypujemy pieprz.
Całość zalewamy oliwą,zamykamy i odstawiamy na kilka tygodni.
Taką oliwę wykorzystujemy do sałatek a czosnek jako pikle.





Wzięło mnie jak nigdy na różne twory słoikowe i to Wasza zasługa,bo jak się tak człowiek napatrzy na te cuda co robicie w słoiki to i sam ma ochotę na stworzenie swoich zapasów :))
Nie pozostaje mi nic innego jak powiedzieć
DZIĘKUJĘ!!
mama będzie ze mnie dumna hehe


ŻYCZĘ WAM CUDOWNEGO DNIA :)))

znikam na kawkę,której zapach unosi się w całym domu

paaaaaaaaaaa!!!!




środa, 12 września 2012

Jesień puka do drzwi?



WITAJCIE!

Przez ostatnie dwa dni byłam jak w transie,gromadziłam zapasy na zimę i zrobiłam mega wielkie sprzątanie.
A to znak,że jesień coraz bliżej,no niestety...choć nie ukrywam,że i ona ma jakąś magię w sobie.

W poniedziałek prawie cały dzień spędziłam u teściów, moja córka szalała z synem M. siostry a ja jak zahipnotyzowana zbierałam maliny,jabłka,winogrono i pomidory.
Choć nie jestem wielką fanką robienia "słoików" zabrałam się do nich bez marudzenia.
Maliny będą idealne na mroźne wieczory :) Uwielbiam je!!

Wczoraj z rana dopadła mnie...
mania sprzątania!!

Myłam okna,prałam,sprzątałam w szafkach,posegregowałam i pochowałam już letnie buty...
nie mogłam przestać i co dziwne robiłam to z wielką ochotą.
Takie wielkie porządki robię w zasadzie tylko na święta więc nie wiem co mi się stało hehe

W każdym razie w domku błyszczy...wspaniały to stan...niestety długo nie potrwa
okna już wybrudził mi deszcz,który przyniosła nocna burza...
i podłoga...na której leży w ilościach hurtowych sierść

I po co mi to było?? No cóż,już taka jestem,że uwielbiam jak jest czysto i pachnie




A tak prezentują się moje malinki w słoiczkach...
tyle zbierania a tylko 5 słoików...no 6 było ale jednemu podczas gotowania odpadło dno i malinki wypłynęły hihi





Dziś odpoczywam...biorę książkę,kocyk,robię kawkę...pogoda zresztą nie pozwala na jakiekolwiek wyjście,bo wciąż pada
typowa jesienna pogoda...zimno,ciemno i pada


Trzymajcie się ciepło!




niedziela, 9 września 2012

Pewna Lara i chwilka wytchnienia



DZIEŃ DOBRY WRZEŚNIOWA NIEDZIELO!!

Korzystając z chwili ciszy i odrobiny czasu dla siebie postanowiłam do Was napisać.
Od piątku moje życie przypomina jedną wielką imprezę. Drzwi do mieszkania się nie zamykają i telefony nie przestają dzwonić.
Nigdy bym nie przypuszczała,że imprezowanie może mnie tak zmęczyć ale pocieszam się,że jeszcze dziś i ewentualnie w poniedziałek(urodziny mojego M.) i wszystko wróci do normy.

Z tego miejsca chciałabym podziękować naszym przyjaciołom i znajomym za życzenia i czas jaki nam poświęciliście i za wspaniałą zabawę :)
dziś nie mogłam podnieść się z wyra hihi

Dziś powinno być już spokojniej,bo na popołudnie zapowiedzieli się teściowie.Uffff  :))
I taki żarcik,który uwielbiam ;P
"A mamusia na długo przyjechała?? Oj to się mamusia nawet kawki nie zdąży napić :))"

A tak poważnie to "mamusia" całkiem fajna i co najważniejsze nie daje złotych rad i nosa nie wściubia do mojego kurnika.

Dziewczyny jakiś czas temu odkryłam wspaniałą płytę Lary Fabian...
jest cudowna,uwielbiam ją!!
Polecam bo kto raz jej posłucha zakocha się w niej bez pamięci :)
To taka typowo babska płyta





Chciałam również podziękować Wam za wszystkie życzenia urodzinowe i sama złożyć Wam je,bo jak się okazało jest nas,zodiakalnych panien w świecie blogowym bardzo dużo.
A zatem
 wszystkiego najlepszego,dużo radości,uśmiechu na twarzy,mało zmartwień i spełnienia najskrytszych marzeń



MIŁEJ NIEDZIELI!!



piątek, 7 września 2012

Czas leci nieubłaganie...


Dzień dobry wszystkim!

Od wczorajszego wieczora targają mną różne myśli i przemyślenia...
nie wiem czy to sprawka wina,które popijałam czy jak co roku w tym okresie dopada mnie natłok myśli.
Użalam się nad sobą...żałuję,że nie zrobiłam tylu rzeczy,że nie wyszło mi to i tamto i co najbardziej bolesne...
że mam kolejny rok więcej
Tak,tak...dziś są moje urodziny
i wcale się z tego nie cieszę,bo niby z czego??
Że zmarszczek coraz więcej,że grawitacja coraz bardziej mi doskwiera,że o 22.00 mam ochotę iść spać...
śmiejcie się śmiejcie,mnie kiedyś też to bawiło
Obiecałam sobie dziś po przebudzeniu,że to będzie piękny dzień. I mam nadzieję,że taki będzie!!

Martwi mnie jeszcze jedno...nikt z domowników nie pamiętał o moich urodzinach...
mała poszła do szkoły a M. po telefonie od kolegi,któremu pękła już druga opona na autostradzie wyrwał z chaty jak poparzony
Wszystkiego najlepszego Beciu!!-powiedziałam sama do siebie

By trochę złagodzić ten urodzinowy ból,zakupiłam ciasto do kawki...dziś niczego sobie nie odmawiam ;P







Na jutro zapowiedzieli się goście...szykuje się wesoły dzień :)
Przyjadą do mnie moi rodzice,których bardzo rzadko widuję więc ta wizyta cieszy najbardziej.
Wieczorem wpadają znajomi,by uczcić nasze urodziny...
Dlaczego nasze?? Bo mój M. ma urodziny 10 września hihi :))
Tośmy się dobrali,co??
Oj długo się dobieraliśmy,to znaczy on się dobierał hihi
Uparty był na maksa i bardzo się starał...
 żal mi go,że tak go dręczyłam :P
Lekko w życiu nie ma,nie?  :)
Amen.


Przyniosłam sobie gałązkę dzikiej róży z owocami,bardzo mi się podoba i nie wiem czy zauważyłyście,bo ja właśnie tak...hehehe
Moja córka do klatki wpakowała mi ptaka :))





Postaram się jeszcze dziś do Was zaglądnąć ale niczego nie obiecuję,bo nie wiem co przyniesie dzień :)

BUZIAKI !!!

środa, 5 września 2012

Słodkie prezenty i wiara w sens pisania

Witajcie w środę!

Jak się macie,bo ja świetnie :)Humor dopisuje,popijam kawkę,przeglądam Wasze blogi,w których mam ogromne zaległości a w międzyczasie wrzucam kolejne pranie do pralki,która od poniedziałku na mega obrotach.
Jedynie do pogody nie mogę się przyzwyczaić ale to pewnie wynika z tego,że Chorwacja każdego dnia witała nas wysoką temperaturą i wspaniałym słońcem. Niestety w Poznaniu dziś pochmurno i zbiera się na deszcz :(
Czujecie w powietrzu jesień?? Ja niestety tak!

Wczoraj obiecałam,że pokażę jakie to prezenty dostałam od Was.
W dzień wyjazdu na wakacje przyszła paczuszka od Beci z Nic nie wiem
a w niej własnoręcznie przez nią zrobiony medalion,który wygrałam.

Beatko z całego serca dziękuję,bo jest piękny!!




W paczuszce było również serduszko,które od razu przypadło do gustu mojej córce i mi je podwędziła :)))




                                              BARDZO DZIĘKUJEMY BEATKO cmok


                      Na czterech blogach czekały również na mnie kolejne wyróżnienia.

Dostałam je od Magdaleny z bloga Impressionen ,od Madzi z My love...sweet home, od Misi z Me&Home




kolejne


                                                     


dostało mi się od trzeciej Magdy z Moje kolory ziemi

Dziewczyny jest mi niezmiernie miło...zastanawiam się tylko czym sobie na to zasłużyłam...

Jeszcze raz DZIĘKUJĘ!


Dostałam też mały prezent od mojej córki...pachnący woreczek lawendy,który kupiła mi na wakacjach




Na dziś to tyle.Wszystkim serdecznie dziękuję!

Trzymajcie się!! Paaaaaaa