środa, 31 października 2012

Cukierek albo psikus?

Foto: Internet


WITAJCIE W HALLOWEEN!!


Przygotowani na zabawę,na wizyty dzieci chcących cukierki?
Bo pamiętajcie Cukierek albo psikus!

U mnie w zeszłym roku całe gromadki chodziły więc w tym jestem przygotowana i mam mnóstwo cukierasków :))

Psikusy?? Nie dziękuję hahaha :)))
A dynie,macie powycinane? Nie? No to do roboty!
W internecie aż się roi od pomysłów.


http://www.publicdomainpictures.net/view-image.php?image=9686&picture=happy-halloween-dynia&jazyk=PL

            Miłej zabawy,dziś możecie dać się ponieść fantazji i choć na chwilkę stać się znów dzieckiem :)
                                                           
                                                                  Ściskam Was mocno!!




wtorek, 30 października 2012

One nas potrzebują!




Cześć dziewczyny!

Ostatnio jakoś czasu mi brak i chyba weny również do pisania.Jestem jakaś bez życia,wiecznie zmęczona i śpiąca a pogoda nie pomaga wyjść z tego stanu.

Wczoraj było pięknie,słonecznie a dziś no niestety będzie chyba padać.
Szkoda,bo zaplanowałam sobie spacerek po gałązki modrzewia ale pożyjemy zobaczymy.

Dobra kończę już o pogodzie,bo jaka jest każdy widzi,nie?

Dziś piszę do Was z prośbą,bo to co ostatnio widzę na moim tarasie nie daje mi spokoju.
Otóż od jakiegoś czasu zjawiają się u mnie mali goście w dość licznej liczbie.
Mowa oczywiście o ptakach a w szczególności o sikorkach,wróblach i gołębiu,sztuk jeden.

Chciałam ostatnio powiesić pranie na tarasie,bo ładnie słoneczko świeciło ale jakież było moje zdziwienie,kiedy spojrzałam na moje "tarasowe klapeczki"
Wkładka jakaś poszarpana,poskubana...nic nie podejrzewając pomyślałam,że od zmiany temperatur tak się im zrobiło.
Nowe nie są więc mają prawo...ale to co ujrzałam zwaliło mnie z nóg!
Do moich butów przylatują sikorki,które wyjadają skórkową wkładkę.
Wniosek jeden,są bardzo głodne,skoro zadawala je wkładka.

Buty nadal tam stoją a w ciągu dnia mam istne naloty na nie. Pałaszują oprócz butów też nasiona z moich tuj,grzebią w korze w doniczkach wyszukując robaków,przy czym rozrzucają ją na prawo i lewo.
Krótko mówiąc jadłodajnia tarasowa tętni życiem :))







Przyleciał też w czasie niewielkiej śnieżycy gołąb. Myślałam,że z lotu,że zmęczony...
nakarmiłam chlebem...przylatuje teraz codziennie.
Wiem,że nie są lubiane,bo wszędzie zostawiają swe odchody ale nie mam serca go przegonić.
Nic a nic się nie boi i wcale nie ucieka jak wychodzę do niego.
Patrzy tylko tymi swymi oczami i grucha do mnie jakby chciał coś powiedzieć.
Wiem mam z głową coś nie halo ale nic na to nie poradzę ;P
Od dziecka los zwierząt nie był mi obojętny.


Dziewczyny wiem,że macie dobre serduszka więc proszę abyście czasem wysypały gdzieś na trawę jakiś chleb,może powiesiły słoninkę sikorkom...byłoby super!!
Ale jakby się jakiś karmnik jeszcze znalazł...wiecie,nie?

Wasze dzieci też mają z tego radość :)


Pozdrawiam Was z całego serca i z góry dziękuję za najmniejszy gest w tym kierunku :****






piątek, 26 października 2012

Z tęsknoty za zielonym





Halooooo w piąteczek!!

Dziś jest pięknie,słonecznie i ciśnienie chyba też ok.
Nooo wiem,wiem,zrobiło się zimno,gdzieniegdzie popadał śnieg ale nie róbmy z tego tragedii ;P
Z tego też można wyciągnąć pozytywy :)
Nie chciałybyście choć na chwilkę wrócić do czasów dzieciństwa i porzucać się śniegiem,porobić orła na śniegu albo poszaleć na sankach?
Ja bardzo!!! To był cudowny czas...dzieciństwo jest takie piękne.

Ale do brzegu,bo nie o tym chciałam dziś pisać.

Ostatnio zauważyłam u siebie jakiś niedobór zielonego ale nie w jedzeniu a w domu. 
Taki chwilowy kaprys...chyba
W porywie chwili kupiłam nawet zielone,śliczne zasłony ale jak wróciłam do domu to mi przeszło a zasłony poszły w odstawkę i wylądowały w szufladzie.
Chyba nie jestem jeszcze na to gotowa...na takie szaleństwo hahahaah
Ale żebyście nie myślały,że na tych zasłonach skończyłam z tym zielonym,oj nie,nie.
Poszłam w coś mniej agresywnego i kupiłam dwie rośliny...zielone...
Pierwsza ma malutkie zielone listeczki a od spodu wpadają w fiolet,normalnie zakochałam się w niej jak tylko wpadła w moje równie zielone "oćko" :)

Na talerzu z dyniami były też zielone świeczki ale jak to u mnie bywa,nim zdążyłam zrobić zdjęcie,poszły z dymem :)






No i jeszcze o jednym kolorze,który staje mi się coraz bliższy a to za sprawą zbliżających się świąt.
Nie wiem jak Wy ale ja nie wyobrażam sobie Bożego Narodzenia bez czerwieni.
Czerwień ma u mnie stałą rezerwację w ten świąteczny czas...no może jeszcze w Walentynki ;)

Oglądając blogi coraz więcej tego koloru w mieszkaniach i fajnie,bo ma w sobie jakąś magię.
U mnie jak do tej pory pod postacią gałązek z czerwonymi owocami,reszta musi poczekać na swój czas.






I jeszcze jedna nowa zielonka...kawa...
Jest urocza,taka maciupeńka,za to rośnie jak szalona i z każdym dniem ma coraz więcej nowych listków

A jak o kawce mowa to znikam,nim mi wystygnie :))






Mam nadzieję,że jeszcze coś skrobnę w weekend,chociaż ostatnio jakoś wena mnie opuściła i ciężko mi się zebrać w sobie.


Bawcie się dobrze. Do następnego!



poniedziałek, 22 października 2012

Kropeczki B&W




Jakiś czas temu kupiłam papier ozdobny.Jeden w kropeczki a drugi w jakieś esy floresy.
Początkowo nie miałam planu co z nim zrobić,kupiłam bo mi się po prostu podobał i tyle.

Wczoraj przerzucając pudła po butach ostatnio kupionych dostałam olśnienia.
Mam!!
Okleję te pudełka właśnie tym papierem :)

Wzięłam klej,nożyczki i do dzieła.
Trwało to mniej więcej jakieś 30,no może 40 minut.
I są!
Nie są idealne,bo mają pewne niedoróbki ale jak to się mówi,człowiek uczy się na błędach.
Następnym razem będzie już ok :)






I to tyle na dziś,uciekam do swoich zajęć.

Miłego poniedziałku gwiazdeczki!!






niedziela, 21 października 2012

Ale za to niedziela...będzie dla nas


Cóż za piękny poranek! Cudowny!
Spałam dziś do 9.00,już dawno tak dobrze i długo nie spałam i pewnie pospałabym jeszcze,gdyby nie Summer,który czekał na swój spacer.

Jestem dziś sama.
 M. z samego rana pojechał na giełdę samochodową a małą sprzedaliśmy do dzisiejszego wieczora.

Rzadko zdarzają się takie niedziele więc korzystam z ciszy, z samotności,chwili dla siebie...
delektuje się tym wspaniałym porankiem :)








A to już z porannego spaceru w mgle.
Ponoć jest tak gęsta,że odwołano wszystkie przyloty i odloty na lotnisku.
Fakt mało co widać.

Spoko,dziś nigdzie nie lecę ;P






Później było śniadanie...





A teraz pora na kawę,bo jakoś strasznie zaspana jestem a potem...
wskakuję pod kocyk?
Oj nie,nie! Będę gotowała obiadek. Dziś chińszczyzna,którą uwielbiam!

A Wy,co dziś macie w planach?



Pięknej niedzieli
ponoć później ma wyjść słoneczko :))

Pozdrawiam kochani!!




piątek, 19 października 2012

Krem z dyni z curry




Witajcie w piątek a jak piątek to weekend,czyż nie?

I LOVE WEEKEND!

Dziś będzie o zupie krem z dyni,mojej pierwszej dyniowej zupie i z całą pewnością nie ostatniej,bo wyszła przepyszna (to opinia mojej córki)

Nigdy jej nie gotowałam,bo jakoś specjalnie nie przemawiała do mnie taka zupa ale z racji tego,że mamy jesień i dyniowy czas i córka zamęczała mnie:
"ugotuj mi zupę dyniową!"
więc wyjścia nie miałam.


  

Teraz będę ją gotowała każdej jesieni :))




A tak poza tym powiem Wam,że ten piątek jakiś nerwowy  jest.
Z rana popstrykałam się z moim M. a dopiero wczoraj wieczorem tak sobie myślałam,że u nas to taka sielanka,taka nuda i monotonia.Że my jak takie stare dobre małżeństwo,że sobie psiupsiamy,gruchamy jak para gołąbków. I masz...już nawet człowiek nie może sobie pomyśleć,że jest ok,bo zaraz wszystko szlag trafia.
Nie wiem jak będzie wieczorem,bo jak do tej pory rozmawialiśmy tylko w sprawach zawodowych i przez telefon. 
Dziś rano M. się żelem do golenia wysmarował a tu jeb i prądu brak. Ciemność i tylko ciemność.
On się wkurzał, ja się śmiałam.I od słowa do słowa trochę nas poniosło i tak się zaczęła ostra wymiana zdań.
Prądu nie było do 10.00
Jak włączyli prąd okazało się,że nie mamy kablówki i tak kilka godzin minęło aż nie wytrzymałam i zadzwoniłam do biura obsługi.
Byłam miła...obrzydliwie miła aż się mdło robiło.
Pani obiecała,że włączą do 15.00
Nie kłamała,bo o 14.00 włączyli.

Moje dziecko wraca do domu,patrze a ona mega limo pod okiem.
Zagotowałam się jak cholera!
Pytam skąd ma a ona,że koleżanka jej na plecy skoczyła i upadła na twarz.
O dżisas,no dzieciaka mi chcieli zabić.
Tłumaczę,że co by było gdyby jej oko wybiła a ona płacze,bo ja się dre jak nic się nie stało.
No fakt,co to moje dziecko winne.
W każdym razie ta fioletowa śliwka na całym policzku będzie widoczna ze dwa tygodnie.
Zaraz życzliwi sąsiedzi powiedzą,że dziecko biję ;P


I na teraz to tyle,mam nadzieję,że to koniec tego cyrku i że wieczorkiem,jak mój M. wróci,damy sobie po buziolu i będzie si, bo bardzo nie lubię takich cichych dni.

Miłego weekendu kochani :)



Ściskam Was mocno!

środa, 17 października 2012

Kobiety lubią brąz?




Dzień dobry!

Dziś jest cudownie.Świeci pięknie słoneczko od razu chce się żyć.Kiedy tak patrzy się za okno ma się wrażenie,że jest tak bardzo,bardzo ciepło.Ale nic z tych rzeczy,jest chłodno...ale ponoć w weekend ma być nawet 23 stopnie. 23 !!! Istne szaleństwo.
Wierzyć się nie chce,że w październiku taka temperatura ale ok,nie mam nic przeciwko :))))

Wczoraj naszło mnie na zakupy.I nie były to zakupy z wyposażenia wnętrz...
No dobra,kupiłam ręcznik...brązowy...i tylko jeden ;P
Byłam szukać butów a to nie łatwa rzecz,biorąc pod uwagę,że do końca nie wiedziałam,czego tak na prawdę chcę.
Nalatałam się okropnie,mało mi nóżki w tyłek nie wlazły ale mam!
Są idealne! Bardzo wygodne choć nie na płaskim obcasie i świetnie wyglądają do jeansów.
Mój M. jak to on,by wbić mi swą maleńką szpileczkę powiedział,że idealne do gnoju
Być może kiedyś sprawdzę ;P




Chciałam zakupić jak to u mnie tradycyjnie bywa nową torebkę...nowa para butów i nowa torebka :)
I tu dostałam olśnienia.
Mam! Przecież mam taką,co idealnie pasuje i nie kupiłam ale jeszcze nic straconego.




Zamiast torebki kupiłam sweterek,oczywiście w brązie u miłej Pani w małym sklepiku.
Sweterek milusi w dotyku i ciepły.

Zapomniałam napisać,że byłam z córką na tych zakupach a ona jak to ona,jak taka mała pijawka.
Mamo kup mi to,mamo kup mi tamto.Wasze dzieci też tak mają?
W każdym razie kupiłyśmy wszystko co chciałyśmy a nawet więcej :))
Było mega przyjemnie,bo ponoć pieniądze szczęścia nie dają ale zakupy owszem!
I coś w tym jest :)


Wspaniałej środy babeczki!




niedziela, 14 października 2012

Zostałam wezwana






Witajcie w niedzielę!


Właśnie sobie siedzę,popijam pachnącą,ciepłą kawę i zastanawiam jak mam wybrnąć z tej opresji.
Zostałam wezwana...nominowana...
do pewnej zabawy przez trzy niesamowicie fajne dziewczyny.
Jako pierwsza zaprosiła mnie Bea ,
później Ania i Madzia.
Zabawa o dość  dziwnym jak dla mnie temacie:

"Gdyby Twój blog miał włosy jakiego byłyby koloru?"

jak blog może mieć włosy...hmmm..?. ;P

Lekko nie było...myślałam,dumałam i doszłam do wniosku,że jest tylko jeden kolor,który kojarzy mi się z czymś przyjemnym i baaaardzo słodkim
czyli z czekoladą!!!!
 Tak,tak,mój blog miałby kolor ciemnej czekolady :)))








Powinnam w tym miejscu wymienić 5 blogów,które nominuję do dalszej zabawy ale wiem,że temat jest dość dziwny  i że nie każda z Was ma ochotę na takie zabawy.
Dlatego postanowiłam,że w zabawie wezmą udział osoby,które mają na nią ochotę więc kto chce umieszcza na swoim blogu oto ten tag




odpowiada na pytanie
i nominuje kolejnych 5 osób.

Proste? Proste!




I na koniec podzielę się z Wami smutną dla nas wiadomością.
Pamiętacie naszego chomika,tego co wspiął się po swetrze,by dostać się do orzechów na stole?
Jeśli nie to klik
W piątek wieczorem odszedł do lepszego świata i złamał serce mojej córce.
Biedna tak rozpaczała,że nie mogła zasnąć i nawet w nocy słyszałam jak cichutko płacze.
W sobotę po śniadaniu byłyśmy go pochować...

Jakoś tak pusto bez niego...a przecież to tylko albo i aż maleńkie zwierzątko...


Miłej niedzieli!!



czwartek, 11 października 2012

Co za jeleń!




W związku z tym,że na dworze jesień szaleje na całego,pokazując swe najgorsze oblicze postanowiłam,że czas pożegnać niektóre motyle a w zamian dać coś,co kojarzy mi się z ciepłem w domu,palącymi się świecami,które uwielbiam! i trochę ze świętami Bożego Narodzenia.
Czy macie świadomość tego,że wkrótce zacznie się ta cała magia świąt?
Zaraz po tym jak tylko ze sklepu znikną wszystkie znicze,pokażą się ozdoby świąteczne.
Każdego roku jestem zaskoczona niczym nasi drogowcy,że to JUŻ!!
Wracając do jelenia...
kiedyś bardzo mi się spodobał i wczoraj przeglądając folder ze zdjęciami znalazłam go i już wiedziałam,że idealnie wpasuje się w klimat tego,co na dworze i co dzieje się wieczorami u mnie w domu,kiedy to palą się świece,na podgrzewaczu stoi herbata z cytryną i każde z nas leży pod swoim ciepłym kocykiem i albo czyta książkę albo ogląda tv.
Bardzo lubię takie wieczory,oj bardzo!
I to chyba jedyne moje "lubienie" z tej pory roku :)

Ostatnio świece palą się u mnie prawie całymi dniami i wieczorami,no nie mogę się opanować.
Sprawiają,że jest weselej,kiedy płomienie tańczą tak jeden obok drugiego.
Mam bzika na ich punkcie i tyle. Mój M. mówi,że kiedyś puszczę chatę z dymem...







Kończę,bo naszła mnie ogromna ochota na kawę,taką pachnącą i ciepłą...
już czas...
oddać się tej przyjemności :)


Wspaniałego i miłego dnia Wam życzę


środa, 10 października 2012

Przesilenie?

Od kilku dni jestem jak w amoku i usiedzieć na dupsku nie daję rady. 
Ciągle coś robię w domu albo latam jak kot z pęcherzem to tu,to tam.
Ale dziś wymiękłam,po prostu zabrakło mi sił.
Jestem jakaś bardzo zmęczona,mało skupiona i zakręcona na maksa a może po prostu się nie wyspałam? Nie wiem.
A może jesień doprowadza mnie do takiego stanu?
Bo niby jak można się dobrze czuć,skoro rano świeci pięknie słońce a 3 godziny później leje deszcz i wiatrzysko takie,że mało głowy nie urwie.
No ale do sedna...
 nic mi się dziś nie chce a mam kupę papierkowej roboty.
Poczeka(robota) bo nie ma wyjścia,może po południu jakoś zbiorę się w sobie :)

Poniżej moja wczorajsza radosna twórczość...
klosz z wazonu ;P
Czego to baba nie wymyśli,nie?? :)





I jeszcze słowo o tym jak jestem zakręcona...
malowałam ostatnio komodę z przedpokoju i po wyschnięciu patrzę a ona jakoś tak dziwnie wygląda.
Wyszła jakaś taka matowa i szorstka...
noooo dziwne nie jest,jak pomyliłam farby w słoikach i pomalowałam farbą emulsyjną do ścian i sufitów.
Teraz to trzeba będzie wszystko zeszlifować i pomalować na nowo ale na wiosnę,bo teraz mogę tego nerwowo nie znieść :)



Uciekam,bo i wena mnie opuściła...
do zobaczenia kochani

niedziela, 7 października 2012

O żesz ty orzeszku!




Czas leci nieubłaganie,dopiero był piątek a tu już niedziela.
Ale wiecie co? Nic a nic mi to nie przeszkadza.
Leżę sobie,owinięta kocykiem,w ciepłych skarpeteczkach,mam kawkę,ciasto...
oj nie,nie! nie piekłam sama,kupiłam ;) 
Nooo i tak sobie podjadam,raz ciasteczko,raz orzeszek,potem kawusia,potem gazetka
gazetki nie zjadam,słabe zęby mam hihi ;P
a za oknem jesień pokazuje swoje mroczne oblicze,tak mroczne,że fotki nie szło zrobić,
bo tylko ciemność widzę ;P

Dziś mam wszystko w nosie,nic mnie nie interesuje,nic nie stresuje,kalorie?
Jakie kalorie a cóż to takiego?? :)))
tak,tak zobaczysz je jak staniesz za tydzień na wadze
Eeee tam!

Leżę dalej i tak mi się to cholernie podoba i nawet nie denerwuje.
Oj nieeee,nananana!

Niech wieje,niech leje,niech się wali i pali a ja będę sobie leżała pod moim ciepłym kocykiem
i niech nikomu nie przyjdzie do głowy mi ten cudowny stan zepsuć!!
Zrozumiano?? Nooo :)

Orzeszka? 
Sama zbierałam :D





Tak było rano,tak wiało,że mało mi peruki z łba nie urwało ;P

Za to teraz wyszło słoneczko,jupiii!







No i dobrnęliśmy do końca.
Macie dwa wyjścia...możecie ten dzień spędzić po mojemu albo po swojemu.
Technika dowolna,wolna amerykanka czyli róbta co chceta :))

Ściskam Was ciepło i z całego serca pozdrawiam
Do później,bo będę Was nawiedzać...to znaczy odwiedzać...na blogach :)))

czwartek, 4 października 2012

Bez nich,nic nie byłoby takie samo



Dziś będzie o zwierzętach,bo właśnie 4 października mamy Światowy Dzień Zwierząt.
Kocham zwierzęta i to bardzo i krew mnie zalewa kiedy widzę jak ludzie je traktują.
Czasem się zastanawiam czym sobie na to zasłużyły i co takiego zrobiły,że przeżywają taką gehennę,że są poniżane,bite,głodzone i maltretowane.
Dziś postanowiłam Wam pokazać moje zwierzaki,te bliżej mnie i dalej.
Wczoraj pisałam o pewnej damie...
oto ona,Lajla
Ma 2 miesiące ale zdobyła wszystkie ludzkie serca i jest traktowana przez naszych bliskich znajomych jak dziecko,co bywa nie raz zabawne :)
Mają na jej tle totalnego świra i tyle!






A to już mój pupilek...Niuniuś,przyłapany na stole gdy dobierał się do orzecha.
Niuniuś to bardzo sprytny gość,bo wspiął się z podłogi po moim wiszącym na krześle swetrze by dostać się do tych orzechów :)))
Krótko mówiąc cwaniaczek








A to fotka z dzisiaj...
tak mój Summerek lubi się czesać a w tym okresie robimy to dwa razy dziennie.
Straszyć to on potrafi ale ja się nie daję już nabrać na te zębiska :)





A tu skrucha,po tym jak go zjechałam,że warczy i mi tv zakłóca ;P






"Taki biedny jestem i taka krzywda mi się dzieje jak mnie czeszą"






Chciałabym zostać jeszcze ale właśnie ten czarny psiak czeka na swój spacer :)

Trzymajcie się ciepło i do soboty,bo jutro jadę na pogrzeb.

Buziaki!



środa, 3 października 2012

Tyle słońca w całym mieście



Tak,tak słońca mam dziś tyle,że mogę rozdzielać każdemu,kto zechce.
Jest pięknie ale chłodno ale nie ma co narzekać,bo od jutra ma padać.
Szkoda,nie?

Dziękuję Wam z całego serca za tyle słów zrozumienia pod wczorajszym postem.
Dały mi dużo siły.

Nie mogłam za bardzo wczoraj usiedzieć na tyłku więc krążyłam tu i ówdzie,trochę pozmieniałam,trochę poprzestawiałam.
Jutro pokażę Wam pewną śliczność i jak na damę przystało nie dała się zbytnio fotografować ale jeszcze ją dorwę :)

Dziś wyciszam się w domku przy dobrej muzyce,czasopismach i kawie.







I czar właśnie prysł! Sąsiadka poprosiła mnie o zajęcie się jej synem do 14.00
i była sobie sielanka,luz i blues.


Idę gotować zupkę ogórkową i naleśniki.


Do jutra kochani!








wtorek, 2 października 2012

Już taki ten świat jest

Dziś rano o 8.00 zadzwonił telefon...
kiedy zobaczyłam na wyświetlaczu,że dzwoni mojej mamy siostra,zamarłam...
bo wiedziałam co powie.
Stało się to,czego wszyscy się spodziewaliśmy
odeszła moja babcia...moja jedyna babcia.

Przez ostatni tydzień było bardzo źle,wręcz beznadziejnie i wiem,że to brzydko zabrzmi ale cieszę się,że to już koniec,że nie zazna cierpienia....
że udała się tam,gdzie jest lepszy świat









Przed chwilą byłam u Alicji,która dowiedziała się,że będzie babcią :)
Alunia jeszcze raz gratuluję.

Już tak ten świat jest stworzony,że jedni się rodzą a inni umierają...
tylko tak ciężko się z tym pogodzić...



Przepraszam,że serwuję Wam od rana takie rzeczy ale musiałam to z siebie wyrzucić,wypłakać się...

Dziękuję,że jesteście,nie tylko wtedy kiedy jest fajnie i wesoło
ale i wtedy kiedy jest źle,
że mnie wspieracie w trudnych chwilach,pocieszacie

Nie spodziewałam się,że znajdę tu tyle wspaniałych osóbek!!
Nigdy w życiu.

DZIĘKUJĘ!!