czwartek, 31 stycznia 2013

Dość monotonii






Witajcie kochani!

Wreszcie mam chwilkę i wenę przede wszystkim by coś do Was naskrobać.
Dziękuję bardzo,że mimo tego,że tak rzadko tu ostatnio bywam,przychodzicie. 
To bardzo miłe!! ;)))
Witam również nowych obserwatorów i podglądaczy!

Od wczoraj mamy deszcz,na szczęście nie pada cały czas. Zdarzają się nawet promyki słońca,tak jak dziś...tylko wiatr,który wieje jest dość uciążliwy,bo przenika przez warstwę ubrań.
Po śniegu pozostało tylko wspomnienie a dziś nawet na spacerku z psem zauważyłam,że "bazie" wystawiają delikatnie swoje małe białe łepeczki.
Czyżby wiosna? 
Mam nadzieję,że tak,bo zimą jestem bardzo zmęczona.Pragnę koloru,słońca,które grzeje i zdecydowanie lżejszych ubrań.

Postanowiłam "wrzucić" kolory do domku,by jakoś radośniej się zrobiło. Na chwilę obecną mamy zieleń z jasnym różem i bardzo mi się to zestawienie podoba.

Jutro mam zamiar kupić różowe i białe hiacynty i coś jeszcze,coś co sobie upatrzyłam,mam tylko nadzieję,że nikt mnie nie uprzedzi i nie sprzątnie mi tego cuda sprzed nosa.
To byłaby katastrofa hahaha ;P

A tak poważnie to szkoda by było takiej okazji przegapić ;)
Jeśli tylko jutro TO kupię natychmiast Wam pokażę.









Miały być zielone zasłony ale nie wiem czy nie będzie zbyt wiele tego zielonego...
bo jak wiadomo,co za dużo to nie zdrowo!







Na dziś to tyle. Teraz pora trochę odpocząć po ciężkim dniu.
Mam ochotę na kawkę i dobre ciasteczko...może ciekawe czasopismo...
w każdym razie dziś tylko relaks!


Ściskam Was mocno i nie dajcie się tej okropnej aurze,dość dołującej :))))


Cmokaski








niedziela, 20 stycznia 2013

Odrobina różu




Dzień dobry niedzielo!!!

Przepraszam,czy ktoś mnie jeszcze pamięta...czy tu ktoś jeszcze zagląda??

Kochani bardzo się za Wami stęskniłam i ubolewam,że tak rzadko ostatnio mam czas by naskrobać posta i w ogóle do Was zaglądnąć.
Czas jest ostatnio na wagę złota i jest go zbyt mało.Nie mam go na wiele przyziemnych,domowych rzeczy a nie mówiąc już o jakimkolwiek dekorowaniu mieszkania.
Krótko mówiąc w domku wszystko bez zmian,bo i wena mnie opuściła.
Czekam na wiosnę,by móc odświeżyć ściany i by móc cieszyć się rozwijającą przyrodą.
Czy Wy też macie dość tego śniegu i mrozu???
Wczoraj od rana okropnie sypał śnieg i nawet nosa nie chciało się z domku wystawić a dziś mróz -10 stopni
I jak na razie wiosny na horyzoncie nie widać.

Jedynym wiosennym akcentem,jaki pojawił się u mnie w domu to śliczna azalia,która każdego dnia ma coraz więcej rozwiniętych pączków.Wracam z pracy a ona się do mnie uśmiecha.
Wyciągnęłam też różową podusię...by wprowadzić choć troszkę koloru.
Myślę też nad zielonymi,soczystymi zasłonami,które kupiłam w zeszłym roku i nie zdążyłam ani razu zawiesić.

Jedno jest pewne.Mam chrapkę na dużą dawkę koloru!! 
A Wy? Zagracie ze mną w kolory? ;))))






Mam nadzieję,że wybaczycie mi moją nieobecność u Was. Staram się jak mogę w tygodniu u Was być ale czasem brak sił i chęci by kompa odpalić.
Dopada mnie zimowe przesilenie a i grypa,która dała popalić w ostatnim tygodniu nie odpuszcza jeszcze.
Wciąż mam uporczywy kaszel i katar.Na całe szczęście gorączka po 39 stopni poszła w zapomnienie.

Jak to się mówi...oby do wiosny! ;)))


Ściskam Was kochani i do następnego.

Buziaki





piątek, 11 stycznia 2013

Styczniowy niedoczas









Witajcie po przerwie!!

Oj długo mnie nie było ale ostatni tydzień był dla mnie dość ciężki.
Podjęłam się nowych wyzwań,postanowiłam zrobić coś dla siebie i znalazłam sobie pracę,która jest bardzo absorbująca,przynajmniej na razie,bo nowa ;)
Chodzę nie wyspana,bo wstaję przed 6 rano,by na 7 zasilić szeregi a po powrocie ogarniam domowy bałagan i po części papierkową robotę z pracy mojego M.
Cały tydzień marzyłam by wreszcie nadeszła sobota,by móc się wyspać chociaż do 9 a tu nic z tego,bo jutro na 10 rano lecę do księgowej z papierami.
W każdym razie czuję satysfakcję,że jestem w stanie ogarnąć to wszystko,że poznałam fajnych ludzi,że będę miała dodatkowe pieniądze i wiele wiele powodów.


Plan na dziś jest tylko jeden! Muszę się zresetować ;))))
Więc dziś spotkanie z koleżanką,jakieś drinki,trochę ploteczek i coś słodkiego...w końcu zasłużyłam.
Jeśli chodzi o dietę nie jest lekko,bo ostatnio w ogóle mało jem,bo czasu brak a czytałam,że powinno się jeść 5 posiłków.Pytam kiedy,jak nie znajduję nawet czasu do 15.00 by spokojnie wypić kawę. Piję zimną i tylko po to,by przepłukać gardło.
Od lutego postanowiłam do pracy chodzić pieszo,bo mam nie daleko a w ten sposób rozruszam kości i zgubię co nieco (tak sobie wciskam przynajmniej hahaha)



W domu nic się nie zmieniło,wszystko bez zmian,poza bałaganem jaki tu ostatnio panuje ;P










Przepraszam,że mało do Was zaglądam ale nadrobię.Staram się wpadać choć na chwilkę każdego dnia ale nie zawsze mam czas by coś "skrobnąć"
Poprawię się,obiecuję!!!


Ściskam Was ciepło i dbajcie o siebie,bo zima przypomniała o sobie i zasypuje wszystko śniegiem.

Paaaaaaaaa



sobota, 5 stycznia 2013

Miało być luźno a wyszło jak zawsze






Dzień dobry ludziska!


Obiecałam sobie,że dziś tylko relaks,bo od poniedziałku czekają na mnie nowe wyzwania.
I na obietnicy się skończyło,bo nagle przypomniało mi się,że muszę zrobić jeszcze to i tamto a i zachciało mi się gołąbków ;) więc je robiłam

Wreszcie znalazłam chwilkę dla siebie ale to na prawdę będzie chwilka,bo mała już zadręcza mnie byśmy zagrały w Eurobiznes.
I weź się człowieku wycisz,zrelaksuj jak wciąż coś od Ciebie chcą.


W związku z tym,że wszyscy jakieś postanowienia robią,postanowiłam i ja coś postanowić ;P
odchudzam się! taaaaa,który to już raz? 
Nie wiem jak będzie ale dziś nie wzięłam nic słodkiego do buzi a to jest wielki wyczyn,bo nagminnie sięgam po słodycze...w sumie wciąż je jem...każdego dnia,po kilka razy.
Więc od dziś,zero słodyczy,zero!

Jak będzie zobaczymy,trzymajcie za mnie kciuki.


I chciałam jeszcze tyle napisać a kurka nie mogę,bo Paula ponagla coraz bardziej "mama i mama"
W takim razie znikam i postaram się zameldować u Was jutro a jak nie,to dopiero we wtorek,bo poniedziałek mam zawalony do samego wieczora.











Ściskam ciepło

Beti









piątek, 4 stycznia 2013

Róż i już?


Dzień dobry robaczki!

Jak się macie? Ja dziś średnio,bo źle spałam a to za sprawą tego wiatrzyska,które porywało wszystko co napotkało na swojej drodze. Dacie wiarę,że poprzewracało ceramiczne duże donice z ziemią?
W ten oto sposób pozbyłam się ich dwóch,bo rozsypały się i moje iglaczki zostały bez osłonek.
Strasznie mnie to wnerwiło,bo tanie nie były a na dodatek narobiły wielkiego bałaganu.

I tak prawie całą noc czuwałam czy nic nie frunie i kilkukrotnie wychodziłam podczas ulewy by łapać moje drewniane krzesła,które jesienią przykryłam plandeką na tarasie.Na nic się to nie zdało,bo plandeka się zerwała i powiewała niczym flaga na maszcie.
Dziś w sumie nic się nie zmieniło,bo nadal bardzo wieje,jedyny plus,że nie pada...jeszcze!

Z humorem już dziś tak rewelacyjnie nie jest i nawet wypicie dwóch kaw za wiele nie poprawiło ale jakoś przeżyję :)
Wszędzie panuje straszna ciemność i ona powoduje,że chęć na spanko jest jeszcze większa.
Niestety nic z tego,bo za chwilkę jadę w teren i pewnie prędko nie wrócę :/

Nim jednak "odjadę" chcę Wam pokazać wnętrze,które pobudza zmysły,poprawia humor i powoduje uśmiech...przynajmniej u mnie!
Wspaniałe jest aż chce się tam  usiąść i czerpać pozytywną energię

Ta różowa pikowana sofa cudo i aż nie wierzę,że to piszę hahaha
Wszystko idealnie dopasowane,zgrane,przemyślane...tylko mieszkać :)
Jak Wam się podoba?







Pozdrawiam i nie dajcie się tej aurze,bo żadna tam aura nie będzie nam życia ustawiała!

Dziś już piątek a jak piątek to weekendu początek więc wrzucamy na luz i wszystko dobrze już :)

hehehe chyba zacznę pisać teksty piosenek ;)))))


Ściskam kochani i przypominam,że życie nie jest do bani!! ;D

czwartek, 3 stycznia 2013

Na dworze jesień a w duszy maj




Halo dziewczynki moje kochane!!
Ciekawe czy jakiś Pan tu zagląda,nie?


Dziś jest tak okrutnie brzydko...nieee,nie brzydko,beznadziejnie (to lepsze słowo) na dworze,że aż się nic nie chce.
Nie dość,że leje to jeszcze wieje i ciemno jak w...no wiecie gdzie,prawda?  :))))
Ale ja się nie zrażam,mam doskonały humor i broń Boże,żeby komuś przyszło do głowy mi go zepsuć!
Protestuję i sobie tego nie życzę i już :)))

Byłam dziś na zakupach,trochę poszpiegować co nowego w Nowym Roku i powiem Wam,że nic się nie zmieniło.Wszystko jest jak było,tylko ludzie dziś jakby bardziej smutni...ale to pewnie pogoda.
Na jeszcze lepsze samopoczucie kupiłam sobie tulipanki...żółte i  purpurowe,choć w pierwotnej myśli miały być oczywiście białe ale jest tak ciemno,że pomyślałam,że fajnie będzie "wrzucić" jakiś kolor do chałupy :)

Po świętach prawie nic nie zostało,poza choinką ale i ona jak wczoraj wspomniałam będzie się z nami żegnała,bo nam się panna sypie na całego.W nocy mieliśmy inwazję...bombek na podłogę hahaha
Prawie zawał miałam tak się wystraszyłam :)
A kiedy zniknie choinka pojawią się hiacynty,może żonkile i kto wie co jeszcze ;)
Bratki?? 







I tak przechodząc koło małego butiku zobaczyłam bluzeczkę w grochy w kolorze brudnego różu
i wróciła i ona ze mną.A co sobie będę żałowała,nie?
Nie codziennie mam napad euforii hahaha





Mamy więc kolorowo...w tle gra muzyczka,palą się świece waniliowe,pachnie kawą a w duszy czuję maj.
Chwilo trwaj!!!

A jak u Was z samopoczuciem? Mam nadzieję,że czujecie choć troszkę podobny stan do mojego ;)
Życzę Wam tego! 
Uwierzcie na słowo,że jest bosko tak tkwić w tym wariactwie hahaha


Do następnego gwiazdeczki :****






środa, 2 stycznia 2013

Nowy Rok i nowa ja





Witajcie w Nowym Roku!!

Kochani bardzo dziękuję za wszystkie życzenia świąteczne i noworoczne.
To bardzo miłe!
Starałam się Was w miarę możliwości odwiedzać,jeśli u kogoś nie byłam bardzo przepraszam.

Święta,święta i po świętach i mamy kolejny rok,jaki będzie to się okaże.Mam nadzieję,że równie dobry jak 2012,bo uważam,że najgorszy nie był...poza końcówką grudnia.

Okres świąteczny to był dla mnie czas wielu przemyśleń,zastanowienia się nad moim życiem...co dalej.
Podjęłam kilka decyzji...czy będą dobre czas pokaże,mam nadzieję,że tak.

Był taki czas,że czułam się jak w Matrix'ie,trochę zagubiona,przerażona...ciężko było wstać nawet z łóżka.
Dziś wiem czego oczekuję od życia,czego chcę i będę o to walczyć.
Ten rok będzie dla mnie...ja jestem w tym roku najważniejsza!

Wyplułam ten jad,który mi na jęzorze siedział,teraz tylko same dobre rzeczy!!

Ogromnie się cieszę,że już wszystko wraca do normalności,bo ten czas nic nie robienia,siedzenia i ciągłego jedzenia doprowadzał mnie do szału.
Dziś wstałam radosna jak skowronek i mimo tego,że pogoda bardziej jesienna niż zimowa nie przeszkadza mi to zupełnie.


Dziś też zniknęło kilka dekoracji świątecznych...mam ich po prostu już dość,moja głowa pragnie wiosny ale wiem,wiem trzeba poczekać.Dlatego też choinka nadal stoi i światełka również zostały na parapecie.
Ale ten stan pewnie długo nie potrwa,bo słynę z tego,że szybko się nudzę i muszę wprowadzać coś nowego.
Obstawiam,że jeszcze dwa tygodnie maks i choinka zniknie.

A jak u Was,jeszcze świątecznie czy już myślami jesteście z wiosną?
Jakieś noworoczne postanowienia,marzenia?
Ja nic nie postanawiam,bo zwykle i tak nic  z tego nie wychodzi a marzenia trzymam skrycie,dopóki się nie spełnią :))
Jakiś chaotyczny ten post więc wybaczcie ;P



Ściskam Was mocno i na ten Nowy Rok życzę wszystkiego dobrego,spełnienia marzeń i tego wszystkiego czego sobie tylko zażyczycie!

Buziaczki