poniedziałek, 17 listopada 2014

WRACAM I CZUJĘ ZAPACH ŚWIĄT



Od miesiąca siedzę w domu na zwolnieniu lekarskim a mimo tego żaden nowy post nie pojawił się w ostatnim czasie.Chyba nigdy nie miałam tak długiej przerwy w blogowaniu. Niestety moje zdrowie a w zasadzie stan psychiczny nie pozwalały mi pisać. Rozstałam się z firmą w której pracowałam,ponieważ miałam dość tego wyścigu szczurów,wiecznego udowadniania,że jestem lojalna,że potrafię pociągnąć za sobą rzesze ludzi,że mogę być najlepsza.
Zmęczyłam się...rozchorowałam...
Oprócz siwych włosów,nerwicy,dorobiłam się depresji,która podstępnie niszczyła mój organizm.
Biorę leki,spotykam się z lekarzem na pogawędki i odpoczywam.
Wierzę,że będzie lepiej,że gdzieś tam,czeka na mnie coś lepszego,nowego :)

Dlaczego o tym piszę? Ponieważ ten blog to cząstka mnie,powstaje dla Was i czuję,że muszę...
muszę być szczera.

Ale żeby nie było,że przyszłam się wyspowiadać,pożalić to pokażę co u mnie.
Nieubłaganie zbliżają się święta,co widać u Was na blogach i w całej przestrzeni kosmicznej. W telewizji reklamy,w sklepach ozdoby świąteczne więc i mnie naszło na święta...bo jak to mówi moja córka "kto bogatemu zabroni" :)))
Nie,choinki jeszcze nie ma,światełek i ozdób też nie ale wyciągnęłam w sobotę z piwnicy jelenie,ze spaceru przyniosłam gałązki modrzewia,których igły są wszędzie i mąż się wścieka,bo mu się do skarpetek przyczepiają :)
Ogólnie nic specjalnego ale poczułam i nabrałam ochoty na zmiany w moim domu.Mąż mówi,że widać,że mi od "tyłka odeszło" :)

Pojawiły się też skorupy w gwiazdki,uwielbiam je!







Powoli zaczynam też myśleć o stroiku adwentowym i wypiekaniu pierników,by tak na maksa poczuć smak świąt :)
Później zostanie tylko czarna robota,czyli sprzątanie,szukanie prezentów i gotowanie ale i to ma w sobie jakiś urok.

Tyle na dziś z mojego domu. Ściskam Was mocno i dziękuję,że jesteście!






43 komentarze:

  1. to straszne, ile wokół mnie takich historii - mega stresująca praca która doprowadza kobiety do depresji, co się dzieje???

    Kochana, zdrowiej, odpoczywaj i myśl pozytywnie. i pojawiaj się częściej, bo brakuje Ciebie tutaj, naprawdę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Sardynko. Myślę,że świat zwariował,pędzi,goni...do tego bezrobocie,które też przyczynia się bardzo do tego.Każdy się boi,że straci pracę i próbuje udowodnić,że może wszystko a prawda jest taka,że nie jesteśmy robotami i nasz organizm czasem odmawia współpracy.

      Usuń
    2. dokładnie... każdy się boi że straci prace, której tak brakuje, i zgadza się na to, co strasznie obciąża jego zdrowie... to nie jest normalne:(

      Usuń
  2. wypoczynku psychicznego i satysfakcjonującej pracy Beti! :*

    pięknie u Ciebie :) strasznie podobają mi się te kubeczki i miseczki w gwiazdki :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymaj się Beti, ja też się nie nadaję do "wyścigu szczurów", więc wcale Ci się nie dziwię, że tak to odchorowałaś.
    Będzie dobrze!
    :) s.

    ps. miseczki / kubeczki w gwiazdki cudne :))) ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musi być dobrze,bo mam dla kogo żyć i cieszyć się życiem :)

      Usuń
  4. Kochana życzę Ci dużo zdrówka odpoczywaj myśl pozytywnie, wiem, że to tylko słowa, ale wiara, że będzie lepiej i pozytywne myślenie potrafi zdziałać cuda wiem to po sobie....dobrze zrobiłaś, że rozstałaś się z firmą bo nie jesteśmy robotami tylko ludźmi czujemy, myślimy.....Beti terapia potrafi bardzo dużo zdziałać, pomóc spojrzeć inaczej na pewne sprawy, ludzi zacząć inaczej żyć i postępować jest to wspaniałe narzędzie a ja wiem, że skorzystasz z niego jak najlepiej. Trzymam kciuki i przytulam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przede wszystkim gratuluję rozstania z toksyczną pracą! Teraz to już musi być tylko lepiej!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ehh te dzisiejsze prace... Widzę, że wszędzie jest tak samo... Ale dobrze, że umiałaś i miałaś odwagę wyjść z tego toksycznego ''związku''. Teraz już będzie tylko lepiej, trzymam kciuki! A zastawa w gwiazdki świetnie się prezentuje!

    OdpowiedzUsuń
  7. Beatko zmartwiłaś mnie! Mam nadzieję, że dojdziesz do siebie... a Świąt i ja doczekać się nie mogę
    Buziaki ślę

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam ten ból. Zdecydowałam się na terapię i jest już o niebo lepiej :)
    A te śliczne miseczką skąd?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu miseczki są z netto :)

      Usuń
    2. dzięki za odpowiedź...może jeszcze zdąże :)

      Usuń
  9. Wiele osób podpisze się pod tym postem. Ja również.
    Po wielu latach pracy dostałam pracę w korporacji, na początku cieszyłam się, że daję radę, że nadążam za młodą załogą, a często jestem "przed". Zarobki też w pewnym momencie były takie, jakie wcześniej mi się nie śniły. Ale po kilku latach nie wytrzymałam tempa, nie czekając na depresję, sama złożyłam wypowiedzenie, co wywołało skandal na cały region (sama odchodzę z tak wspaniałej pracy, nie czekam aż mnie zwolnią???).
    Poruszam ten temat w ostatnim poście na moim blogu. Zapraszam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Beti! Trzymaj się Kochana! Myślałam że zasuwasz w pracy....byłaś zadowolona , docenili Cię.....ale widać miało to drugie dno! Odpoczywaj, wracaj do równowagi. A najlepiej przenieś się na Instagrama . Jest nas dużo , wszystko na bieżąco, mnóstwo zdjęć.....zresztą co Ci będę gadać. Zapraszamy!!!

    Patti

    OdpowiedzUsuń
  11. Betusia, głowa do góry!!! Masz kochającą rodzinkę i śliczny domek. Znajdziesz sobie inną i lepszą pracę. Dobrze zrobiłaś odchodząc, bo nie można dać się wykończyć ... Skorupy masz odjazdowe!!! Trzymaj się i "postuj" częściej.
    Ściskam-D.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiem o czym piszesz, bo też przez to przeszłam. To straszny stan, któego chyba nikt zdrowy nie jest w stanie sobie wyobrazić. Blogowanie może być sposobem na uzyskanie pozytywnej energii od dobrych ludzi. Może Ci pomóc przez koncentrowanie się na rzeczach ładnych i pozytywnych. Przynajmniej mi pomagało. Dla mnie najważniejszy był odpoczynek od wszystkiego w koło; przejście ze świata muszę, na świat chcę; ze świata wiecznego niedoczasu na świadomość tego że życie się nie skończy jak nie zdążę, że nie trzeba pędzić tylko cieszyć się tu i teraz. Długo to trwało, a potem niestety przyszły inne choroby. Ale juz dziś jestem innym człowiekiem.
    Ściskam cię mocno i trzyma kciuki. Jutro będzie lepsze, nawet jak trzeba na nie poczekać...

    OdpowiedzUsuń
  13. Kochana jestem z Tobą! Myśl pozytywnie a będzie dobrze, dokonałaś właściwego doboru, zobaczysz że się ułozy i "...jeszcze będzie przepieknie, jeszcze będzie normalnie..."-) Buuuuziaki ps. pieknie u Ciebie i bardzo nastrojowo

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj, bidusiu, choć pomyziam Cię za uszkiem, będzie lżej - myź, myź ... ;) Nie daj się ! A kubeczki miski - odjazdowe :D Pozdrawiam barrrrdzo cieplutko - M.

    OdpowiedzUsuń
  15. Trzymam kciuki za Twoje zdrowie bo to najważniejsze i u Ciebie kule pięknie się prezentują. Ścisksm

    OdpowiedzUsuń
  16. oby zdrówko służyło!
    u nas jeszcze świąt nie czuć... inne sprawy zajmują czas...

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Kochana, wiem co to znaczy jak praca męczy, więc wcale się nie dziwię, że tak to odreagowałaś. Życzę Ci zdrówka i wszystkiego dobrego! Trzymam kciuki, żeby było dobrze :) I będzie, zobaczysz! :)
    Śliczny ten gwiazdkowy komplet. Gdzie go kupiłaś?
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu skorupki są z netto. Były jeszcze czerwone :)

      Usuń
  18. Beatko kochana,dziś o Tobie myślałam,oglądałam sobie nowości świąteczne w kwiaciarni i zobaczyłam takie coś....idealne dla Ciebie,może Ci przyniesie Mikołaj jeśli będziesz grzeczna:)))A co do choroby,musze do Ciebie napisać email,bo nie chcę tu w komentarzach ale znam problem depresji dość dobrze.Moja kuzynka leczyła się dość długo a i mnie nie iminęło....to straszna wyniszczająca choroba.Pojawia się nagle lub stopniowo w zależności od problemów życiowych.Trzymaj się kochana i jeśli będzies zmiała ochotę to daj znać.Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  19. Wypalenie zawodowe chorobsko naszych czasow ;((( Dobrze, ze masz kogos na pogawedki,a dobrze dobrane leki potrafia zdzialac cuda :))) Wiem to z doswiadczenia mojej mamy, chociaz przyczyna byla inna, to "cos" niszczylo ja podstepnie od srodka.
    Dasz rade. Sciskam :)))

    OdpowiedzUsuń
  20. Dawno nic nie komentowalam... bo wlasnie gonitwa w pracy zabiera mi najfajniejsze momenty i chwile w zyciu. Ciagla lista zadan co jeszcze co jeszcze... odkad mam dziecko tak mi sie wszystko przewartosciowalo ze czasami zaluje ze mam kwalifikacje i studia bo moze spokojniej byloby sobie pojsc sprzedawac dodatki do domu w sklepie z akcesoriami i tyle. I cieszyc sie obecnoscia bliskich i fajnych chwil. Niestety nerwy przenosze z pracy do domu i to podcina mi skrzydl w tworzeniu itp. Jednym slowem wiem co czujesz... spokoj duszy jest najważniejszy... zadne pieniadze. Ja sie tez zarzekam ze tylko pokoncze kredyty splacac i inaczej ustawie to zycie;) Sciskam Cie kochana. Jakby co pisz. orginal@op.pl. Bo trodzke wiem z autopsji z czym sie zmagasz... A komplet i aranżacja swiateczna WOW ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Trzymam za Ciebie kciuki Beti:-) Zawsze po burzy wychodzi słonko, więc nie smuć się i wypoczywaj ile się da. Zdrowie jest najważniejsze:-)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  22. Kochana,tak trzymaj ,dekoruj, upiększaj świat wokół siebie i nie myśl za dużo, tylko ciesz się chwilą,a wszystko z czasem się ułoży :) Magicznie już jest u Ciebie !
    Buziaki :)))

    OdpowiedzUsuń
  23. W pełni rozumiem! Ja pracowałam dwa lata w takiej korporacyjnym obozie pracy! Była to na szczęście moja dodatkowa praca więc mogłam z niej zrezygnować, kiedy mi się przelało. To już zdecydowanie wolę moja szkołę :) Dobrze zrobiłaś. Praca nie może być karą, źródłem wiecznego stresu! Mnie nauczono, że żeby było lepiej czasami musi być gorzej. Będzie dobrze! Wiem, bo takich trudnych i jeszcze trudniejszych sytuacji życiowych mam za sobą sporo!

    OdpowiedzUsuń
  24. Dużo dużo zdrowia Ci życzę! Trochę Ciebie rozumiem, bo i u mnie w pracy istnieje tzw. wyścig szczurów, zdarza się że nie jestem wykończona po pracy tylko fizycznie, ale i psychicznie... Ciągle powtarzam sobie, że do czasu, że będzie lepiej, że wyrwę się z tego. I tak będzie, muszę tylko zebrać wiele odwagi. Ty już się odważyłaś i to bardzo dobrze o Tobie świadczy, najgorsze to robić coś co nie daje nam żądnej przyjemności, a jeszcze wykańcza.
    Wierzę w Ciebie mocno, na pewno wszystko się ułoży :)
    Piękne skorupki, też na podobne poluję ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Wracaj do zdrowia Kochana, u mnie dobre 10 lat temu było podobnie, też zrezygnowałam, czasami żałowałam, ale z perspektywy lat uważam, że podjęłam słuszną decyzję:) Pięknie u ciebie, tak magicznie:) buziaki aga

    OdpowiedzUsuń
  26. Kochana mysle, ze podjelas dobra decyzje. Czeka na Ciebie na pewno cos lepszego, trzeba w to wierzyc! Duzo zdrowka zycze! Mysle, ze wszystko sie pouklada, jak zwykle potrzeba tylko troche czasu.... Usciski!

    OdpowiedzUsuń
  27. Trzymaj się cieplutko i nabieraj sił !
    Śliczności te skorupy!!!Uwielbiam gwiazdeczki :) I ja też wczoraj przyniosłam świeże gałązki modrzewiowe-chociaż u mnie w domu stoją sobie w wazonie przez cały rok ale teraz w okresie jesienno zimowym potrzebuję ich więcej ;p
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  28. No i dobrze!
    W koncu pozbylas sie tej kuli. Pisalas juz kiedys o tym, to trudne, wiem.
    Ja nie wiem czy to jest problem polski....? Od kolezanek, ktore mieszkaja w Polsce czesto juz o tym slyszalam. To straszne. Jedna zwolnila sie na zyczenie, dzialo sie jak u Ciebie.
    Wypoczywaj teraz, mysl pozytywnie, relaksuj sie! Sciskam Cie mocno, bedzie dobrze!

    A mezowi niech sie przykleja do skarpetek co chce. Ma byc pieknie! :)))

    Dagi

    OdpowiedzUsuń
  29. Szybkiego powrotu do zdrowia :)) Ale sie zrobiło światecznie na twoim stole :)) Pieknie

    OdpowiedzUsuń
  30. DZIEWCZYNY BARDZO WAM DZIĘKUJĘ ZA TYLE POZYTYWNYCH SŁÓW,ZA RADY,WSPARCIE. WIELE DLA MNIE ZNACZY KAŻDE WASZE SŁOWO :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Coraz bardziej czuć niezwykłą atmosferę świąt, a to naprawdę piękny czas nie tylko przez spędzanie go z najbliższymi, ale również ze względu na wszystkie dekoracje, którymi można udekorować mieszkanie :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Przepieknie urzadzilas przestrzen wokol siebie, mam nadzieje ze wplywa na Ciebie bardzo pozytywnie.
    Gwiazdkowy motyw w tym okresie uwielboam szczegolnie :)
    usciski

    OdpowiedzUsuń
  33. I nie dla mnie wyścig szczurów. Bardzo dobrze, że rzuciłaś tą robotę w cholerę. Zaradna jesteś to sobie poradzisz, a zdrowia naprawdę szkoda. A co do ozdabiania, to ja mówię "Co se będę jak se mogę" ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Tulę mocno i wierzę, że będzie już tylko lepiej. Wyścig szczurów znam doskonale. U mnie zaczął już się w liceum, studia nie były lepsze... Tak to niestety jest, że każdy zawód ma swoje plusy i minusy. Najczęściej to jednak ludzie nakręcają całą sytuację, a my mimowolnie bierzemy w tym udział. Ja sama borykam się od wielu lat skutkami dużego stresu, które odznaczają swoje piętno na moim zdrowiu. I czasem mam ochotę rzucić wszystko w cholerę, być tu i teraz, dla męża i dzieci, nie chcąc od życia nic więcej, nikogo nie próbując prześcignąć, nie udowadniać sobie niczego... Czasem mi się marzy zamieszkać gdzieś na końcu świata i żyć w zgodzie z naturą i.. sobą;) Tule mocno jeszcze raz!

    OdpowiedzUsuń
  35. i ja mam za sobą epizod depresyjny wywołany problemami z pracą wiem zatem co przeżywasz..mam nadzieje,że już jest lepiej o czym świadczy ten świąteczny post :)
    zatem głowa do góry i niech złe myśli idą precz :)
    a na te gwiezdne skorupki i ja się skusiłam :*

    OdpowiedzUsuń