czwartek, 30 stycznia 2014

Wciąż bujając w obłokach :)



Witajcie.
 Od trzech dni siedzę w domu...bujając w obłokach :) A tak poważnie to kuruję się,bo dopadło mnie przeziębienie.Niestety od jutra wracam do pracy buuuu a tak było fajnie :))))

Dopadła mnie jakaś różowa choroba,wszędzie rzuca mi się w oczy,na ulicy,w domu,w ubiorze,w internecie.
I nie wiem czy to ja jestem tak na ten róż wyczulona czy po prostu jego jest więcej.
Wczoraj przeglądając pinterest  znalazłam kilka fotek w tym kolorze.
Też macie takie ciągotki,czy tylko mnie tak opętało?
Czuję się jak mała dziewczynka zamknięta w swoim świecie.
Mam nadzieję,że to nie pójdzie dalej,ta różowa choroba,bo co za dużo to niezdrowo!

Zatem wejdźcie do różowego świata...






Może jakiś różowy kamień? :)





albo zegareczek?





Coś dla fanek wysokich bucików...



i różowych sweterków...




coś zwiewnego :)


i dwukołowego...




coś dla zmysłów...




I oczywiście coś dla pasjonatek wnętrz...mały detal a cieszy :)




Wszystkie zdjęcia pinterest






I co Wy na to?

Ja jestem zauroczona różem,zwłaszcza tym pastelowym.
Teraz kiedy za oknem zimowa aura,fajnie tak wprowadzić trochę optymistycznego koloru.
Polecam,bo działa cuda!!

Wczoraj kupiłam różową pomadkę...jest moc :)))))

Tulasy i do następnego :***




















czwartek, 23 stycznia 2014

Różowe okulary



Obiecywałam,że będę częściej,niestety nie wyrabiam się i czasem bym chciała,by doba trwała dwa razy dłużej :) Na dworze bardzo zimowo z różnymi niespodziankami no ale "sorry,taki klimat" :))))
Dziś pierwszy raz od dawna zobaczyłam słońce i taka radość mnie przepełniła.
Słońce potrafi czynić cuda,prawda?

W domku ciepło i przyjemnie,choć ostatnio mało w nim bywam ale rozpieszczam się kolorami,kwiatami i dobrymi napojami...czasem nawet tymi z "prądem" :)
Zakwitły moje różowe hiacynty...




i dwie różowe azalie...



na kanapie różowe poduszki i na stole różowe świeczuszki :)
ale mi się zrymowało!

I tak różowo mamy!

Wpadłam w jakąś różową dziurę i mam różowe okulary,bo świat wydaje mi się jakiś inny niż zwykle...bardziej optymistyczny,mniej marudny...a może to ja się zmieniłam?
Może to ja przestałam narzekać,bo przecież cóż to marudzenie ma zmienić.Trzeba czerpać każdą chwilę,cieszyć się nią...zarażać ludzi uśmiechem,optymizmem,radością.
Czasem wystarczy jedno miłe słowo a ktoś może poczuć się lepiej...
Wciąż uczę się tego...być dobrą...traktować ludzi tak,jak sama chcę być traktowana...
bo ponoć dobro zawsze wraca...i tego się trzymam :)

Pewnie Was zanudziłam więc przepraszam ale to było takie spontaniczne.


Wiele uśmiechu kochani na nadchodzący weekend.
Ja mam od jutra dwa dni wolnego!! Normalnie szaleństwo hahaha :)))

Uściski


niedziela, 19 stycznia 2014

Silver



DZIEŃ DOBRY!

I kolejny tydzień za nami a ja nie napisałam żadnego postu. Po prostu nie daję rady z dwóch powodów...
nie mam czasu to raz a po drugie,nie bardzo mam o czym pisać.
Mało dzieje się u mnie ostatnio wnętrzarsko,choć planów na ten rok mam wiele.Jak wiadomo wszystko kręci się wokół pieniędzy a one na ziemi nie leżą...choć niektórym zdarzają się niezłe sumki :)

W ciągu tego tygodnia oprócz hiacyntów,które znoszę namiętnie a których mąż ma już serdecznie dość,bo "śmierdzą",kupiłam tacę...to znaczy mężul mi kupił,tak na dobry tydzień :)








Radość długo nie trwała,bo jak wiadomo równowaga w przyrodzie musi być więc po wyjściu ze sklepu okazało się,że jakiś Pan,cofając uderzył nam w auto.
Pomimo późnej godziny wieczornej,zaczekał na nas a to za sprawą świadków,którzy to widzieli i zabronili uciekać. Zresztą na parkingu są kamery i trochę nie bardzo by było dać nogę.
Wczoraj poszłam do pracy z połową niewyprostowanych włosów,bo mi prostownica "umarła"
Ależ wyglądałam...fiu fiu pełen czad hahaha :))))


Te "ulubione" męża...czyż nie są piękne? Będą różowe :)



Skoro ja już tak dziś o wszystkim i o niczym,to bardzo serdecznie witam nowych obserwatorów i cichych podczytywaczy. Bardzo się cieszę,że chcecie czytać te moje wypociny :))

Jeśli nic się nie zmieni,w kolejnym poście pokażę Wam mój świąteczny prezent od męża...którym nie mam czasu się nawet nacieszyć :(
Ostatnio bardzo mnie rozpieszcza,wczoraj dostałam perfum Dolce&Gabbana "light blue"
Ślicznie pachnie,jeśli byście chciały :)

To już wszystko na dziś,pora się trochę ogarnąć i wyskoczyć z piżamki :))

Trzymajcie się cieplusio,bo idzie zima!
Uściski kochani :)






sobota, 11 stycznia 2014

Jakby wiosna






Witajcie kochani!

Ostatnio mnie tu jak na lekarstwo ale ten tydzień był dla mnie bardzo ciężki i po powrocie z pracy bardzo późnym wieczorem padałam jak kawka. Mam nadzieję,że w nadchodzącym tygodniu będę miała więcej czasu...
dla siebie,dla mojej rodziny i dla Was.

Na pocieszenie i w ramach rekompensaty kupuję sobie kwiaty do domu i do dziś udawałam,że nawet ten bałagan jaki u nas panował mi nie przeszkadza.
Dziś po porannym lenistwie wzięłam się wreszcie za porządki i od razu zrobiło się jaśniej. A tak swoją drogą,czy u Was też tak szybko brudzą się zasłony?
Moje były czarne!! Byłam przerażona ale to chyba sprawka ogrzewania więc niecierpliwie czekam do wiosny! Pewnie prędko się nie doczekam,bo ponoć zima dopiero nadchodzi...




Lilie pachną obłędnie...uwielbiam je...zawsze i o każdej porze roku :)




Zakupiłam też dziś cyklamena...jest różowy...tu wyszedł jakiś fioletowy...
Ma troszkę inne kwiaty niż normalne cyklameny,takie dziwaczne...jakby napuszone...
ale właśnie tym mnie urzekł :)



Dziękuję,że jesteście...sprawia mi to wiele radości...kiedy czytam Wasze komentarze...
każdy dokładnie...

Obiecuję,że się wkrótce zjawię...jak tylko czas na to pozwoli.
Teraz znikam się pluskać i spać,bo jutro o 4.30 pobudka :(

Ściskam Was mocno i miłej niedzieli!











poniedziałek, 6 stycznia 2014

Żegnajcie na rok...




Wczoraj było jeszcze tak,bardzo świątecznie...







...dziś,zmęczona świętami,tym całym przepychem,dobrobytem i świąteczną atmosferą,zapragnęłam nagle wyciszenia i minimalizmu.
Zaraz po śniadaniu przyniosłam z piwnicy duży foliowy worek i zapakowałam moją coraz bardziej sypiącą się choinkę. Bałaganu było co niemiara,bo nim pościągałam wszystkie bombki,gałązki były już prawie gołe.
Po choince nadeszła pora na resztę świątecznych kurzołapów i nagle poczułam się wolna i jakaś taka lekka!
Wy też tak macie,że świąteczne dekoracje bardziej Was cieszą przed niż po?




W każdym razie teraz mam ochotę na dużą ilość kwiatów w domu i może jakiś delikatny kolor?





Zobaczymy :)

Teraz znikam  na kawkę!












czwartek, 2 stycznia 2014

Były święta,był Sylwester i mamy Nowy Rok!




Witajcie w Nowym Roku!!

Z całego serca dziękuję za wszystkie życzenia świąteczne i noworoczne.
Tym,którym nie złożyłam bardzo przepraszam i z tego miejsca życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku,spełniania marzeń,tych prywatnych i tych zawodowych. Byście byli uśmiechnięci,zadowoleni z każdego nowego dnia.

Większość z Was,widziałam robiła podsumowanie całego roku,były też składane obietnice...
ja nigdy nic sobie nie obiecuję,bo i tak nic z tego nie wychodzi,zresztą wolę jak jest spontanicznie i z nutką niespodzianki :)

Święta były i Sylwester i tak jakoś szybko to śmigło,że nawet się tym spokojem nie nacieszyłam,bo wciąż mieliśmy gości.
W Sylwestra za to odpoczęłam,bo leżałam do góry brzuchem przed dvd,oglądając filmy,popijając drineczki.
Niestety nie szaleliśmy,bo w Nowy Rok szłam do pracy na rano :(  Bywa....

W każdym razie cieszę się bardzo,że już po wszystkim i wreszcie wróci wszystko do normalności :)))
Póki co,cieszę się wciąż pachnącą choinką i resztą dekoracji.

Wrzucam kilka fotek,bo nie wszystko Wam pokazałam...













Konik to prezent od Beatki. Dostałam jeszcze inne cuda ale nie zrobiłam jeszcze zdjęć :P
DZIĘKUJĘ KOCHANA!




Paczuszką obdarowała mnie również Justynka. TOBIE TEŻ BARDZO DZIĘKUJĘ!





Ostatnio mam mało czasu,nawet na przyziemne sprawy ale staram się jak mogę do Was zaglądać,choć przyznaję,że nie zawsze zostawiam po sobie ślad.Obiecuję poprawię się!!

Wszystkim jeszcze raz dziękuję...za wszystko...a przede wszystkim za to,że jesteście :)))


Ściskam ciepło
Beti