wtorek, 25 lutego 2014

Marzenia,plany i wnioski


Kochani,
bardzo Wam dziękuję za tyle komentarzy pod poprzednim postem. Zawsze można na Was liczyć.
Jeszcze nie zdecydowałam czy będą gałki czy nie ale tych,którzy proponowali by przemalować całą komodę na biało,muszę rozczarować,bo zostanie tak jak teraz.
W późniejszym czasie pojawi się tylko białe,mleczne szkło na blacie i to tyle.

W niedzielę miałam wolne więc udałyśmy się z córką na zaległy spacer,bo tak rzadko ostatnio mamy czas by sobie tak po babsku pogadać.Było miło,ciepło i niesamowicie słonecznie.
Zdałam sobie też sprawę,że ta moja mała dziewczynka już nią wcale nie jest! Tak bardzo "poszła" w górę,wyszczuplała i bardziej przypomina nastolatkę niż moją malutką córcię.
Kiedyś ktoś mi powiedział,że nim się obejrzę,skończy 18 lat...niewiele nam zostało do tej granicy,tym bardziej,że czas jest bezlitosny i pędzi na łeb,na szyję.
No więc wracając do tematu, nagadałyśmy się chyba za wszystkie czasy,spędziłyśmy go co ważne razem i przyniosłyśmy kilka bazi i gałązek.Teraz czekam aż się zazieleni :)

W roli głównej wazon,kupiony w grudniu a może nawet w listopadzie,którego Wam jeszcze nie pokazywałam. Dużo teraz takich na różnych blogach,czemu się nie dziwię,bo są bardzo reprezentacyjne.




Bardzo czekam na taką prawdziwą wiosnę,bym mogła posadzić pierwsze bratki i rozłożyć stół i krzesełka na tarasie.Tak sobie marzę....
Marzy mi się też biały drewniany płotek zamiast maty wiklinowej ale to pewnie w dalekiej przyszłości...chociaż,kto wie :)

Meble tarasowe też czeka metamorfoza...wiadomo,na biało :))) ale to zapewne będzie wtedy jak się sklonuję,bo sama ostatnio mało ogarniam ;P

I tak to u mnie wygląda,wiele marzeń,planów,natomiast gorzej z realizacją...ale co tam,przynajmniej wciąż mam świadomość,że jeszcze jest co robić.Bo tak sobie ostatnio myślałam,co ja zrobię jak już nie będę miała co zmieniać? Oszaleję z nudów!

Tulasy babeczki!






wtorek, 18 lutego 2014

Kombinator :)



Hejooooo!!

Wpadam na chwilkę by zaczerpnąć opinii. Korzystając dziś z wolnego wreszcie dnia,postanowiłam zabrać się za metamorfozę komody. Z założenia miała być cała biała ale w ostatniej chwili się rozmyśliłam,bo wydało mi się to zbyt nudne ;P
Zostawiłam ciemne boki i blat i...i tak sobie myślę,czy nie dołożyć do komody gałek,takich jak w witrynie.
Jak myślicie?

Mąż jeszcze nie widział...nawet nie wie,że postanowiłam przemalować...pewnie mnie zamorduje ale co tam,warto było haha :))))








Malowałam dziś dekoralem a nie śnieżką,bo nigdzie nie mogłam jej dostać i stwierdzam,że jest do kitu!
Mam nadzieję,że śnieżki nie wycofali z "obiegu",bo się załamię.

Więcej zdjęć pokażę innym razem,bo teraz trudno coś ładnego zrobić.
Uciekam do sklepu po ser na zapiekanki,bo rano zapomniałam.

Buziaki zostawiam i dziękuję za wszystko :)))

niedziela, 16 lutego 2014

Nowy mebel w domu



Witajcie kochani!!
Oj jak mnie dawno tu nie było,chyba ze dwa tygodnie ale mój dzień jest tak krótki,że nie mam czasu nawet odpocząć i posiedzieć normalnie w domu z rodziną. Wciąż siedzę w pracy,bo jedna dziewczyna została zwolniona i jak do tej pory nie ma nikogo kompetentnego na jej miejsce.
Powoli czuję się bardzo sfrustrowana,zniechęcona i tak bardzo zmęczona,że mam ochotę wyć.
Zaciskam zęby,bo jak jest z pracą,wszyscy wiemy...ale jak długo dam radę to ciągnąć to nie wiem...
Ale nie o tym miałam pisać :)

W przerwach między zmianami udało mi się odwiedzić ikeę i kupić witrynkę,którą zawsze chciałam mieć.
Z założenie miała służyć na dokumenty a nie na duperele różniaste,choć wersja numer dwa zdecydowanie bardziej mi się podoba.No cóż,życie...trzeba gdzieś upchnąć całą papierologię ;P


Meble trochę zmieniły ustawienie i czeka je jeszcze nowe wcielenie ale to jak znajdę czas.
Nawet w łazience pojawił się nowy mebel.

Witrynka miała stać w rogu przy oknie balkonowym ale niestety kłopoty techniczne(czytaj: mężowe krótkie kable od DVD) spowodowały,że musi stać tak jak teraz. Średnio mnie się to widzi ale może jak komody zmienią kolor to jakoś lepiej to będzie wyglądać. Tak się przynajmniej pocieszam hihi

Zdjęcia słabej jakości ale pogoda pozostawia wiele do życzenia i nie patrzcie na to co na witrynie ale wrzucałam gdzie popadnie,by jakoś szybko to upchnąć przed wyjściem do pracy :)





No cóż...dobiliśmy do końca :) 

Ściskam Was mocno i choć trudno w to uwierzyć,to tęsknię za Wami.
 Staram się jak mogę Was odwiedzać ale wiem,że mam spore zaległości.
Dziękuję również nowym obserwatorom,że chcecie zostać,pomimo tego,że tak rzadko tu bywam ostatnio...
a stałym za komentarze i maile :))

Przytulam i do następnego!