środa, 30 kwietnia 2014

Pełna mobilizacja


Maj powitamy już jutro więc zaczęłam poważnie myśleć o moim tarasie. 
Fajnie by było posiedzieć sobie na słoneczku na "nowych" krzesłach,no ale nie tak szybko.
Na pierwszy ogień poszły drewniane donice,które zakupiłam ostatnio w Auchanie.Od 2 maja będą w promocji za 49 zł gdyby ktoś chciał.
Wczoraj miałam wolny dzień więc od rana pędzel poszedł w ruch i nie tylko donicom się dostało :)
Mąż jak przyjechał do domu i zobaczył to się tylko za głowę złapał i nawet nie skomentował
Rezultaty mojej pracy pokażę Wam w następnym poście,bo jeszcze nie skończyłam. Jutro ciąg dalszy malowania :)




Teraz muszę dokupić jeszcze jeden winobluszcz,parę kwiatów,bo kilka doniczek wciąż pustych.




Za to mini bratki już mini nie są. To bratki giganty :))




A jak już wszystko pomaluję i posadzę to mam zamiar trochę przyjemności zaznać,by nabrać sił przed kolejnymi zmianami :))

Ściskam Was prawie weekendowo i życzę by ten czas był taki jaki sobie wymarzyliście :)




niedziela, 27 kwietnia 2014

Czas pomyśleć o balkonie




***
Z całego serca Wam dziękuję za wsparcie pod ostatnim postem. To prawda,że czas leczy rany ale dużo go upłynie nim moje serce zostanie uleczone. Jednakże życie toczy się dalej i trzeba normalnie funkcjonować.
Najbardziej zabolał mnie anonimowy komentarz,że to tylko świnka...może i świnka ale dla mnie członek rodziny,mój ukochany pupil i serce tak samo boli jak po stracie bliskiej osoby.
I na tym zakończę ten temat.
***

Z racji tego,że majówka za pasem i wiosna pełną parą,dziś mam kilka inspiracji balkonowych.
Osobiście coś tam u siebie grzebię,mam kilka zakupów balkonowych w planach ale wszystko w swoim czasie. Najpierw muszę pomalować moje meble i zdecydować się na kolorystykę. Ciągnie mnie trochę w kierunku marynistycznym ale sama nie wiem.
Czas pokaże co tam wymodzę :)

A teraz kilka zdjęć z pinterest


















A może biel z pastelowym różem,zamiast marynistycznego stylu?

A Wy macie jakieś plany na ten sezon?


No to oby do maja :))



czwartek, 24 kwietnia 2014

...

Pamiętam,kiedy Cię pierwszy raz zobaczyłam wśród innych...byłaś najmniejsza ale wiedziałam,że Ty i ja będziemy sobie bardzo bliskie.
Na początku bardzo się bałaś,byłaś nieufna ale z każdym dniem stawałaś się coraz bardziej odważna.
Zwiedzałaś pokój...później czekałaś na mnie,aż przyjdę do Ciebie i pogadam,jak z najlepszą przyjaciółką.
Rano witałaś mnie radosnym piszczeniem a kiedy przychodziłam z pracy,czekałaś przy drzwiach jak pies.
Z każdym dniem kochałam Cię coraz bardziej,chyba nawet dostałam bzika na Twoim punkcie. Głaskałam,przytulałam,rozpieszczałam jak dziecko aż do świąt...
kiedy przestałaś jeść i pić...
Martwiłam się,jeździłam po lekarzach...upewniałam w diagnozie...karmiłam strzykawką i modliłam,żebyś wyzdrowiała. Było coraz gorzej,nikłaś mi w oczach a ja wylewałam łzy ze zmartwienia.
Nie mogłam spać bo wciąż myślałam o Tobie,robiłam te wszystkie papki,żeby przez strzykawkę przeszły i siedziałam przy Tobie,zawalając dom,pracę i wszystko inne...
bo Ty byłaś dla mnie najważniejsza!

Dziś przegrałam tą nierówną walkę a właściwie nie pozostawiono mi żadnego wyboru ale wiem,że teraz,tam po drugiej stronie tęczy już nie cierpisz,nic nie boli i że jesteś szczęśliwa...bo jesteś,prawda??

Nie ma Cię dopiero parę godzin a ja już tęsknie...i nie mogę pojąć dlaczego nas rozdzielono??
Wiesz,tak się teraz zastanawiam skąd bierze się tyle łez,bo one wciąż lecą...za każdym razem kiedy wydaje mi się,że mnie wołasz,lecą jeszcze bardziej.
Nie wchodzę do Twojego pokoju,nie mogę znieść tego pustego miejsca...
przeraża mnie tak okrutnie i aż się boję,co będzie jutro kiedy wstanę a Ty mnie nie zawołasz...

Pamiętaj,że zawsze będę Cię kochała,bo byłaś wyjątkowa!!



sobota, 19 kwietnia 2014

Wesołych Świąt!!




Zdrowych, pogodnych Świąt Wielkanocnych,
pełnych wiary, nadziei i miłości.
Radosnego, wiosennego nastroju,
serdecznych spotkań w gronie rodziny
i wśród przyjaciół
oraz wesołego Alleluja.


Beti

czwartek, 17 kwietnia 2014

Spełniam kolejne swoje marzenie :)



Witajcie kochani!

Oj,trochę tu zarosło i pajęczyn pełno ale to rezultat mojej małej bytności na blogu. Czas na świąteczne porządki i przewietrzenie tej przestrzeni.
A tak poważnie,to temat wszystkim znajomy...brak czasu i na tym zakończę,bo wszyscy to znamy :)


Żeby nie było,że zniknęłam,na dowód mojego istnienia pokazuję nowy nabytek,moje małe marzenie...
kolejne spełnione :)

Długo to trwało,bo najpierw marzyłam o zmianie a później długo szukałam odpowiedniego.
Miał być w cenie,która mnie nie zabije i koniecznie rozkładany.
Łatwo nie było i jak zawsze z pomocną dłonią przyszła moja ukochana ikea.
Nie obyło się też bez problemów,bo okazało się po przyjeździe do sklepu,że tym autem co przyjechaliśmy nie zabierzemy takich szerokich kartonów i wróciłam z niczym. Na dodatek dostało mi się od męża,że jak mogłam nie wymierzyć i takie tam...w każdym razie cytować nie będę ;P

Czekałam kolejne dwa dni,bo nie miał czasu(mąż oczywiście), aż wreszcie pojechaliśmy i...mam go!
Jest u nas tydzień i cieszy,najbardziej mnie,bo mąż już widzi wady. Szklany nie miał poprzeczek więc było między krzesłem a stołem dużo miejsca.Tu nawet ja mam problem założyć nogę na nogę.
Na całe szczęście to jedna jedyna wada,no może jeszcze widać na nim sierść mojego psa,która ostatnio jest wszędzie za sprawą linienia(tak to się zwie?) :))))





Teraz mam ochotę coś zrobić z krzesłami.Zapewne zakończy się na pokrowcach bo to najmniejszy koszt ale czas pokaże ;P



Na koniec szklany stół...sprzedał się ekspresowo,czego się nawet nie spodziewałam i jak tak sobie patrzę to mi się łezka w oku kręci,bo bardzo go lubiłam....



Jak myślicie,dobrze zrobiłam z tą zamianą,bo ja czasem myślę,że chyba nie...



Nie macie wrażenia,że zdjęcia w blogerze są ostatnio gorszej jakości?? W komputerze mam ładne a jak wrzucam do posta to jakieś takie rozmazane.Okropne są :(



Pozdrawiam Was i wlecę w sobotę z kolejnym postem ;)

środa, 2 kwietnia 2014

Nowy-stary mebel w łazience



No tak,miałam bywać tu częściej a jest na odwrót. Niestety obawiam się,że to szybko się nie zmieni a to dlatego,że dostałam ciekawą propozycję pracy i realizuję się zawodowo.
Jak to wszystko się potoczy,czas pokaże. Dziś zapraszam Was do łazienki,która wciąż nie daje mi spokoju i szukam złotego środka na nią.
Było tu już wiele kolorów od beżu po fuksję i zieleń ale za każdym razem coś mi nie gra.
Ostatnio doszłam do wniosku,że pójdę w kierunku czerni i bieli i tego się trzymam.

Z racji tego,że została mi jedna wolna komoda z pokoju dziennego,postanowiłam ją wykorzystać. Zajęła ona miejsce w przedpokoju a ta z przedpokoju wylądowała w łazience. Sprawdza się ona tu znakomicie i do dziś nie mogę zrozumieć jak dawaliśmy sobie bez niej radę. 
W szufladach upchnęłam wszystkie ręczniki i resztę babskich pierdół a na komodzie tylko to,co musi być.



Teraz podoba mi się zdecydowanie bardziej i chyba niewiele jestem tu w stanie zmienić,dopóki kibelek stoi na środku ściany.Zresztą piec też uroku nie dodaje i te rury,które próbuję nieudolnie maskować.
 Najchętniej wzięłabym młotek i rozwaliła całą łazienkę ;P





Widziałam,że u Was już porządki świąteczne w toku,u niektórych nawet po a ja...ja nawet o nich nie pomyślałam. Zapewne zrobię to na kilka dni przed :)


Ściskam Was i do następnego...mam nadzieję,że jeszcze przed świętami ;P