wtorek, 24 czerwca 2014

Jak przeprosiłam Ludwika i co z nim zrobić?

Dzień dobry!

Nie mam żadnego sensownego wytłumaczenia, dlaczego mnie tak długo nie było...to znaczy jest ale to zbyt zawiła historia,by Was tym zanudzać. Napiszę więc krótko...praca!
Powoli wszystko wraca do normy,mam nadzieję więc,że będę bywała tu częściej i chyba siły witalne też powoli wracają,bo zaczynam już kombinować co by tu zmajstrować :)

Od nowego roku miałam wziąć się za fotel,tego Ludwika co go mąż tak wyśmiał jak go zakupiłam.
Pisałam o nim tutaj ale do końca nie byłam pewna czego chcę. Bardzo chciałam zamienić go na fotel Ektorp,by pasował do podnóżka,niestety okazało się,że moje mieszkanie z gumy nie jest i taki fotel zbyt mocno przytłoczyłby miejsce,w którym stoi ów ludwik.
Prace stanęły w miejscu bo mam wielki dylemat...jaki kolor?

Malować go na biało,czarno a może biały z czarnym obiciem albo czarny z białym?
Myślałam jeszcze o szarym ale to raczej mało prawdopodobne :)

I tu zwracam się do Was z ogromną prośbą...bo wiadomo,co dwie głowy to nie jedna :)

Jakim kolorem go potraktować?
W obecnej,brązowej wersji zostać nie może,bo brązy zostały pożegnane i już nie wrócą :)









Mąż jak się dowiedział,że chcę go sprzedać na rzecz nowego fotela...w co aż uwierzyć nie mogę...
zerwał się z kanapy i mówi: "no co ty zwariowałaś,zostaw go!"

Hellooo czy ja dobrze słyszałam? Ty,który tak po mnie jechałeś i po moim fotelu,teraz go bronisz?

"Przyzwyczaiłem się do niego"  i tu pojawił się uśmiech od ucha do ucha

A mówią,że to kobieta zmienną jest :)))


Dziewczyny,bardzo proszę o rady,bo stoję na rozstaju dróg i nie wiem co dalej a nie chciałabym mu zrobić kuku,bo mógłby tego nie przeżyć...


Ściskam Was mocno i wiecie...nie?
będę jak będę :)



Aaaaaa i bym zapomniała....

szykuję dla Was candy ale to wkrótce :)









środa, 4 czerwca 2014

Kolejne modyfikacje i jak rośnie las...bez drzew



Mamy już czerwiec a tu szaro,buro i zimno. Nie lubię takiej pogody,tym bardziej,że te ciepłe miesiące zbyt szybko nam umkną i znów nastanie czas narzekania,depresji i złego humoru.
Synoptycy obiecują nam upały po 30 stopni więc czekam w wełnianym swetrze,z tęsknotą spoglądając w kierunku mojej miejskiej oazy :)
Na przekór pogodzie sadzę kolejne kwiaty i inne cuda.Nawet w poniedziałek,kiedy z nieba lała się woda,ja twardo w kurtce przeciwdeszczowej sadziłam i przekopywałam kolejne doniczki.
Mokrymi rękoma mocowałam kolejną matę wiklinową aby ustrzec się przed "kukaniem" sąsiadów.
Dziś pogoda niewiele się zmieniła,no może jedyny plus,że nie pada!

Dokupiłam dwa winobluszcze,by obrosły nową matę,tworząc tym samym liściastą ścianę. 
Polecam,bardzo szybko rośnie i ładnie wygląda a przy tym zasłania przed gapiami.

Kwiaty w tym roku tylko białe,jeszcze mizerne ale trzeba im dać trochę czasu.
Pani Kasia z ogrodniczego mówi,że jakaś plaga jest na białe kwiaty,do tego stopnia,że nie nadąża przywozić. Sama się o tym przekonałam,jak pojechałam z chęcią zakupu a tu ostatnie trzy białe pelargonie zostały. Tym razem było podobnie,załapałam się na 6 bo jakaś klientka zamówiła sobie 50 sztuk!






Jak widać słońca brak i jeszcze podłoga mokra po porannym deszczu.




Wybrałam się ostatnio na giełdę kwiatową w Poznaniu.Niestety zbyt późno i w zasadzie sprzedawcy zaczęli się już pakować. W panice biegałam w poszukiwaniu czegoś ciekawego,niestety niewiele tego już było.
W ostatniej chwili zauważyłam dwie oliwki...jedną przywiozłam do domu,bo cena...jak za darmo...
jedyne 55 zł!! 
Teraz mam dwie...małą i dużą.Jeszcze nie wiem,gdzie przezimują ale kto by się teraz przed latem takimi bzdurami przejmował :))))






A na koniec o lesie! I to nie byle jakim :)
 W ciągu tego tygodnia niesamowite rzeczy u moich sąsiadów się dzieją.
Człowiek idzie do pracy,później wraca i oczom nie wierzy...
las białych pawilonów ogrodowych!!
Niektórzy przez wiele lat, nic na swych tarasach nie mieli,nawet ani razu tam nie zamiatali miotłą a teraz boki zrywam,jak podłogi na kolanach szorują. Sąsiadka mówi,że wstyd tak nijak na tarasie mieć,kiedy u mnie  cytuję "jak z cudownej bajki"
Ludzie meble zaczęli kupować,bujaki,hamaki...całymi dniami przesiadują...imprezują...z dziećmi czas spędzają...CUDA ludzie,cuda!

Czasem tak niewiele trzeba by dać innym impuls do działania :))





Wiem,długo dziś było i dużo gadania,kto wytrwał jest WIELKI! :)))


A na koniec...
Witam serdecznie nowych obserwatorów,bardzo się cieszę,że jesteście!


Wszystkiego dobrego i oby lato jak najszybciej do nas zawitało :)

Kissy!