środa, 24 września 2014

Pasiak


Dopiero był weekend a tu już połowa tygodnia. Nie dość,że czas szybko biegnie to jeszcze za oknem zrobiła nam się prawdziwa jesień. Liście lecą z drzew,pada,wieje i jak na wrzesień dość szybko zrobiło nam się nagle zimno...zbyt zimno jak na mnie.
Wczoraj pierwszy raz wyjęłam z szafy cieplejszą kurtkę i opatulona jak na mróz trzaskający wybrałam się z psem na wieczorny spacer.
Nie było przyjemnie,wilgotno i jakoś tak dziwnie?  Rano o 7-ej termometr wskazywał 2 stopnie!!
Hallooo chyba to lekka przesada!!
Trochę czasu upłynie nim przyzwyczaję się do tej aury. Będzie ciężko ale lepiej jesień zaakceptować,tak będzie łatwiej przetrwać.

Dziś chcę Wam pokazać mojego nowego pasiaczka,kiedy go zobaczyłam wiedziałam,że muszę go mieć. To jakaś odmiana kaktusa a tych raczej nie lubię...taki stan trwa od podstawówki,kiedy to podczas klasowych wygłupów wkomponowałam się w takiego z kolcami.
No cóż,tylko krowa nie zmienia zdania :)








Pasiaczek ma nazwę haworthia i jest moim ulubieńcem,bo w zasadzie niczego ode mnie nie oczekuje :)))






Z całego serca Wam dziękuję za tyle ciepłych słów pod ostatnim postem...czułam się jak w niebie!!

Bardzo się bałam tych białych obić ale nie jest tak źle. Mąż ochrzcił już "swoje" krzesło i prawie doprowadził mnie do zawału jak zobaczyłam smar samochodowy na siedzisku,bo po co do obiadu zdjąć spodnie robocze!? W każdym razie się sprało i wszystko gra :)


Uściski przesyłam i dużo ciepła!



poniedziałek, 15 września 2014

Teraz mamy już wszystko białe!

Witajcie w poniedziałek!

Jak dobrze wiecie jakiś czas temu zmieniłam stół. I niby wszystko było dobrze ale nie dla mnie. Strasznie drażniły mnie krzesła...w sumie z wielu powodów. Po pierwsze przestały być ładne (w moim mniemaniu), po drugie chciałam coś wygodniejszego a  po trzecie i najważniejsze nie były białe...ani czarne!
Postanowiłam to zmienić. 
Wspomniałam coś tam mężowi ale on tylko popukał się w głowę i na tym temat się skończył. 
Nie dla mnie!!
Uparta jestem i jak sobie coś w tej swojej głowie ubzduram to nie ma bata. MUSI BYĆ I JUŻ!!

Problem był ogromny z pozbyciem się starych krzeseł,bo na ogłoszenie nikt nie odpowiedział a upchnąć gdzieś 6 krzeseł to nie lada sztuka,zwłaszcza jak piwnica ma metraż ledwo 1m2. 
Ale i to mnie nie zniechęciło,bo łatwo się nie poddaję!

Krzesła kupione,stare zapakowane i upchnięte w tej mini piwnicy jedno na drugim.
Teraz tam lepiej drzwi w kasku otwierać,bo nigdy nie wiadomo co na łeb człowiekowi poleci ;))))

Małż jak zawsze w przypadku wszelkich zmian wzięty z zaskoczenia...
dziewczyny to zawsze skutkuje!! POLECAM ;P
Był tak zaskoczony,że nawet wniósł mi je do domu  i słowem nie pisnął
Później jak ochłonął,głową pokręcił i mówi do mnie tak :
"teraz to już mamy wszystko białe więc będzie spokój na wieki"

I tu Cię kochanie zmartwię! Nie wszystko :D

Na razie cicho sza. Dowie się w swoim czasie hihi :))))




Krzesło Ikea Henriksdal. Bardzo żałuję,że nie ma czarnych obić. Nie wiem czy kiedyś były czy nie ale pewnie szły by jak świeże bułeczki.
Na zmianę mam zamiar kupić jeszcze szare obicie.
Pewnie jak zauważyłyście krzeseł jest 5 a nie 6, ponieważ wzięłam ostatnie sztuki. Czeka mnie dokupienie jeszcze jednego,brakującego krzesła.

Teraz mogę śmiało stwierdzić,że jestem zadowolona :)






Dla przypomnienia kiedyś było tak :



i z nowym stołem tak:



Czyż nie jest lepiej?
Mnie się wydaje,że tak :)


Pogoda cudowna,mam nadzieję,że jeszcze październik taki będzie...w sensie,że taki słoneczny i ciepły. Ogólnie żyć nie umierać!

I tym optymistycznym akcentem się żegnam.

Dziękuję za wszystkie opinie,komentarze a przede wszystkim za życzenia :)))

Pięknego tygodnia!

Beti





niedziela, 7 września 2014

Nie taka zwykła wrześniowa niedziela


Dzień dobry!

Nie będę tłumaczyć dlaczego tak rzadko tu bywam,bo i tak niczego to nie zmieni. 
Jedyne co mam do powiedzenia to to,że doba powinna trwać już nie 24, 48 h a 72 h! 
W każdym razie jest jak jest i raczej nie przewiduję szybko zmiany.
Dostałam kolejny awans a to wiąże się z wieloma zmianami i dodatkowymi godzinami w pracy.
Bądź co bądź bardzo się cieszę,że zostałam kolejny raz doceniona i wyróżniona :)

Od wczoraj mam dwa dni wolnego,powiem Wam,że w moim wypadku to mega szaleństwo,biorąc pod uwagę,że ostatnio w domu bywam gościem.
Cieszy mnie każda chwila,łapię,czerpię radość z bycia w domu. Nie sądziłam,że tak będzie mnie cieszyć leżenie na kanapie ;)

Dziś niedziela,nie byle jaka,bo 36 lat temu przyszłam na świat więc z tej okazji folguję sobie do bólu...to znaczy do momentu przyjścia gości.
Niestety nie wszyscy będą mogli mnie odwiedzić. Mama z rana dzwoniła,że jest chora i nie przyjadą z tatą. Szkoda!

I tak siedzę sobie,popijam kawkę i cieszę wolną chwilą.

Kilka migawek z salonu...niewiele się w nim ostatnio dzieje...

















Dziękuję za wszystkie komentarze,każdy cieszy z osobna i za to,że wciąż macie ochotę tu przychodzić :)



Ach,bym zapomniała! Czy Wy też widzicie jak moja lista ulubionych blogów na pasku bocznym skacze? 
Wczoraj u Dagi też widziałam takie coś i nie wiem czy czasem moje oczy nie zaczęły szwankować ;P



Ściskam Wam mocno i do następnego!!