czwartek, 26 listopada 2015

STROIK ADWENTOWY W OSTATNIEJ CHWILI I KILKA INSPIRACJI



Witajcie!

Dziś chciałam Wam pokazać mój na szybko sklecony stroik adwentowy. Nic wielkiego, cztery świece, trochę zieleniny, szyszek i jelonków, które doskonale znacie. Podstawka pod świece, to nabytek z Kik-a, o ile mnie pamięć nie myli z początku października. Leżało to, na szafie i czekało na swoje pięć minut. Cyferki kupiłam we wrześniu w netto, z myślą właśnie o świętach.
Ech, jaka ja przewidująca i zapobiegliwa jestem :)
W zeszłym roku, nigdzie w grudniu nie szło kupić ani jednej cyferki, białej świeczki z numerkiem też więc pomyślałam o tym wcześniej.




Zdjęcia kiepskie ale ciężko jest zrobić dobre, kiedy na dworze półmrok a sztuczne światło rozmywa wszystko.



Gdybyście chcieli sobie przypomnieć mój stroik adwentowy z zeszłego roku, znajdziecie go TU a 
gdyby nie wszyscy mieli pomysł na stroik adwentowy, to poniżej kilka inspiracji z pinterest i decorii.
Może komuś przypadnie któryś do gustu i postanowi sobie podobny zrobić :)










W kolejnym poście pokażę Wam parę inspiracji świątecznych, jakie znalazłam w necie i które niesamowicie mi się spodobały.

Teraz znikam do męża :)))
Trzymajcie się!











piątek, 20 listopada 2015

POMALUTKU, POWOLUTKU






Hmmm...nie wiem od czego zacząć...trochę wstyd mi, że tak zaniedbuję tego bloga. Nie mam nic sensownego na swoje usprawiedliwienie...po prostu życie. Zbyt szybkie, zbyt wyczerpujące, wypalające do tego tego stopnia, że z łóżka nie chce się wstać. Pogoda za oknem nie pomaga, bo jak funkcjonować, kiedy ciśnienie skacze jak szalone, na dworze wieje, pada, na przemian ze słońcem?
Obiecałam sobie na początku jesieni, że nie będę marudziła, że zaakceptuję i przeżyję ten mało lubiany przeze mnie czas. Staram się ale nic nie poradzę, kiedy budzę się rano z potwornym bólem głowy, tak jak dziś i mam ochotę strzelić sobie w łeb. Zero sił witalnych, humor na bakier i nawet cała princessa zjedzona na raz, nie poprawia tego stanu a tu jeszcze na drugą zmianę do pracy. Oby jutro było lepiej!

Co w domu? W zasadzie nic. Zastanawiamy się nad zmianą mieszkania na większe więc nie widzę sensu by coś tu zmieniać, choć miałam kilka planów. Nic wielkiego, małe odświeżanie, nowe lampy itp. Na tą chwilę czekam...na mężową decyzję na 100%, że tak, zróbmy to. 
I tak płynie dzień za dniem, do świąt został miesiąc więc pomalutku,powolutku sobie dekoruję, głównie światłem, bo tego jak na lekarstwo ostatnio. 
Wczoraj udało mi się kupić amarylisa, niestety nie białego ale czerwony na święta będzie ok :)
bo w tym roku mam zamiar dodać czerwieni do dekoracji. Czy aby na pewno tak będzie, to się jeszcze okaże, bo z kolorami wiecie jak u mnie jest :) Zwykle to krótkotrwały zabieg :)))










I przedpokój...on zawsze najciemniejszy więc sobie światełkami rozjaśniam :)




Od Mikołajek zacznę bardziej szaleć dekoratorsko i pojawi się jeszcze więcej światełek,stroików i świątecznych ozdobników. Pierniki, piekłyście już?? Ja jeszcze nie ale chyba w poniedziałek upiekę pierwszą część, tylko muszę kupić miód, bo właśnie wczoraj się skończył.
I jak co roku mam ten sam dylemat, gdzie postawić choinkę! Mąż chce taką tycią na komodzie a ja większą...Jeszcze miesiąc więc się zobaczy :) A propos choinki. Wczoraj w Leroyu już można było kupić, jaką kto chciał :) Totalne szaleństwo!


Znów zaczyna padać...

trzymajcie się ciepło, bo idzie zima...ponoć :)