piątek, 20 maja 2016

MORSKIE KLIMATY

DZIEŃ DOBRY!

Wreszcie piątek, oj nie mogłam się go doczekać, zwłaszcza, że mam przedłużony weekend o dzisiejszy dzień i jutro jadę do rodziców w moje rodzinne strony :) Muszę Wam zrobić zdjęcia ich ogrodu, jest piękny!
Pogoda ostatnio kaprysi ale daję radę, bo innego wyjścia nie ma. Dziś myślałam, że znów nie będzie słońca, bo ranek przywitał mnie chmurami ale zlitowało się i jest!
Na tarasie klimat nadmorskiego domku sobie tworzę i w domu też mi się zachciało. Powiem więcej, opętały mnie te klimaty a wszystko przez Was dziewczyny!! Tak, tak, o Was mówię :)


Rzuciłam kilka poduch, kupiłam pled albo narzutę, jak kto woli, trochę muszelek, kamyczków itp. i jest fajnie :)













I jak myślicie, udało się czy tak średnio?
Zawsze to coś innego, coś nowego dla mnie, bo do tej pory trzymałam się raczej mojego black&white.
Zamarzyły mi się wiklinowe fotele BYHOLMA z ikei do stołu ale nie ma szans, bo mąż mnie z chaty wyrzuci, zwłaszcza, że nasze krzesła mają dwa lata? Dwa lata... to już czas na zmiany hihi ;)))



Czy Was też tak dziś głowa boli?? Wypiłam kawę, to mało na zawał nie zeszłam i ręce mi latały. Jakaś porażka z tym ciśnieniem!

No to co? Miłego weekendu kochani!!!
SŁOŃCA, SŁOŃCA I JESZCZE RAZ SŁOŃCA :)







poniedziałek, 2 maja 2016

BIELĄ MALOWANE




Dzień dobry w długi weekend :)

Zaczął się maj, najpiękniejszy ze wszystkich miesięcy w roku, kocham ten miesiąc i chyba nic tego nie zmieni. Nie wiem jak to działa ale maj ma w sobie coś takiego optymistycznego, pobudzającego do życia, do działania, do zmian i metamorfoz. Zatem i mnie wzięło na zmiany, odświeżanie i działanie. Z racji tego, że wzięłam 1,5 tygodnia urlopu, szkoda mi go było zmarnować na siedzenie na kanapie. W zeszły poniedziałek zakasałam rękawy i wzięłam się za malowanie naszego mieszkania. Lekko nie było, umęczyłam się jak nie wiem co ale efekt zadowolił mnie, nawet bardzo :) Niczym Was nie zaskoczę, bo oczywiście jest biało! Zniknęła szarość na ścianie z tv na rzecz bieli. Początkowo ta ściana miała być czarna ale córka przekonała mnie, że to chyba niezbyt dobry pomysł, zwłaszcza, że okna mamy od północy i słońca tu jak na lekarstwo.
Muszę popracować na detalami, ramkami i innymi takimi ale nic na szybko, przyjdzie samo.






A tu moja ceglana ściana, z której jestem mega dumna i zadowolona, to był strzał w dziesiątkę, bo nadała charakteru całemu wnętrzu.
Trzeba powiesić jeszcze lustro ale to mały detal :)


Kupiłam też nowe srebrne podstawy do lampek, ech jak mi się one podobają! 
Wreszcie pasują idealnie do reszty błyskotek na komodzie :)




Wróciły znów moje ukochane szarości i czernie, jednak to one dają mi ukojenie i spokój...
a różowe dodatki zadomowiły się u mojej córki w pokoju, tam zdecydowanie lepiej im!





A tu widok z przedpokoju...fajny, prawdaaa?? :)))



Krótko mówiąc jestem z siebie dumna i z efektu końcowego. Nieskromnie powiem, że kawał dobrej roboty wykonałam :))))

Żegnam się z Wami niezapominajkami zerwanymi dziś na spacerze z psem.
Dobrego i słonecznego długiego weekendu i wielu radości każdego dnia!!




Jeśli chcecie być na bieżąco co u mnie to zapraszam na mój instagram :)


Buziaki pa pa!!