poniedziałek, 29 sierpnia 2016

POCZTÓWKA Z WAKACJI


Uff, udało mi się jeszcze zamieścić ten post pod koniec wakacji. Tak szybko zleciały, że człowiek się nawet dobrze nimi nie nacieszył. No cóż, wszystko co dobre szybko się kończy.

W tym roku byliśmy w Niechorzu, w małej miejscowości w północno-zachodniej części Polski. 
Pogoda średnio nam dopisała ale nie powiem odpoczęłam, naładowałam baterie, zmieniłam klimat, nałykałam się jodu i co tam jeszcze złapać można nad morzem :)
Niestety nie zdążyłam się tylko opalić i jak blada tam pojechałam, tak blada wróciłam. 
Najważniejsze, że wyjazd się udał, prawda?
Poniżej kilka migawek z plaży :)






Pies był w swoim żywiole. Uwielbia się kąpać, niestety nie pod prysznicem a to czekało go po powrocie do domu ;P













Najbardziej brakuje mi gofrów. W sumie może i dobrze, że gofrów nie ma, bo musiałabym zmieniać wszystkie ubrania na większy rozmiar :))) Tylko mi nie mówcie, że kochanego ciała nigdy nie za wiele...może i tak ale nie chciałabym wyglądać jak wieloryb.





Żegnaj morze na rok...wrócę!


















środa, 3 sierpnia 2016

BYŁA WIOSNA, JEST I LATO...



DZIEŃ DOBRY!!

Tak się zastanawiam czy ktoś tu jeszcze zagląda, tyle czasu mnie nie było. 
Minuty, godziny ciągle gonią mnie ...

Trochę się u mnie zmieniło, na tarasie, w domu. Dziś kilka migawek z miejsca, w którym odpoczywam, delektuję się chwilą i łapię oddech, kiedy tylko mogę.

Zaczęło się wiosną, tak mnie jakoś na niebieskości wzięło, może to dlatego, że mi się tak do lata tęskniło, że te ciepłe dni dawały wrażenie plaży i gorącego piasku?






Były śniadania, kiedy wszyscy jeszcze spali...




popołudniowe kawusie...


i wino wieczorową porą :)


Było tv, które mąż mi zamontował i już nikt nie chce stąd wychodzić :)


i są nowe fotele, które sobie w głowie wymyśliłam, kiedy jeszcze mrozy na dworze były. Wariatka!




Nawet doczekaliśmy się własnych pomidorków i rosły jak szalone, dopóki burze ich nie zalały na amen. 
Teraz ledwo kilka sztuk na krzakach :(


I projekt jakże nowy, świeżutki jak ten chleb z dzisiejszego poranka. Trzeba jeszcze raz pomalować, deseczki na wierzch przybić i kory nasypać ale kto by się tam takimi pierdołami przejmował. Wreszcie jest a dłuuuugo to trwało, nim do mnie trafiła.  Teraz pora zrobić drugą, by to miało ręce i nogi.




A tak wyglądała owa skrzynia tydzień temu...


i jak Wam się podoba??
Mnie bardzo, pomimo paru niedociągnięć i tych niedoskonałości. Jest inaczej, po mojemu!

I tak płynie czas wokół nas i niecierpliwie odliczam do 8 sierpnia, kiedy wyluzowana, bez stresu i tego całego szaleństwa usiądę z kawą na tym tarasie i zacznę cieszyć się urlopem. Dwa tygodnie!!
 D w a  t y g o d n i e  l a b y !!
I zobaczę też to morze moje ukochane i dotknę ten piasek, co mi od wiosny w głowie siedzi i poczuję ten zapach, jakiego u mnie nie ma  i wiem, że jak się obudzę rano, to będę niesamowicie szczęśliwa  :)

THE END