
W zeszłym tygodniu Summer potknął się na schodach na taras.Niby nic wielkiego a jednak okazało się,że potrzebna jest interwencja chirurgiczna w narkozie. Od wczorajszego wieczora byliśmy bez jedzenia...byliśmy,bo nie jadłam razem z nim. Na 11.00 mieliśmy zabieg.Wszystko poszło ok i jesteśmy w domu.
Patrząc na niego,moje serce przeżywa straszne katusze i chce mi się płakać.
Od zawsze jest kimś ważnym...członkiem naszej rodziny ale to właśnie dziś uświadomiłam sobie,że jest dla mnie jak dziecko,że kiedy on jest szczęśliwy i ja jestem szczęśliwa a kiedy cierpi,cierpię razem z nim.
Pewnie uznacie mnie za wariatkę ale ja kocham mojego psa,mojego najwierniejszego przyjaciela i towarzysza.
Odkąd wróciliśmy cały czas leży,wcale nie wstaje tylko co jakiś czas popiskując woła mnie,by czuć mą bliskość.Leżę na podłodze razem z nim i mówię do niego jak do dziecka.
Nie chce pić o jedzeniu już nie wspomnę,mam nadzieję,że to szybko się zmieni.
Uciekam,bo wciąż mnie woła.

DOBREGO DNIA!
Od zawsze jest kimś ważnym...członkiem naszej rodziny ale to właśnie dziś uświadomiłam sobie,że jest dla mnie jak dziecko,że kiedy on jest szczęśliwy i ja jestem szczęśliwa a kiedy cierpi,cierpię razem z nim.
Pewnie uznacie mnie za wariatkę ale ja kocham mojego psa,mojego najwierniejszego przyjaciela i towarzysza.
Odkąd wróciliśmy cały czas leży,wcale nie wstaje tylko co jakiś czas popiskując woła mnie,by czuć mą bliskość.Leżę na podłodze razem z nim i mówię do niego jak do dziecka.
Nie chce pić o jedzeniu już nie wspomnę,mam nadzieję,że to szybko się zmieni.
Uciekam,bo wciąż mnie woła.

DOBREGO DNIA!

