Za trzy tygodnie święta więc powoli zaczynam się nastrajać. Pewnie byłoby łatwiej gdyby pogoda za oknem bardziej wiosenna była, niestety ona wciąż nie może się zdecydować.
Dziś rano myślałam, że jest ciepło, bo w prognozach cuda zapowiadali, wybrałam się na spacer z psem wiosennie ubrana i to był wieli błąd, bo zmarzłam okropnie.Słońca nie ma, wiatr zimny wieje i temperatura jak na mnie zbyt niska. Mam tylko nadzieję, że w tym roku na Wielkanoc śniegu nie zobaczę :)
Tak jak wspomniałam nastrajam się więc w domu pojawiły się dekoracje. Niewiele ich, bo stawiam na minimalizm. Nic wielkiego, kilka jajek, zajączki i parę kwiatów. Przed samymi świętami dokupię bratki, stokrotki i nie wiem co tam jeszcze. Chciałam powiesić coś w oknie ale nie mam żadnego pomysłu. Widziałam wiszące skorupkowe wazony więc może o nich pomyślę.
Muszę jeszcze poszukać mchu, do dekoracji na stół ale to nie takie proste, bo trzeba by było wybrać się po niego do lasu a ten mam daleko. Brakuje gałązek wierzby, tej kręconej ( nie wiem jak się ona dokładnie nazywa), na niej chcę powiesić kilka pastelowych jaj i to chyba wszystko :)
Na tym basta, by nie przesadzić.
Postanowiłam, że w tym roku nic nie kupuję z dekoracji ale jak zobaczyłam w sklepie tego drewnianego zająca, to pomyślałam, że idealnie będzie pasował do przedpokoju.
Tu jest drugi, dużo mniejszy i mój niedokończony wianek, bo zabrakło mi kwiatków ale chciałam Wam go pokazać ;)
I tak to wszystko mniej więcej wygląda. Gdybyście mieli ochotę zobaczyć jak było w poprzednich latach, zapraszam Was TU i TU
Ściskam Was i do następnego!




















