Nosi mnie!! Nie znoszę,żeby nie powiedzieć nienawidzę niedzieli.
To najnudniejszy dzień w tygodniu. Ta cisza,spokój doprowadza mnie dziś do szału.
Chciałam poczytać zaległe czasopisma ale nie daję rady!
To najnudniejszy dzień w tygodniu. Ta cisza,spokój doprowadza mnie dziś do szału.
Chciałam poczytać zaległe czasopisma ale nie daję rady!
Źle spałam,miałam koszmary więc od bladego świtu jestem na nogach.
Może się nie wyspałam a może ta pogoda tak na mnie wpływa?
Nie ma słońca,jest zimno a wiatr jakiś taki mroźny.
Jest szaro,buro i ponuro.Ogólnie do dupy.
Koc w ciągłym użyciu na moim ulubionym fotelu,jedynym zresztą
Może się nie wyspałam a może ta pogoda tak na mnie wpływa?
Nie ma słońca,jest zimno a wiatr jakiś taki mroźny.
Jest szaro,buro i ponuro.Ogólnie do dupy.
Koc w ciągłym użyciu na moim ulubionym fotelu,jedynym zresztą
Dziś przydaje się jak nigdy.
Tylko ten motyl przypomina mi o lecie,które przeleciało niczym F16 nad moim blokiem.
Szybko i z brzękiem...komarów oczywiście.
Szybko i z brzękiem...komarów oczywiście.
Ile bym teraz dała by na tarasie posłuchać tego bzykania.
Dziś nie tylko ja znudzona,bo reszta rodziny również.
M. niczym mysz,gniazdko sobie uwił i śpi w najlepsze,tylko my z Summerkiem tułamy się po chacie,bo Paula po śniadaniu się ulotniła.
Ja trasa ustalona...od fotela do lodówki albo od fotela do szafki ze słodyczami i tak dupsko rośnie.
Nie,no kuźwa tak być nie może...idę!
Na spacer,gdzieś...gdziekolwiek byle daleko od nudy.
M. niczym mysz,gniazdko sobie uwił i śpi w najlepsze,tylko my z Summerkiem tułamy się po chacie,bo Paula po śniadaniu się ulotniła.
Ja trasa ustalona...od fotela do lodówki albo od fotela do szafki ze słodyczami i tak dupsko rośnie.
Nie,no kuźwa tak być nie może...idę!
Na spacer,gdzieś...gdziekolwiek byle daleko od nudy.
Zapomniałabym,napisać o tym,jak to co niektórzy mają więcej szczęścia niż rozumu.
Wczoraj pojechałam z koleżanką na zakupy do marketu.
Wczoraj pojechałam z koleżanką na zakupy do marketu.
Gadu,gadu, haha hihi,mega śmiechy,głupoty w głowie.My sobie do kasy,pani mówi ile do zapłaty i...
i kuźwa zonk. Nie ma portfela! A był!!jak do sklepu wchodziłyśmy to w ręce go trzymała.
No to ino w te pędy i biegamy między regałami,bo gdzieś go zostawiła.
Nie ma!! Normalnie kuźwa nie ma,ktoś sobie wziął.
Biedna cała czerwona,widzę przerażenie w oczach i rzucam spojrzenie pytające "ile?"
A ona że 5 tysięcy,bo nie zdążyła w piątek do banku.
No to ja mało zawału nie dostałam i nogi i mi się jak z waty zrobiły.
Najpierw chciałam ją zjechać,bo kto normalny taką kwotę przy sobie nosi ale się w jęzor ugryzłam. Nie dobija się leżącego,nie? No to sobie podarowałam.
I nagle jakaś kobieta podchodzi i mówi,że widziała...na coca coli.
I my znów w tę coca colę pędzimy.Nie ma!!
Wracamy do kasy i babka z innej kasy mówi,że jakiś starszy pan oddał ochronie i jest do odebrania w obsłudze klienta.
Ciężar nam z serca spadł ale na chwilę
Ciężar nam z serca spadł ale na chwilę
bo jak się okazało,ktoś sobie 7 stówek pożyczył na wieczne oddanie.
No cóż,za głupotę i roztargnienie trzeba płacić i to słono,bo 7 stów na ulicy nie leży.
Musiałyśmy się wieczorem zresetować,bo nie szło tego przetrawić a ta coca cola będzie nam się długo odbijała :)
Musiałyśmy się wieczorem zresetować,bo nie szło tego przetrawić a ta coca cola będzie nam się długo odbijała :)
Trzymajcie się i do później!
Idę na ten spacer.




















































