Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dodatki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dodatki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 kwietnia 2016

SZKLANY PANEL W KUCHNI


DZIEŃ DOBRY...ALBO DOBRY WIECZÓR, JAK KTO WOLI :)

Zbierałam się do pisania tego posta jak sójka do wylotu za morze. Miał być przed świętami ale nie wyszło, miały być kadry świąteczne i sam stół świąteczny ale też mi nie poszło. To był szalony czas, bardzo intensywny i stresujący ale mam go już za sobą. Teraz pora cieszyć się wiosną, bo choć nie do końca jeszcze ją widać gołym okiem ale z całą pewnością czuć :)

Wracając do tematu. Marzył mi się dość długo szklany panel nad kuchenką. Myślałam i myślałam i kiedy się wreszcie poddałam, zobaczyłam coś, co przykuło moją uwagę. O co chodzi? O ofertę Biedronki a dokładniej o stolik kawowy.






Stolik sam w sobie bez efektu "wow" ale bardzo zainteresował mnie sam blat owego stolika. Pojechałam, oglądnęłam i myślę, ok, chcę go ale cena 69 złotych wydała mi się zbyt wygórowana jak za kawałek szkła o wymiarach 55/55 cm.
Nie kupiłam, zrezygnowałam! Za jakiś czas robiąc podstawowe zakupy, patrzę a on w promocji po 39,99 zł. Nie zastanawiałam się ani sekundy dłużej i jak na skrzydłach kupiłam i pojechałam do domu. Bardzo się cieszę, że się udało, bo nadał charakteru mojemu aneksowi.










W promocyjnej cenie udało mi się też zakupić czarne pojemniki na kawę, herbatę i cukier.




Klimacik się tworzy, choć nie przestaję myśleć o przemalowaniu kafelków. Pewnie bym to zrobiła już dawno gdyby nie to, że znów muszę wziąć męża z zaskoczenia a do malowania trzeba zdjąć górne szafki. Sama nie dam sobie rady z tym i tak myślę...


I jeszcze parę świątecznych kadrów












MIŁEGO WEEKENDU


THE END...











środa, 3 lutego 2016

WIKLINA, KSIĄŻKA I WOJNA




DZIEŃ DOBRY!


Ostatnio mam zachcianki niczym kobieta w ciąży. Nie chodzi tu o zachcianki kulinarne , choć i te mi się zdarzają :) ale wnętrzarskie. Raz mam ochotę na wszystko co błyszczy i idzie w stronę glamour a za chwilę chce mi się  klimatu wiejskiego domku. Sama już nie wiem o co chodzi! Też tak macie, czy tylko ja taka dziwna jestem? No więc zachciało mi się ostatnio wikliny, lekko rozbielonej i tak chodziłam, patrzyłam, szukałam i w sumie nic. I jak co tydzień weszłam do pepco i oczom nie wierzę! Stoją śliczne wiklinowe osłonki na doniczki, dość sporej wielkości. Wzięłam dwie ale nim wyszłam ze sklepu już miałam cztery :)  W sumie trochę żałuję, bo są tak ładne, że na wiosnę w sam raz na taras by były. Może jeszcze dokupię!






I kolejna przypadkowa zdobycz z Jyska. Pojechałam po ściereczki i patrzę a leży sobie to takie moje wymyślone :) Jeszcze jak luknęłam cenę 17,50 zł  to aż mi serce mocniej zabiło. Co prawda nie jest to wiklina super, hiper, ekstra mocna ale przecież leżeć w tym nie będę :))
Mam i się cieszę!




I teraz ta, która zdobyła moje serce, którą oglądam i oglądam i wciąż nie mam dość.
Książka My Villa Vanilla.
Piękna...ba, przepiękna książka z tyloma zdjęciami, z tyloma inspiracjami, że można zwariować. Nacieszyć oczy i duszę i jeszcze ten zapach druku...uwielbiam! A Wy, lubicie zapach nowych książek?

Poniżej kilka zdjęć ale uwierzcie mi, że jest co oglądać. Książka w twardej, sztywnej oprawie, ma 160 stron i prawie na każdej są zdjęcia. Polecam, bo warto. Swoją zamówiłam na stronie Empiku a odebrałam w sklepie stacjonarnym, mieszczącym się najbliżej mojego miejsca zamieszkania.











Polecam, bo na prawdę warto!!

Przez przypadek udało mi się też kupić fajną półeczkę ale o niej opowiem Wam w kolejnym poście.
Teraz o pogodzie słów kilka...

Pogoda tak beznadziejna jest, że jak szybko nie przyjdzie wiosna, to zwariuję!! Słońca jak na lekarstwo, w domu ciemno, senność to już normalka i opady deszczu również. Lubię kalosze ale sorry, nie każdego dnia. Chcę już nosić balerinki, zwiewne chusty, cienkie kurtki i pragnę, by każdego dnia zza okna witało mnie słońce. Bym mogła okna otwierać na oścież i by za oknem kwiaty rosły. By ptaki radośnie ćwierkały a nie krakały i by zielona trawa była. By te bazie, co już pąki mają mogły wreszcie łebki mocniej wysunąć i mogłabym tak pisać i pisać ale dobrze wiem, że jeszcze mi się znudzi to czekanie nim ta moja ukochana WIOSNA przyjdzie. W każdym razie mam nadzieję, że to prędzej będzie niż później i nie wiem jak Wy ale ja mam ochotę zrobić marzannę i cholerę utopić.
Wytaczam najcięższe działa i ogłaszam wojnę!
Ja kontra zima...i może nikt w to nie wierzy ale mam zamiar wygrać :))) Kto się dołączy??

NO TO MASZ ZIMO PRZERĄBANE!!


Idę po tulipany :)


Paaaaaa









niedziela, 24 stycznia 2016

PROSTO Z ŁAZIENKI


ŁAZIENKA...

pomieszczenie w naszym domu, które najmniej lubię i o tym pisałam już nie raz. I choćbym nie wiem jak kombinowała, to i tak nigdy nie jest tak jak bym chciała. 
Płytki w kolorze beż i kilka dodatków w czerni i bieli a marzy mi się black & white w pełnym wydaniu. 








Myślałam, by przemalować płytki farbą ale mąż jak usłyszał, to kazał mi to sobie wybić z głowy. W sumie to nawet się trochę boję, bo jak nie wyjdzie, to zostanie mi tylko skucie tego...i rozwód ;)
Wiem, wiem, nie jedna z Was już malowała ale...no właśnie ALE!

Póki co wiosną postaram się ją trochę zmodernizować, ulepszyć. Może nowe oświetlenie? Przydałoby się, bo to które mamy, woła o pomstę do nieba. Chciałabym by zawisła tu lampa hektar z ikei, jakoś wciąż o niej myślę, że byłaby tu idealna.

Trzeba odnowić ramę lustra, bo ta się odbarwiła. I zapewne jeszcze znajdzie się kilka innych rzeczy.
Na razie jest jak jest i póki co lepiej nie będzie.









Pożyjemy, zobaczymy! A nuż wygram w lotto i zamiast reanimacji będzie duży dom z ogrodem za miastem?  :)
NIGDY NIC NIE WIADOMO!


I tym optymistycznym akcentem żegnam się z Wami, moi mili.
Miłej i spokojnej niedzieli!











poniedziałek, 12 października 2015

PRZYJEMNOŚCI


 Witajcie.
 
Ostatnio trochę się obijam i to dosłownie. Cały ubiegły tydzień miałam urlop, zaplanowałam sobie tyle rzeczy do zrobienia, że bałam się, że mi doby nie starczy a jak już przyszło co do czego, to opierdzielałam się ile wlazło. Chociaż niee, umyłam okna i wszystkie lampy w domu. Posegregowałam ubrania i wyciągnęłam już te cieplejsze. Byłam parę razy na rozpoznaniu terenu, co nowego do wnętrz i na znalezieniu kilku nowych ciuszków. Ale najwięcej czasu spędziłam na kanapie lub w ramach zmiany pozycji, w fotelu, z moimi ulubionymi czasopismami i kawą :) Już dawno tak dobrze się nie czułam. Totalny luz, zero pośpiechu, nerwów...radość w pełnym wydaniu. Stwierdzam, że taki tygodniowy urlop na naładowanie baterii powinien być choć raz na dwa miesiące. BYŁO CUDOWNIE!
 
W domu ubieram sobie jesień na swój własny sposób. Królują szarości, czerń i biel. Próbowałam przez chwilę z żółtym ale jak zawsze długo nie wytrzymałam. Nie wiem ale męczą mnie ostatnio kolory a szarości wprowadzają harmonię i spokój.



 
 
Udało mi się przez przypadek kupić dwa piękne wazony. Mam komplet, biały i czarny.
Gdyby ktoś miał ochotę to znajdzie je w pepco, za 19,99 sztuka.
 
 
 
 
I na koniec moja nowa lampa podłogowa. Brakowało mi takiej małej i regulowanej do wieczornego czytania w fotelu a ta sprawdza się idealnie. To mój ulubiony kąt, bardzo lubię w nim przesiadywać :) Nawet przez chwilę zastanawiałam się czy nie kupić drugiego fotela ale...obawiam się, że zagraci zupełnie przestrzeń.
 
Lampę znajdziecie TU w trzech kolorach, teraz w promocji po 119 zł.
 
 
 
 
 
Aaaaa i nowe świeczniczki. Te akurat z Kik'a  po 4 zł za sztukę :)
 
 
 
Takie zakupy to czysta przyjemność. Nie zapomniałam też o czymś na tyłek, bo wszystko wokół kusi :)))
 
Stwierdzam, że fajna ta moja jesień!! Chociaż za oknem okropnie zimno i pada buuuu
 
Trzymajcie się ciepło, ja dziś wyciągnęłam kozaki.
 
BUZIOLE
 
 
 

niedziela, 21 czerwca 2015

PLANY, ZAKUPY I OCZEKIWANIE

 
Witajcie w ten niedzielny dzień!
 
Pogoda kapryśna, dość kiepska jak na zaczynające się lato, mam tylko nadzieję, że wciąż kaprysić nie będzie i wreszcie się wyklaruje. Dni tak szybką biegną, że nim się oglądniemy znów nastanie jesień a ja jeszcze się ciepłem nie nacieszyłam.
 
Po ciężkim, stresującym tygodniu wreszcie mogłam w weekend odpocząć, w zasadzie nie robiąc nic poza tym co lubię. Wczoraj odwiedziłam Ikeę, by kupić kilka rzeczy, które sobie upatrzyłam i stwierdzam, że Ikea idzie w kierunku natury. Pojawiły się fajne maty, dywany z trawy morskiej, kosze, lampy i wiele innych. Ta kolekcja warta jest uwagi.
 
 
 
U naszej blogowej koleżanki Ewy zamówiłam sobie biały bieżnik z napisami. Kiedy go odebrałam byłam oczarowana jego urokiem.
Jeszcze raz Ci Ewcia dziękuję!
 
 
I małe maleństwo na stolik kawowy :)
 
 
 
 
Ogólnie trochę się u mnie dzieje wnętrzarsko. Pojawiły się pewne zmiany, nowe dodatki i meble ale to pokażę już wkrótce. To taki wstęp i zamysł do przybycia nowej sofy a ta pojawi się za góra dwa, trzy tygodnie! Wtedy wszystko będzie miało swój sens...mam nadzieję :)
 
Na razie czekam, rozmyślam i planuję.
 
MIŁEGO TYGODNIA WAM ŻYCZĘ!!
 
 
 

czwartek, 9 kwietnia 2015

RANO W KUCHNI

 
DZIEŃ DOBRY!
 
Święta się skończyły więc i dekoracje pochowałam. Teraz czas na wiosnę w pełnej krasie a i pogodę zapowiadają nam wspaniałą :) Nareszcie!!!!
Dziś wstałam jakoś tak bardzo optymistycznie nastawiona, pobudzona i rześka jak skowronek.
Za oknem słońce!! choć za ciepło jeszcze nie jest ale i taka pogoda cieszy.
Dawno nie było nic z kuchni więc nadrabiamy zaległości, chociaż nie wiem czy coś straciliście, bo niewiele od ostatniego razu się tu zmieniło.
Meble wciąż te same, tylko dodatki trochę inne i gratów na blacie nic mniej. Czy Wy też macie tego wszystkiego tyle? Nie wiem jak to się dzieje ale co pochowam kuchenne gadżety, to za chwilę stoją inne. Nie umiem sobie z tym poradzić w żaden sposób :)
 
 
 
 
 
By jakoś ogarnąć ten kuchenny bałagan postanowiłam, że zakupię relingi kuchenne i część z tych rzeczy powieszę na nim, by odciążyć blat. Nie jestem do końca pewna, czy to dobry pomysł, jak myślicie? Wkurza mnie też do bólu mikrofalówka ale nie mam gdzie tego cholerstwa upchnąć, bo żadna szafka tego nie mieści, na lodówce za wysoko a pozbyć się tego też nie mogę, bo dość często korzystamy. I masz babo placek!
 
 
 
 
Chciałabym się też pozbyć suszarki do naczyń z blatu więc jak zawsze z pomocą przyszła niezawodna ikea i pomyślałam, że to by było idealne. Powiesiłabym to centralnie nad zlewem lub kawałek za. Dobry pomysł czy średnio?
 
W sumie chciałam czarne relingi ale mam wszędzie w kuchni srebrne dodatki i boję się, że ni w ząb będzie to pasowało.
 
Szczerze powiem, że liczę na Waszą pomoc w tej kwestii. Może macie jeszcze jakieś inne pomysły, to wiecie, będę wdzięczna :)))
 
Na dziś to wszystko, idę na drugie śniadanie!
 
 
 
 
Buziaki dziewczyny!!
 
Beti