DZIEŃ DOBRY!
I kolejny tydzień za nami a ja nie napisałam żadnego postu. Po prostu nie daję rady z dwóch powodów...
nie mam czasu to raz a po drugie,nie bardzo mam o czym pisać.
Mało dzieje się u mnie ostatnio wnętrzarsko,choć planów na ten rok mam wiele.Jak wiadomo wszystko kręci się wokół pieniędzy a one na ziemi nie leżą...choć niektórym zdarzają się niezłe sumki :)
W ciągu tego tygodnia oprócz hiacyntów,które znoszę namiętnie a których mąż ma już serdecznie dość,bo "śmierdzą",kupiłam tacę...to znaczy mężul mi kupił,tak na dobry tydzień :)
Radość długo nie trwała,bo jak wiadomo równowaga w przyrodzie musi być więc po wyjściu ze sklepu okazało się,że jakiś Pan,cofając uderzył nam w auto.
Pomimo późnej godziny wieczornej,zaczekał na nas a to za sprawą świadków,którzy to widzieli i zabronili uciekać. Zresztą na parkingu są kamery i trochę nie bardzo by było dać nogę.
Wczoraj poszłam do pracy z połową niewyprostowanych włosów,bo mi prostownica "umarła"
Ależ wyglądałam...fiu fiu pełen czad hahaha :))))
Te "ulubione" męża...czyż nie są piękne? Będą różowe :)
Skoro ja już tak dziś o wszystkim i o niczym,to bardzo serdecznie witam nowych obserwatorów i cichych podczytywaczy. Bardzo się cieszę,że chcecie czytać te moje wypociny :))
Jeśli nic się nie zmieni,w kolejnym poście pokażę Wam mój świąteczny prezent od męża...którym nie mam czasu się nawet nacieszyć :(
Ostatnio bardzo mnie rozpieszcza,wczoraj dostałam perfum Dolce&Gabbana "light blue"
Ślicznie pachnie,jeśli byście chciały :)
To już wszystko na dziś,pora się trochę ogarnąć i wyskoczyć z piżamki :))
Trzymajcie się cieplusio,bo idzie zima!
Uściski kochani :)