Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hiacynty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hiacynty. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 stycznia 2016

ZAPACH KAWY, HIACYNTÓW I MIODU




Trzy razy próbowałam coś napisać, niestety to chyba nie jest mój dzień :)) Zatem dziś post mało pisany, za to kilka kuchennych zdjęć z zapachem miodu, imbiru, kawy, hiacyntów i szafirków.












Kawa...uwielbiam!! Mogłabym pić bez przerwy gdyby nie mój żołądek, który się czasem buntuje.



Lubię takie wieczory, kiedy za oknem zima w pełni, z mrozem i śniegiem a w domu ciepło i przyjemnie, tylko kominka brak. Biorę moją kawę i znikam pod kocyk...


Ciepłe uściski przesyłam!!








poniedziałek, 23 marca 2015

KWIECIŚCIE, ŚWIĄTECZNIE CZYLI WIOSNA PRZYSZŁA

 
 
 
Ileż czasu czekałam na moją ukochaną wiosnę, ile razy narzekałam na pogodę, zimno i inne zimowe niedogodności. Wreszcie przyszła ubrana w wiosenną, kwiecistą sukienkę z wiankiem na głowie.
Może nie jest tak mega ciepło jakbym chciała ale słońce w zasadzie nie opuszcza niebieskiego nieba.
Z każdym dniem jest cieplej, choć wczorajszy śnieg trochę mnie zbił z tropu. Nawet świeżo posadzone bratki skuliły się, chowając łebki przed mrozem. W każdym razie wiem, że zima pakuje już swoje walizki, co mnie niezmiernie cieszy :)
 
W domu w sumie bez mian, tylko kwiaty bardziej się rozpanoszyły. Pierwszy raz mam niebieskie hiacynty i muszę Wam powiedzieć, że jestem nimi oczarowana. Są przepiękne!
 
 
 
 
 
Poszłam dalej w tym moim zauroczeniu niebieskim i zakupiłam kilka gadżetów kuchennych w pastelowym niebieskim, na co mąż przyglądając się z niedowierzaniem mówi:
"przecież to psuje cały nasz białoczarny image!"
Uwierzcie, że normalnie mnie zatkało hihi :))
Całe szczęście, że nie zdążyłam zakupić pięknych, na prawdę pięknych niebieskobiałych kubeczków, talerzyków i miseczek. A tak pochowałam moje nowe niebieskości do szafek i wszystko gra, bo pastelowy w mojej kuchni nie wyglądał dobrze. Pewnie to przez te beżowe kafelki i blat.
 
 
 
 
 
Tak sobie dzisiaj myślałam, że chyba też przyszła pora na mycie okien upaćkanych od deszczu, śniegu i wiatru. Chciałam myć dzisiaj ale temperatura ledwo 5 stopni skutecznie wybiła mi to z głowy. Na środę zapowiadają u mnie około 16 stopni więc poczekam, niestety w czwartek deszcz. który jak zawsze wybrudzi mi je ponownie :))
 
Nie wiem czy to kwestia słońca czy Bóg wie czego ale ostatnio mnie nosi. Mam ochotę na jakąś metamorfozę w domu ale nie za bardzo wiem co bym mogła zrobić. Może po prostu wezmę się za świąteczne porządki :)
 
 
Ściskam wiosennie!
Beti
 
 
 
 
 
 
 
 

czwartek, 23 stycznia 2014

Różowe okulary



Obiecywałam,że będę częściej,niestety nie wyrabiam się i czasem bym chciała,by doba trwała dwa razy dłużej :) Na dworze bardzo zimowo z różnymi niespodziankami no ale "sorry,taki klimat" :))))
Dziś pierwszy raz od dawna zobaczyłam słońce i taka radość mnie przepełniła.
Słońce potrafi czynić cuda,prawda?

W domku ciepło i przyjemnie,choć ostatnio mało w nim bywam ale rozpieszczam się kolorami,kwiatami i dobrymi napojami...czasem nawet tymi z "prądem" :)
Zakwitły moje różowe hiacynty...




i dwie różowe azalie...



na kanapie różowe poduszki i na stole różowe świeczuszki :)
ale mi się zrymowało!

I tak różowo mamy!

Wpadłam w jakąś różową dziurę i mam różowe okulary,bo świat wydaje mi się jakiś inny niż zwykle...bardziej optymistyczny,mniej marudny...a może to ja się zmieniłam?
Może to ja przestałam narzekać,bo przecież cóż to marudzenie ma zmienić.Trzeba czerpać każdą chwilę,cieszyć się nią...zarażać ludzi uśmiechem,optymizmem,radością.
Czasem wystarczy jedno miłe słowo a ktoś może poczuć się lepiej...
Wciąż uczę się tego...być dobrą...traktować ludzi tak,jak sama chcę być traktowana...
bo ponoć dobro zawsze wraca...i tego się trzymam :)

Pewnie Was zanudziłam więc przepraszam ale to było takie spontaniczne.


Wiele uśmiechu kochani na nadchodzący weekend.
Ja mam od jutra dwa dni wolnego!! Normalnie szaleństwo hahaha :)))

Uściski


niedziela, 19 stycznia 2014

Silver



DZIEŃ DOBRY!

I kolejny tydzień za nami a ja nie napisałam żadnego postu. Po prostu nie daję rady z dwóch powodów...
nie mam czasu to raz a po drugie,nie bardzo mam o czym pisać.
Mało dzieje się u mnie ostatnio wnętrzarsko,choć planów na ten rok mam wiele.Jak wiadomo wszystko kręci się wokół pieniędzy a one na ziemi nie leżą...choć niektórym zdarzają się niezłe sumki :)

W ciągu tego tygodnia oprócz hiacyntów,które znoszę namiętnie a których mąż ma już serdecznie dość,bo "śmierdzą",kupiłam tacę...to znaczy mężul mi kupił,tak na dobry tydzień :)








Radość długo nie trwała,bo jak wiadomo równowaga w przyrodzie musi być więc po wyjściu ze sklepu okazało się,że jakiś Pan,cofając uderzył nam w auto.
Pomimo późnej godziny wieczornej,zaczekał na nas a to za sprawą świadków,którzy to widzieli i zabronili uciekać. Zresztą na parkingu są kamery i trochę nie bardzo by było dać nogę.
Wczoraj poszłam do pracy z połową niewyprostowanych włosów,bo mi prostownica "umarła"
Ależ wyglądałam...fiu fiu pełen czad hahaha :))))


Te "ulubione" męża...czyż nie są piękne? Będą różowe :)



Skoro ja już tak dziś o wszystkim i o niczym,to bardzo serdecznie witam nowych obserwatorów i cichych podczytywaczy. Bardzo się cieszę,że chcecie czytać te moje wypociny :))

Jeśli nic się nie zmieni,w kolejnym poście pokażę Wam mój świąteczny prezent od męża...którym nie mam czasu się nawet nacieszyć :(
Ostatnio bardzo mnie rozpieszcza,wczoraj dostałam perfum Dolce&Gabbana "light blue"
Ślicznie pachnie,jeśli byście chciały :)

To już wszystko na dziś,pora się trochę ogarnąć i wyskoczyć z piżamki :))

Trzymajcie się cieplusio,bo idzie zima!
Uściski kochani :)