DZIEŃ DOBRY!
Jestem...choć myślałam, że w tym roku świąt nie będzie, przynajmniej dla mojej rodziny. Na samym początku grudnia wylądowałyśmy z marszu, po rutynowych badaniach w szpitalu. Miało być zwykłe USG jamy brzusznej a usłyszałam...torbiel w nerce i w jajniku... chyba chłoniak. Słabo mi się zrobiło i nogi same się ugięły. Nie potrafiłam zahamować płaczu i wciąż przed oczami mam wzrok mojej córki, oczy przerażonego dziecka.
Nie chcę zanudzać Was szczegółami ale torbiel na nerce faktycznie jest a po owym "chłoniaku" nie ma już śladu, najprawdopodobniej to też była torbiel, która pękła i znikła :)
4 stycznia mamy tomografię odnośnie nerki, która ma dać szerszy obraz.
Lekarze w szpitalu dziwili się tylko, jakim prawem pani doktor od usg mówiła mi o chłoniaku, skoro nie miała żadnej pewności. Nie straszy się pacjenta bez 100% pewności.
Przez ten cały czas przybyło mi tysiące siwych włosów, nerwica, może i wrzody. Do dziś próbuję wyciszyć mój organizm i wciąż mam senne koszmary.
Powinnam pójść do tej baby i dać jej z przysłowiowego liścia, by poczuć się lepiej i może nauczyć ją, że tak się nie robi. I to tyle w tym temacie
***
W poniedziałek wreszcie zabrałam się za strojenie w domu, chcę poczuć magię. Na razie dostało się pokojowi trochę bieli i czerwieni. Resztą mieszkania zajmę się w sobotę, bo mam wolny weekend.
Będę szaleć :)))
Zdjęcia rozmazane ale uwierzcie, że przy aurze za oknem nie da się zrobić lepszych, przynajmniej nie moim aparatem.
W tym roku, tak jak wspomniałam w poprzednim poście będzie z czerwienią w tle. Za oknem jest tak szaro i buro, że czerwień doskonale ożywia i nadaje charakteru wnętrzu. No ale i tak biel rządzi :)
Nie umiem, nie potrafię przejść obok niej obojętnie, na co dowodem są bombki, które zobaczyłam na sklepowej półce. Zauroczyły mnie od pierwszego wejrzenia.
Czyż nie są cudne?? Piękne, prawda?
Mój mąż jak zobaczył, to zapytał "znów białe a czarnych nie było?"
A były! I nawet chciałam mu później kupić tak dla śmiechu :)
Zrezygnowałam jednak z tego zamysłu, bo choinka będzie biała z czerwienią i to już w najbliższą sobotę :)
Teraz się już z wami żegnam.
Buziole






Betuś, no to przeżyłaś straszne chwile, ja bym dała chyba z liścia! Dobrze,że jednak jest inaczej. U mnie też będzie trochę czerwieni na choince, bo moi chłopcy chcą "z kolorem". u Ciebie cudnie, te gwiazdy i światełka... trzymam kciuki za zdrówko, bo ono jest najważniejsze przecież.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko-D
Przydałoby się babsku wstrętnemu! Czerwień ma jakąś magię w sobie i jak przeglądałam ostatnio zdjęcia choinek z poprzednich lat, to były jakieś takie smutne. Pora to zmienić :)
UsuńPięknie, klimatycznie, nastrojowo:)) Śliczne bombki wyszukałaś, uwielbiam takie ażurowe/filigranowe motywy. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńBoooziu, przepraszam, wpadłam na szybko zobaczyć śliczne zdjęcia, bez bicia się przyznaję, że przeczytałam tekst po napisaniu powyższego komentarza... Tulę mocno!!
UsuńDzięki Madziu, najważniejsze, że to nic poważnego jak mnie straszono.
UsuńW bombkach jestem zakochana :)))
Patelnią w łeb temu, kto Cię tak nastraszył:/
Usuńhihi no przydałoby się :)
UsuńZupełnie niedawno trafiłam na Twojego bloga i od razu pochłonęłam całe archiwum. Niesamowitą przemianę przeszedł Twój salon. Strasznie podoba mi się ta półka za kanapą i jej stylizacja :)
OdpowiedzUsuńTo bardzo miłe co napisałaś. Ta półka za kanapą to zwykłe komody malm, które pozostały mi po zmianie mebli w salonie a że szkoda było mi je wyrzucić, to postanowiłam je schować za kanapą. Teraz mam półkę i dodatkowe miejsce na rzeczy pozasezonowe :)
UsuńPozdrawiam
Oj tak, tylko śniegu brakuje!
OdpowiedzUsuńOj Kochana! Ściskam :) Lekarze niedouczeni i tak już bywa a dla nich to rutyna. Ja ma całe nerki w torbielach bo to dziedziczne u nas więc żyję sobie z nimi bo juz taki urok mój.
OdpowiedzUsuńPięknie wystroiłaś! Ta Twoja sofa mnie czaruje na maxa!!!
buźka
Wiem, że torbiele to nic poważnego ale jak człowiek słyszy, że chłoniak, to ma od razu czarne myśli.
UsuńNieskromnie Ci powiem, że też lubię tę moją sofę i gdybym miała miejsce kupiłabym drugą :))
Ach te torbiele! Paskudztwo jedne! Coś wiem o nich. Zatem życzę Ci Kochana spokoju i zdrowia na najbliższe dni i na Święta od razu! Podoba mi się nastrój u Ciebie! Czekam na przedświąteczną odsłonę. Ja już od listopada dekoruję i końca nie widać, ciągle coś dochodzi, zmieniam, kombinuję. A najważniejsze stoi w miejscu :P BuziakI!
OdpowiedzUsuńBardzo, bardzo dziękuję!! :) Tobie również Małgosiu wszystkiego dobrego na te święta, przede wszystkim zdrowia, bo bez niego, wszystko inne nie ma sensu.
Usuńjak ja Cię rozumiem. Zamiast skupić sie całkowicie na przygotowaniach oboje z mężem leczymy się od początku grudnia. mnie zdiagnozowano podobnie, badania, usg, markery nowotworowe, niepokój. W końcu skierowanie do szpitala i czekanie na termin operacji. Jeszcze diagnostyka w styczniu. Na razie sie uspokoiłam ale jeszcze chyba czeka mnie biopsja bo nie chcę sie zgodzić na kolejna operację. Rok temu już miałam jedną.. Cóż, życie nas zaskakuje, czasem mało przyjemnie.. Życzę Ci z całego serca zdrowia i spokoju. Niech złe sny odejdą w niepamięć. A bombki niezwykle piękne i delikatne. U mnie też biel w tym roku:)
OdpowiedzUsuńOjej, to faktycznie niewesoło. Wiem, że łatwo się mówi ale kilka lat temu przeszłam podobną sytuację do Twojej, nastraszono mnie, pobrano wycinki a na końcu powiedziano, że wszystko jest ok. Przez te trzy tygodnie, co czekałam na wyniki mało nie zwariowałam ze strachu.
UsuńI ja życzę zdrowia i spokoju i by okazało się, że to tylko błahostka :)
Życzę zdrowia, na te święta i kolejne, okazuje się, że nic ważniejszego nie ma...
OdpowiedzUsuńDziękuję i wzajemnie :))
UsuńBetuś głowa do góry, lekarze są walnięci. Podobny przypadek mieliśmy w rodzinie ale po odstawieniu kurczaków i jaj wszystko się unormowało. Cudownie wystroiłaś chałupkę a krople czerwieni idealnie ożywiły wnętrze. Buziaków moc.
OdpowiedzUsuńTo prawda, że prawdziwych lekarzy jest jak na lekarstwo, takich z powołania a nie dla kasy. Miejmy tylko nadzieję, że częściej będziemy trafiać do tych pierwszych niż tych drugich a najlepiej wcale nie mieć z nimi do czynienia :)
UsuńU Ciebie też bajkowo :D
Przede wszystkim bardzo,bardzo mocno życzę Ci zdrowia i jeszcze bardziej cieszę się, że ten koszmar za Wami. Wiem, że to nie jest łatwe, ale mam nadzieję, że nerwy już za Tobą i że teraz już tylko będzie lepiej, spokojnie, a Święta będą prawdziwie radosne! Oddaj się całkowicie dekoracyjnemu szaleństwu i zapomnij o tych paskudztwach- widać, że Boże Narodzenie już tuż, tuż :) Ściskam Cię gorąco!!!
OdpowiedzUsuńI tak zrobię...zapomnę, przynajmniej do 4 stycznia ;/
UsuńI ja ściskam
Oj, jak Ja Cię rozumię... Mi lekarz też kiedyś strzelił coś takiego, byłam wtedy w piątym miesiącu ciąży - " przykro mi bardzo, ale nie widzę u pani dziecka nerek... "
OdpowiedzUsuńPrzeryczałam cały miesiąc. Przy następnym badaniu obejrzał mojego dzidziusia inny lekarz, zawołał tamtego i jeszcze jednego. Okazało się, że nerki są, jedna tylko anomalnie jest w podbrzuszu.
Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko skończy się także dobrze, zdrówka życzę!!!
A w domku masz cudownie!
Oooo to już w ogóle bym go chyba zabiła, konowała jednego. Tyle stresu kobiecie w ciąży sprawić, żenada!
UsuńDorotko i Tobie wszystkiego dobrego :)
Na naszą służbę zdrowia można tylko ponarzekać, nie wiem, czy jest na to jakiś sposób. Chyba tylko taki - nie chorować! Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, ale nerwy zszargane... Współczuję. Dobrych świąt, które Wam wszystko wynagrodzą.
OdpowiedzUsuńNa naszą służbę zdrowia można tylko ponarzekać, nie wiem, czy jest na to jakiś sposób. Chyba tylko taki - nie chorować! Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, ale nerwy zszargane... Współczuję. Dobrych świąt, które Wam wszystko wynagrodzą.
OdpowiedzUsuńJej Betuś trzymajcie się zdrowo, trzymam kciuki żeby już takie diagnozy nie miały miejsca, a lekarze chyba zapominają, że owszem diagnozowanie to ich zawód i mogą podchodzić do tego "służbowo" ale po drugiej stronie jest osoba , dla której sama wizyta i strach o zdrowie to już nie rutyna, a często duży stres i zmartwienie.
OdpowiedzUsuńPiękny nastrój wyczarowalas w domku. Buziaki
Beti, trzymam kciuki za wszystkie badania, będzie dobrze!!!!!! wierze ze jesteś zestresowana, nie ma nic gorszego niż złe wiadomości a jak to dotyczy naszych dzieci...... pięknie mieszkanie urządziłaś!!!! babki są warte grzechu bo są przecudowne:))) buziaki gorące przesyłam!!!!!!Ania
OdpowiedzUsuńJuż jest pięknie, a co dopiero będzie w sobotę :)
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci zdrowia i jak najmniej takich "specjalistów" na Twojej drodze. Gdyby ludzie stosowali zasadę "nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe" (czytaj: obsługuj innych tak, jak sam chciałbyś być obsłużony), życie byłoby z pewnością łatwiejsze i przyjemniejsze. Trzymajmy się tego na Święta i Nowy Rok!
Pozdrawiam!
Przede wszystkim,ważne ,że okazało się ,że to nie chłoniak.....przecież takie choroby to koszmar. Życzę dużo zdrowia. P.s. Pięknie przystroiłaś dom....
OdpowiedzUsuńBeti, jak to dobrze, że ta diagnoza była błędna, ale jak to źle, że lekarze zapominają, że poza leczeniem i stawianiem diagnoz muszą też być psychologami - dotykają najdelikatniejszych stref ludzkiego życia i proszę do czego mogą takim nieodpowiedzialnym postępowaniem doprowadzić. Trzymajcie się, trzymam kciuki za dalsze badania, najważniejsze, że najgorsze wykluczone. A domek przystroiłaś sobie ślicznie! Jest pięknie i nastrojowo - czuć święta :-) i widzę, że oliwki jeszcze dają radę :-)
OdpowiedzUsuńPs. Skąd kocyk w renifery? chodzą za mną renifery... na szczęście w przenośni :-)
Opieka zdrowotna pozostawia wiele do życzenia ale tego raczej nie przeskoczymy.
UsuńKochana kocyk kupiłam w zeszłym roku w Biedronce :)
Dzięki za info! :-). Żeż no, a Biedra nie ma sprzedaży online i widze, że sporo fajnych (i tanich) rzeczy mi przelatuje koło nosa :(.
Usuńpiękne wnętrze:) magicznie i czerwono :) choć mogłoby być bardziej biało mam na myśli śnieg ;) pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńOj tak,śnieg to by się przydał z całą pewnością :)
Usuńpiękne bombki..
OdpowiedzUsuńDziękuję!
UsuńNa szczescie wszystko dobrze sie skonczylo. Ja nawet nie chce myslec o takich chorobskach, dlatego sie nie rozpisuje na ten temat.
OdpowiedzUsuńBetunia zdrowka zycze:***
Zwykle też nie użalam się nad sobą ale jeśli chodzi o dzieci, to człowiek bardziej przeżywa. Oby nigdy więcej!
UsuńWiem co przeszłaś, u mnie jakiś czas temu podobna historia z synem.Powiększone węzły chłonne, słabsze wyniki morfologii i lekarz z białaczką wyskoczył.Zamarłam wtedy w gabinecie,wszystko się dobrze skończyło ale strach pozostał do tego stopnia że w nocy chodzę i węzły dotykam czy aby znowu nie powiększone. Radosnego przygotowania do świąt, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńO Boże, wierzę,że zamarłaś. Lekarze są tacy beznadziejni!! Oby jak najmniej takich na swojej drodze
UsuńI Tobie wszystkiego dobrego na te Święta :)
Bombki prześliczne! Takie eteryczne, lekkie jak śmiego, którego teraz bardzo nam brakuje :-)
OdpowiedzUsuńJestem w nich zakochana, bo na choince wyglądają przepięknie :)
Usuńoj u Ciebie przytulnie w 100%
OdpowiedzUsuńz pozdrowieniami i dużo zdrówka
Dzięki Karolcia :)
Usuńale u Ciebie już pięknie - świątecznie przytulnie ...
OdpowiedzUsuńu Nas jeszcze daleko do takiego klimaciku
pozdrawiam
Zdążysz, jak co roku :)
UsuńJa tam brałabym te czarne bombki, bo u mnie w tym roku biało- czarno-czerwono.
OdpowiedzUsuńJuż klimat masz u siebie, rozsiadłabym się na tej Twojej kanapie !, a ja w proszku, czas przelatuje przez palce, latam tylko i rozwożę dzieciaki, wpadam do domu na chwilkę aby znowu wypaść, jestem tym zmęczona, nie przygotowaniami, nie sprzątaniem , tylko tą ciągłą gonitwą. Na czas świąteczny czekam jak na zbawienie.
Trzymajcie się Babeczki !!!! :):):)
Gdyby tak można było sobie pod choinkę zażyczyć więcej czasu dla siebie, dla rodziny, by doba miała więcej godzin i by po pstryknięciu palcami można się było przenieść w ciepłe kraje :)
UsuńBuziaki
Oj...to zdrówka Ci życzę, DUŻO :):):)
OdpowiedzUsuńKlimat cudowny, a zauroczeniu się nie dziwię ;)
Ściskam świątecznie i pamiętaj: duuuuży dystans do tego co mówią '' doktory''
Też kiedyś osiwiałam...niepotrzebnie ;)
Dziękuję przyda się Aniu!
UsuńAż mi serce stanęło na początku postu. Zdrówka i spokoju Wam życzę. Ja siwiałam w zeszłym roku. Na szczęście do konkretnego lekarza trafiłam, co nie pisał bajek tylko opierał się na faktach. Będzie dobrze i trzymajcie się dzielnie :)
OdpowiedzUsuńA bombki śliczne kupiłaś!
Dziękuję za słowa otuchy, wierzę, że wszystko będzie dobrze :)
UsuńHej :) Od pewnego czasu chodzę sobie po Twoim blogu.. coś kiedyś szukałam.. wyskoczyłaś mi Ty, zainpirowałam się szalenie- jakoś we wrzesniu chyba wtedy... miałam pare dni urlopu, wiec poczytałam całego bloga.. i teraz na bieżąco śledzę a co ;) I musze przyznać,że Twój dom jest cudowny :))) A pisze posta dlatego, że szukalam dla siebie takiej tacki wiklinowej, no nieważne, i natrafiłam na taki fajny sklep- patrzę a tam mnóóóstwo fajnych białych rzeczy ;) hehe no i od razu pomyślałam o Tobie ;) może Ci się przyda i coś Ci się spodoba, podsyłam linka : http://wiklinowa-wies.pl/
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i idę nadrobić Twoje ostatanie posty, bo żem się opuściła ostatnie 3 tygodnie ;)
Kasia
To bardzo miłe co napisałaś :) Za adresik dziękuję, pewnie nie raz się przyda :)
UsuńBeatko, głowa do góry :D Wiem, że trudno nie przejmować się zdrowiem...Wszystko będzie OK.Ja też sobie to wmawiam, że nie ma co panikować, że wszystko się uda... A też mam powód. Przed nami bardzo trudny czas - ze względu na wadę postawy mojego syna czeka operacja klatki piersiowej - wypychanie mostka. Ostatnio cały czas mamy z nim problemy - słabnie, mdleje, ma zawroty głowy (mostek uciska na serce) :/ Czekamy na wizytę u kardiologa, żeby za pomocą echa serca zbadać przepływy krwi, potem chirurg - ortopeda i .... najtrudniejsza rzecz : decyzja o operacji, której w naszym mieście nie wykonują.Głowa mi paruje od myślenia :/ Trzymaj się cieplutko i miejmy nadzieje, że "wszystkie trudne sprawy porozkręcają się jak supełki" ;)Buziaki - M.
OdpowiedzUsuńO rany, to się biedny nacierpi. Najważniejsze, by po tej operacji wszystko minęło i mógł normalnie funkcjonować. Mnie zawsze dziwi, że ludzie dbają o siebie i chorują, cierpią a taki pijak spod sklepu, w każdy dzień nawalony, życia i zdrowia nie szanuje i jego nic nie rusza. Zycie jednak jest niesprawiedliwe.
UsuńZdrowia kochana dla całej rodzinki :)
Strojenie piękne, a co do problemów zdrowotnych, to będzie dobrze, musi być, prawda? Ja w to głęboko wierzę :) Pozdrawiam ciepło i życzę już tylko dobrych informacji :)
OdpowiedzUsuńOczywiście, że musi, innej opcji nie biorę pod uwagę!
UsuńAch... (przede wszystkim te poduszki)
OdpowiedzUsuńSzalenie przytulnie u Ciebie
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam na przedmieścia :-)