Cześć dziewczyny!
Ostatnio jakoś czasu mi brak i chyba weny również do pisania.Jestem jakaś bez życia,wiecznie zmęczona i śpiąca a pogoda nie pomaga wyjść z tego stanu.
Wczoraj było pięknie,słonecznie a dziś no niestety będzie chyba padać.
Szkoda,bo zaplanowałam sobie spacerek po gałązki modrzewia ale pożyjemy zobaczymy.
Dobra kończę już o pogodzie,bo jaka jest każdy widzi,nie?
Dziś piszę do Was z prośbą,bo to co ostatnio widzę na moim tarasie nie daje mi spokoju.
Otóż od jakiegoś czasu zjawiają się u mnie mali goście w dość licznej liczbie.
Mowa oczywiście o ptakach a w szczególności o sikorkach,wróblach i gołębiu,sztuk jeden.
Chciałam ostatnio powiesić pranie na tarasie,bo ładnie słoneczko świeciło ale jakież było moje zdziwienie,kiedy spojrzałam na moje "tarasowe klapeczki"
Wkładka jakaś poszarpana,poskubana...nic nie podejrzewając pomyślałam,że od zmiany temperatur tak się im zrobiło.
Nowe nie są więc mają prawo...ale to co ujrzałam zwaliło mnie z nóg!
Do moich butów przylatują sikorki,które wyjadają skórkową wkładkę.
Wniosek jeden,są bardzo głodne,skoro zadawala je wkładka.
Buty nadal tam stoją a w ciągu dnia mam istne naloty na nie. Pałaszują oprócz butów też nasiona z moich tuj,grzebią w korze w doniczkach wyszukując robaków,przy czym rozrzucają ją na prawo i lewo.
Krótko mówiąc jadłodajnia tarasowa tętni życiem :))
Przyleciał też w czasie niewielkiej śnieżycy gołąb. Myślałam,że z lotu,że zmęczony...
nakarmiłam chlebem...przylatuje teraz codziennie.
Wiem,że nie są lubiane,bo wszędzie zostawiają swe odchody ale nie mam serca go przegonić.
Nic a nic się nie boi i wcale nie ucieka jak wychodzę do niego.
Patrzy tylko tymi swymi oczami i grucha do mnie jakby chciał coś powiedzieć.
Wiem mam z głową coś nie halo ale nic na to nie poradzę ;P
Od dziecka los zwierząt nie był mi obojętny.
Dziewczyny wiem,że macie dobre serduszka więc proszę abyście czasem wysypały gdzieś na trawę jakiś chleb,może powiesiły słoninkę sikorkom...byłoby super!!
Ale jakby się jakiś karmnik jeszcze znalazł...wiecie,nie?
Wasze dzieci też mają z tego radość :)
Pozdrawiam Was z całego serca i z góry dziękuję za najmniejszy gest w tym kierunku :****



Beti, karmię ptaszki od kiedy pamiętam. One mają pełne brzuszki, a ja mam frajdę, gdy je podczas tego pałaszowania podglądam. Muszę tylko moja sunię w domu zamykać podczas ptasich posiłków, bo je przegania i stoi pod karmnikiem w nadziei, że coś spadnie. Łasuch z niej... A Ty z klapeczkami się już pożegnaj i karm, karm, karm... ;))
OdpowiedzUsuńpozdrowionka
dominika
No własnie mój psiak też nie umie wytrzymać i ich nie straszyć,dlatego patrzy zza szyby :)
UsuńKlapeczki to pikuś,ważne zwierzaki
kochana my chlebek zawsze wysypujemy pod okna,i chodzimy gesi karmic ktore nie odlecialy(albo kaczki ,bog jedem wie ,ja sie tam na ptactwie nie znam)a w tym roku maz obiecal zbudowac karmnik wiec bedzie i karmik i wedzona sloninka tez:P,a balkon tak czy siak sie czysci po zimie wiec jest mi to obojetne.........klapeczki ratuj wez do domu a daj im co innego do wcinania hiiiii..buziaczek :****mmlllllla:P*
OdpowiedzUsuńFajnie,że pamiętacie i wspieracie gdy trzeba :))Mam nadzieję,że wszyscy mają takie podejście a klapeczki kupię inne,by ich nie kusiły :)Buziol
Usuńhaaa u mnie też jest jadłodajnia :))) nie tylko ptaki się zlatują na resztki ale i koty i psy z połowy wsi... to co nie zjemy wywalam na kom-postnik... ale tam nic nie zostaje :)))
OdpowiedzUsuńmamy też karmnik dla ptaszków i sikorką słoninkę wieszamy od zawsze co roku zafajdany cały balkon jest na wiosnę ale co tam ...
pozdrawiam
Oj Martulka to super,aż się moje serce raduje jak takie rzeczy czytam :)))
UsuńJesteśmy do siebie podobne nie tylko z blogowaniem, ja też mam karmnik za oknem i zostawiam dużo resztek w ogrodzie dla ptaszyny.
OdpowiedzUsuńI tak trzymaj :)
UsuńWczesniej mialam ogrod i zawsze kupowalam takie kulki do powieszenia. Wybieralam jedno drzewko i mialy choinke swiateczna ;)))
OdpowiedzUsuńW tym roku musze cos wykombinowac na balkonie, a odchody jakos przezyje :)))
Buzki
Moja sąsiadka chyba usłyszała moje myśli,bo pojawiły się właśnie takie kulki na jej barierce :) Choinka świąteczna...hahah super!
UsuńDokarmiamy z Manią regularnie i gołąbki w parku i kaczki, zimą tym bardziej...tym czasem w jego pobliżu jest kościół na płocie którego ks. proboszcz zamocował specjalne druty by ptaki nie siadały, nie raz widziałam poranione gołąbki w parku, ledwo chodzące;( żal ich bardzo...
OdpowiedzUsuńBuziaki posyłam
Kto jak kto ale ksiądz tym bardziej powinien takie rzeczy wspierać a nie dawać zły przykład. Zresztą nie ma się co dziwić patrząc na to co księża wyprawiają...
UsuńDokarmiajcie dziewczyny dalej,bo zimą kiedy jest śnieg zwierzakom jest ciężko coś znaleźć do jedzenia.Buziaki
Betii masz złote serducho :)))
OdpowiedzUsuńE tam zaraz złote,z tego co wiem to czerwone ;P
UsuńKocham te małe i duże stworzonka i jakoś ciężko mi przejść koło nich obojętnie
Beti bardzo ładny apel! jestem jak najbardziej za i ja na pewno wysypię :))) u rodziców na ogrodzie zawsze gdy idą mrozy wystawiamy karmnik dla ptaszków. mnie też ich szkoda. trzeba pomagać:) aby świat był piękniejszy:)
OdpowiedzUsuńuściski
Wiem Aniu,że masz dobre serduszko i starasz się pomagać a to Ci się chwali :)
UsuńOczywiście że o nie wolno nam zapominać o ptaszkach i innych zwierzętach w potrzebie , aby nikt butami nie musiał się żywić :)))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
Oj nie,nie wolno a stare buty raczej dobre nie są ;P
Usuń