sobota, 13 lipca 2013

Weekend w łóżku?

                                               
Witajcie kochani.

Dziś bez zdjęć,bo nie dam rady,nie mam siły ani ochoty.
Weekend zaczął się dla mnie pechowo i mam nadzieję,że nim się skończy zapomnę o bólu jaki mnie przeszywa ale od początku.

W czwartek wieczorem kiedy za oknem lał deszcz a ja siedziałam sobie w moim ukochanym fotelu czytając gazetki i popijając herbatę z cytryną,mojemu psu się przypomniało,że gdzieś zgubił piłeczkę.
Okazało się,że wpadła mu pod łóżko więc długo nie myśląc chciałam wyciągnąć.
Nie wzięłam tylko jednego pod uwagę,że jak beztrosko czytałam,musiało mnie przewiać,bo okno balkonowe było otwarte a wiał silny wiatr.
Schyliłam się pod łóżko ale nie mogłam dosięgnąć więc jedną ręką je podniosłam a drugą  próbowałam wyciągnąć i wtedy mnie skręciło.
Takiego bólu nie pamiętam,padłam jak kłoda na podłogę i leżałam bez ruchu.
Myślałam,że umrę,bo żadna pozycja nie dawała ulgi i tak w oto sposób nabawiłam się bólu korzonków.
Kto choć raz miał wie jak to boli,idzie się pos...z bólu.
Nasmarowałam się maścią,wlazłam pod koc i niby przeszło ale to była tylko cisza przed burzą,bo po wczorajszym maratonie po sklepach w cieniutkiej bluzeczce i w deszczu dopadło mnie znów dziś w nocy.
Nie spałam od 2.30,chodziłam,brałam nospę,smarowałam maściami i nic.
Dziś leżę jak kłoda,wygrzewam się i liczę na litość innych.
Wciąż boli ale zdecydowanie mniej niż w nocy,jeśli się nasili czeka mnie pogotowie,bo kolejnej takiej nocy nie przeżyję!
Najgorsze jest to,że jutro jadę zawieźć córkę do babci,bo jadą nad morze a to jakieś 1,5 godziny w aucie w jedną stronę.
I jeszcze powrót do domu.



Mam nadzieję,że jednak minie ten stan,bardzo tego pragnę.

Moja rada...ubierajcie się ciepło,by nigdy Was takie cholerstwo nie chwyciło,poród przy tym to pikuś!
I nie żartuję,bo nie ma pozycji w jakiej jest lżej.
I na dodatek tego wszystkiego padł mi komp i piszę teraz do Was z takiego małego gówienka,ech...
ale lepiej z takiego niż z żadnego :)




Wyżaliłam się więc znikam po kolejną dawkę Ibupromu a Wam życzę zdrowia :)

Do następnego kochani!

21 komentarzy:

  1. Trzymaj się Beciu, nie dawaj się bólowi. Zdrówka życzę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bidulko!!! współczuję ci Beatko bardzo, ale myślę ze bez zastrzyków to się nie obędzie. To paskudztwo nie wyleczone wraca... Zdrówka:)))

    OdpowiedzUsuń
  3. O matko... ;( Beo, no strasznie mi przykro, że tak cierpisz... Trzymaj się dzielnie. Nie chcę doradzać, bo nie chcę zaszkodzić, ale oszczędzać się ruchowo to musisz na pewno...
    usciski ślę!
    dominika

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana prześlij mi swego maila, to napiszę Ci co masz zrobić...głowa do góry!;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, Bidusiu :/ Zaraz kurierem poślę herbatkę, podusię poprawię, kocykiem okryję i ... w ucho dam za tą cienką bluzeczkę ;) A tak już całkiem serio - trzymaj się, uszy do góry i zdrowiej szybciutko :D Pozdrawiam - M.

    OdpowiedzUsuń
  6. Współczuję, biedna jesteś trzymam kciuki za szybkie wyzdrowienie

    OdpowiedzUsuń
  7. ojeju bidulko ty moja***
    wiem co to korzonki ****
    i bol nerek,tez przerabialam ,bleeeeeeeeeeee,od tego czasu mam na tym punkcie przewrazliwienie i jak widze ze komus wlazi koszulka z gaci kiedy jest chlodno ,to mnie az trzesie bleeeeee

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj pamiętam jak mój mąż to miał - pogotowie w środku nocy, nigdy wcześniej nie widziałam żeby tak wił się z bólu. Mam nadzieję, że jak najszybciej wrócisz do zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
  9. biedactwo! trzymam kciuki za bezbolesną nockę!

    OdpowiedzUsuń
  10. No to się porobiło! Oby szybko odpuściło. Ja mam pęknięty dysk i przepuklinę tarczy międzykręgowej od półtora roku. Już się nauczyłam żyć z bólem i wiem, że przejdzie dopiero po operacji albo śmierci :) Dlatego współczuję i życzę szybkiej poprawy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Betuś, ale Cie dopadło! Wiesz co klapsa na gołą pupę bym Ci dała i ... plastry rozgrzewające przykleiła :) Kuruj się!
    Ściskam-D.

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj, wiem jak to boli, współczuję, trzymaj się cieplutko i idź do lekarza, na są tabletki i dużo szybciej pomogą niż same plastry i maści :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Trzymaj się Kochaniutka! Wygrzewaj korzonki,
    zdrówka Ci życzę i szybkiego powrotu do formy:*

    OdpowiedzUsuń
  14. Witaj biedulko. Kiedyś mojego M tak zlapało na urlopie. Ani apteki, ani lekarza. Z desperacji zrobiłam mu oklady, ale naprawdę gorące. Pomogło! Przejdzie Ci zobaczysz :))))) pozdrowionka, s.

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj,korzonki....wstrętna rzecz ;-( Współczuje.
    Pozdrawiam i życzę zdrówka :-)))

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj, biedactwo :( Nie znam tego bólu, i wolę go nie poznawać ;)
    Dużo zdrówka życzę!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. cmokasy przesyłam:****
    oj wiem coś na temat bólu pleców oj wiem:(
    będzie git dasz radę :***8

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeju Kochana, czytam i oczy wielkie mam jak spodki, mam nadzieję że dziś juz o niebo lepiej...tak czy inaczej oszczędzaj się co sił!!!
    Uściski;*

    OdpowiedzUsuń
  19. DZIEWCZYNY MOJE,BARDZO WAM DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE KOMENTARZE,JESTEŚCIE KOCHANE!!
    JUŻ DZIŚ JEST O NIEBO LEPIEJ I NAWET POSZALAŁAM W DOMU NA ŚCIERCE ;P ALE UWAŻAM I NIE FORSUJĘ SIĘ,BO ZA CHWILKĘ MOŻE BYĆ POWTÓRKA.
    DZIĘKUJĘ JESZCZE RAZ!!!

    OdpowiedzUsuń
  20. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń