wtorek, 18 marca 2014

by nie zwariować,trzeba wyluzować!



Jakiś pechowy ten marzec dla mnie.Wszystko idzie jak po grudzie i dokładają się kolejne problemy...bo jak wiadomo,jak się wali to wszystko naraz.
Ledwie dostałam nową pracę a już ją straciłam...ponoć jakieś rozrachunki "na górze" i firma się rozpadła a ja zostałam na lodzie.A miało być tak pięknie!
Dziś w nocy nie mogłam spać,bo już od wczoraj szarpały mną nerwy w związku z dzisiejszą wizytą w urzędzie celnym. Jestem już po...i nie było aż tak źle ale co się strachu najadłam to moje. Trzeba zapłacić i będzie po krzyku ale nowy stół znów przeszedł na dalszy plan :(
Wracając do domu,doszłam do wniosku,że muszę wyluzować,odpuścić trochę i nie brać tak wszystkiego do siebie,bo zwariuję i wykończę się nerwowo.Przecież ludzie mają gorsze problemy,czyż nie?

Zatem by trochę spuścić z tonu i pozbyć się stresu,dziś nic nie robię...
Zrobiłam sobie herbatę z cytryną,opatuliłam się kocykiem i łapię oddech. Poczytam zaległe gazetki,"pokręcę telewizorem" i chyba się trochę zdrzemnę. Słabo,co? Ale dzisiaj bardzo tego potrzebuję.
Czuję się kompletnie wypompowana...




...i chyba wypalona do reszty. Wena mnie opuściła,w domu pełno roboty,poprawek,malowania a mi się nawet palcem kiwnąć nie chce.Trudno,przecież świat się nie zawali ;)


Kupiłam sobie żółte poszewki...ku radości i przyjemności! :))



I gałązki brzozy zaczynają wypuszczać zielone listki...




Wiem,mało optymistycznie dziś było ale musiałam się wygadać i jakoś mi lżej...

Bardzo Wam dziękuję,że jesteście!! :*
Obiecuję kolejnym razem będzie mniej marudzenia ;P

Radości kochani!!







53 komentarze:

  1. Łoj - przynajmniej załapałaś się na pracę. Bo ja szukam, gmeram, szperam od września i ni cholery. Dziecko w wieku przedszkolnym i skreślona jestem. Oczywiście zatajam informację, jak mogę, ale jak mi wypalają o nadgodzinach, pracach zmianowych to co ja mogę? Młodego ktoś odebrać musi a Połówek co chwila na wyjazdach. Ale inni i tak gorzej mają. My przynajmniej własny (ciasny ale tani w utrzymaniu) dom nad głową mamy. A znajomi czasem i 3/4 pensji za wynajem i rachunki puścić muszą. Meliska do kubasa, łeb za okno coby pooddychać wiosną i uszy w górę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu wiem o czym piszesz. Kiedy mój pierwszy mąż zostawił mnie z niespełna dwuletnim dzieckiem przez pieniędzy i szans na przetrwanie,bo się zakochał,myślałam,że wyląduję w wariatkowie.Nie miałam na kogo liczyć,bo moi rodzice mieszkają 130 km ode mnie a rodzice mojego ex nie żyli.Nikt mnie nie chciał przyjąć,bo kto przyjmie matkę z małym dzieckiem? W domu piętrzyły się kolejne problemy i dopadł brak pieniędzy.Ledwo wiązałam koniec z końcem i wiele łez wylałam.Rynek pracy w dzisiejszych czasach jest okrutny dla matek pod każdym względem a wciąż słyszę pieprzenie,że spada przyrost naturalny! Masz rację,czasem lepiej nic nie mówić i kłamać w żywe oczy ale wiem tez,że pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć.Rzadko się zdarza pracodawca,co zrozumie i wyciągnie rękę...Życzę byś znalazła takiego,co Ci pomoże i nie będzie stwarzał problemów,gdy będzie trzeba zostać z chorym dzieckiem w domu :)
      Buziaki

      Usuń
    2. Nie wiem co napisac...jestem w szoku,ze mialas w zyciu takie ciezkie chwile, ale jak widac nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo...masz szczesliwa rodzinke i mezulka, ktory bedzie z toba na dobre i zle :)))
      Sytuacja na rynku pracy jest ciezka i wiele osob ma z nia problemy, dlatego glowa do gory i nie daj sobie popsuc humoru ;)))
      Buuuziolki :)))

      Usuń
    3. Magda uwierz mi,że to był dopiero początek tego,co zgotował mi mój były mąż. Do dziś mam żal,że mnie tak potraktował i nie rozmawiam z nim ale dziękuję,bo dzięki niemu mam przy sobie kogoś,na kim mogę polegać :)))

      Usuń
  2. Beti Kochana każda z nas to wie by nie brać do siebie ale łatwo się mówi gorzej robi...wiem coś o tym! ale życzę Ci z całego serca by w końcu słoneczko Ci przyświeciło...trzeba czerpać radość z tego co się ma bo tak jak piszesz inni mają gorzej lub zawsze może być gorzej...tak sobie wmawiam;))
    Uściski Kochana;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie Justyś,gorzej z realizacją ;P Zazdroszczę facetom,mam czasem wrażenie,że po nich wszystko spływa a my rwiemy włosy z głowy...Masz rację,trzeba cieszyć się tym co się ma...moja mama wczoraj mi powiedziała...dziecko nie martw się,masz Artura i dziękuj za to Bogu...I faktycznie,nie wiem co by było gdybym go nie miała...
      Cmokam i dziękuję:*

      Usuń
  3. Masz racje!odpoczni wrzuc na luz i samo sie jakos ulozy w koncu:) Ale latwo sie mowi inaczej przezywa. Wierz mi ze u mnie tez nie zawsze lekko...Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem,że wszyscy mamy jakieś problemy,mniejsze i większe i że każdy przeżywa je na swój sposób...I wiem też,że czasem zbytnio się przejmuję ale życie nie raz dało mi popalić...

      Usuń
  4. hmmm faktycznie jak się wali to wszystko naraz :/
    Beti odpocznij sobie...wycisz się...będzie dobrze :*
    trzymaj się kochana...każdy potrzebuje od czasu do czasu się wygadać,a to nie oznacza od razu,że marudzisz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyciszam,choć w głowie tyle myśli...

      Usuń
  5. Kochana nie martw się czasem tak to jest ... może masz małe "przesilenie wiosenne", jak będzie więcej słonka to ci humor wróci... ale dziś zrób sobie mały dzień leniuszka i odpocznij i nie myśl o niczym:)
    Wiem, jak to jest... dla mnie cały poprzedni rok był pod górkę same nieszczęścia, ale przetrwałam i już jest dobrze, nie daj się:) Buziaki i ściskam cieplutko nosek do góry!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana ;* Mówi się,że co nas nie zabije to nas wzmocni i pewnie tak jest ale i stres może zabić ;P Teraz skupiam się na rosole,bo mi chęć jakaś naszła hihi

      Usuń
  6. Każda z nas ma lepsze i gorsze dni, tylko jedne się do tego przyznają a drugie trzymają w sobie i padają na zawał.
    Kochana trochę snu, trochę przytulasów i odrobina słońca, a będzie na pewno będzie, wiosna jest a już na pewno w Twoim domku, pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słońca ostatnio jak na lekarstwo ale taka aura wiecznie trwać nie będzie :) Na rozładowanie emocji i wyluzowania zafundowałam sobie prasowanie i od razu mi lepiej :P

      Usuń
    2. Mimo , że Ci pomogło, dziękuję za taką terapię, wolę błogie lenistwo, buziol

      Usuń
    3. hehehe no mówię Ci,że nie znoszę by nie powiedzieć,że nienawidzę prasować ale dzisiaj prasowałam z wielką przyjemnością,Wiem odbiło mi hahaha ;P

      Usuń
  7. hej Beti, cudne te twoje poduchy, zwłaszcza ta żółta bardzo mi się spodobała:)))
    trzymaj się Beti, tak jak pisze Ali... każda z nas ma takie dni.
    ja tez ostatnio miałam:)
    uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta żółta to nowy nabytek z biedronki gdybyś chciała :)

      Usuń
  8. No i dobrze, Czasami trzeba się wybiadolić. Szkoda tej pracy. Szukanie nowej to zawsze stres. Ale ja uważam, że wszystko z czasem się po kościach rozchodzi a jedyne prawdziwe kłopoty to kalectwo, nieuleczalna choroba i śmierć. Z tym człowiek nic zrobić już nie może. Trzymam kciuki za zmianę wiatrów na przychylne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mądre słowa Lillu! Masz rację,takie "kłopoty" to żaden kłopot w stosunku to kalectwa czy śmierci.
      Pozdrawiam

      Usuń
  9. Betii ... spokojnie i wszytsko sie ułozy :) zobaczysz:)
    U Ciebie w domku pieknie ... usiadz i wypocznij :)
    Usciski kochana :)) kissss

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację,przecież wiecznie nie może być do bani :)
      Cmokam Ala

      Usuń
  10. o tak czasem należny zwolnić i wziąć oddech ... pięknie w domku masz

    pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem to przydałoby się stanąć z boku i spojrzeć na to wszystko z innej strony

      Usuń
  11. czasami potrzeba wypuścić powietrze i stanąć obok.
    a praca? będzie inna.
    masz dar do ludzi więc coś znajdziesz.
    poduchy są rewelacyjne!
    cmoki kochana:***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Beatko :* Mam nadzieję,że wreszcie się do mnie los w tej sprawie uśmiechnie :)

      Usuń
  12. faktycznie jak się wali to wszystko naraz.
    ale jak to się mówi? Po burzy zawsze wychodzi słońce! :)
    ładne poszewki :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tytuł posta w sam raz i dla mnie ... ;) Głowa do góry, cycki do przodu - będzie lepiej. I tym optymistycznym akcentem kończąc - przytulasa zostawiam, M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie cycki? heheh taki żarcik ;P No to oby nam się lepiej...

      Usuń
  14. Trzymaj się. Dzień odpoczynku należy Ci się jak nikomu innemu. Pozdrawiam i życzę spokoju i dużo słońca :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Beti mozemy sobie reke podac. U mnie tez wszystko jak krew z nosa. Niby cos tam sie kreci, ale nie jestem zadowolona i jestem tak jak ty jakas osowiala, wypompowana. Niby plany sa i cos mogla bym porobic i sie zajac to mam takiego guza na zaladku, ze nie moge sie przelamac. Dzis w koncu wraca do domu chlopowiusz i do tego przywiezie mi moje stoliki nocne..i calkiem spory prezent urodzinowy. Moze to poprawi humor. Herbatka dobra na wszystko. Moze w raz z poprawa pogody przyjdzie poprawa humoru??
    Trzymaj sie kochana i radosci ducha ci zycze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chłopowiusz...ale się usmiałam!! Dzięki Aniu,niesamowicie poprawiłaś mi humor :*
      urodziny miałaś,kiedy? Jejku to wszystkiego najlepszego i by powrócił stan uniesień i wszelakich dobrych rzeczy! Oj poprawi,poprawi...facet w domu,nowe stoliki...musi być poprawa :))))

      Usuń
    2. Beti..urodzinki beda w kwietniu , ale prezent juz jest;)(Cos szybkiego na cztery kola;)
      A stoliki..cudne! Beda fotki! Dzis z rana juz kawa i jestem zmotywowana do dzialania.
      Zycze nie dobrego dnia i pozdrawiam

      Usuń
  16. Beti kochana, ja się trzymam zasady, że "zawsze może być gorzej". Tak jak napisała Maszka - głowa do góry .... :) Muszą nadejść dobre czasy. Zobaczysz!
    dzisiaj łap przytulaski :))))) s.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No baaa innej wersji nie biorę pod uwagę :) ale dzięki za przytulasy :*

      Usuń
  17. Kochana!
    To widzę że u większości "do dupy" . Mój mąż właśnie parę dni temu zwolnił się z pracy skuszony dużą lepszą propozycją i dziś po drugim dniu wie że popełnił ogromny błąd - w większości rzeczach został oszukany- począwszy od stanowiska , obowiązków pracy i złożeń nowego szefa co do jego projektów naprawczych - ma 3 miesiące na wdrożenie zmian - które wymagają nakładów pieniężnych - a na to szef już ie wyraża zgody - chociaż rozmowy były zupełnie inne .............i co Ty na to! Jak nie zwariuję to będzie dobrze , dziecko szykuje się na studia, kasa potrzebna a my z gołą dupą zostaniemy. Zważywszy na to że pensja męża była lwią częścią budżetu domowego i pod ten budżet planowane są zawsze wydatki...... Jestem taka wściekła że ludzie tak potrafią kręcić, motać, że są tacy nieuczciwi . Chłop załamany, ja razem z nim, nie wiem co mu doradzić jak mu pomóc.......ech życie.
    Pozdrawiam serdecznie Patti

    P.S
    Jestem u Ciebie za każdym razem jak ukazuje się post - ale nie mam weny do pisania a do blogowania tym bardziej. Czytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurcze to faktycznie nie wesoło.Pracodawcy teraz tak za nic ludzi mają,słowa i obietnice gówno warte.Mnie też skusiły lepsze warunki pod każdym względem a teraz jedynie mogę sobie tymi obietnicami ścianę wypisać.Mój mąż stwierdził,że mi chyba nie dane jest pracować albo na twarzy mam "naiwna" wypisane,że tak mnie pracodawcy w dupę kopią. Trudno,przeżyję! Nie mam tak trudnej sytuacji jak wy ale wiem jak to jest zostać na lodzie i zacisnąć pasa,który i tak był już mocno zaciśnięty.
      Trzymam kciuki,by sytuacja szybko zmieniła swój obrót a mąż przestał się martwić,że nie jest w stanie utrzymać rodziny...wiem jak ich to bardzo boli. A Tobie spokoju i radości każdego dnia :)

      Usuń
    2. Dziękuję Ci kochana , tylko wiara w to że musi ta zmiana wyjść nam na dobre jakoś daje nam siłę wstawać co rano . Stwierdziliśmy z mężem , że my nie nadajemy sie na te czasy - dla nas słowo jest tak samo ważne jak umowa pisemna, dla ludzi widać słowo nic nie nie znaczy.......a i czasami papier gówno warty.
      Cóż wierzę , że te kłopoty mają jakiś głębszy sens i są zapowiedzią czegoś lepszego . Bez Wiary bym zwariowała.
      Pozdrawiam i życzę Ci wszystkiego dobrego :)
      Patti

      Usuń
  18. Beti masz rację trzeba wyluzować, ja też szukam pracy od roku, mogłam pójść do pracy 10miesięcy temu, ale odrzuciłam propozycję, bo wydawała mi się słaba. Teraz co chwilę mam doła. pozdrawiam aga

    OdpowiedzUsuń
  19. Kochana Beti, ja wierzę, że ten rok będzie wspaniały i tego samego Tobie życzę! Na pewno ta aktualna zmiana w Twoim życiu będzie początkiem czegoś nowego i wspaniałego :) Domowe prace nie uciekną, więc odpocznij i nabierz sił, a zobaczysz, że wkrótce wszystko się ułoży.
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  20. ściski ślę kochana. odpocznij, wynudź się trochę, a potem uszy do góry, cyc do przodu, kto jak nie ty da radę!!

    OdpowiedzUsuń
  21. Beatko współczuje Ci, bardzo!!!! Ale pamietaj, ze po każdej burzy świeci słoneczko:)))) Będzie dobrze - ja w to wierzę:)))) A teraz delektuj sie wolną chwilą...

    OdpowiedzUsuń
  22. Kochana głowa do góry!Nie ta będzie inna!ja odeszłam z pracy miesiąc temu (przez mobbing psychiczny) łapie w domku oddech i jest mi duzo lżej ;) ogarnę się i zacznę szukać nowej, bo jak się kredyt na M wzięło, to musowo do roboty;))
    Odpoczywaj, ładuj bateryjki i do przodu!
    buziak

    OdpowiedzUsuń
  23. BETI JAKIM CUDEM PRZEOCZYLAM:::::do bani ze wszystkim,ty to masz pecha ostnio z praca,buuuuu,no wiesz az nie wiem co napisac,no bo co mam napisac i tak to nie zmieni niczego u ciebie....................tule mocno *****
    a pduszka zolteczko bardzo fajna:P!

    OdpowiedzUsuń
  24. Beti....głowa do góry. Ja zawsze sobie mówię, widocznie musiało tak być i teraz będzie już tylko lepiej. Tą pracę straciłaś żeby dostać lepszą!! Jestem pewna :)

    Ściskam mocno:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Głowa do góry...Serdecznie pozdrawiam,Ewa z Wrocławia..

    OdpowiedzUsuń
  26. Po burzy zawsze przychodzi słońce, będzie dobrze, trzymam za Ciebie mocno kciuki!!
    A na razie jak możesz to odpoczywaj ile się da. Ja zawsze żałowałam takich chwil, w których zamartwiałam się i stresowałam zamiast wyluzować i odpocząć. Bo potem i tak życie układało swój scenariusz.
    Pozdrawiam cieplutko!!

    OdpowiedzUsuń
  27. Beatko,bardzo mi przykro.Wiem jak to jest bo sama prowadzę od wielu lat firme i często narazona jestem na problmy,szczególnie w branży budowlanej.U mnie najczęściej to problem z klientami,że rezygnuja lub nie chcą zapłacić i wymyślają niestworzone uwagi.Ale zawsze dla mnie i mężą najgorsze było zwolnienie pracowników.Nigdy z dnia na dzień,zawsze uprzedzaliśmy,że jest mniej zamówień.Wiesz,ja też mam osttanio ciężki okres i czekam w nerwach na pewną transakcje.Ciężko jest.nie lubię jak ktoś pisze:co Cię nie zabije to wzmocni,będzie dobrze,inni mają gorzej itd...ale napiszę Ci coś co mnie zawsze stawia na nogi:Mój Rabin do Icka:Icek Ty się nie martw jak jest źle.Ty się martw jak jest dobrze.Bo po dobrze zawsze przyjdzie źle a po złym zawsze szybko przyjdzie dobre!!! I tego się trzymaj!!!Widocznie tak miało być,bo znajdziesz lepszą pracę,tylko musisz chwileczkę poczekać.Buziaki kochana,trzymaj się!!!

    OdpowiedzUsuń
  28. Kobieta wie jak sobie nastrój najlepiej poprawić. Poduchy zwłaszcza ta zółta- cudeńko. Na taka właśnie poluje, ciekawy wzór i ta barwa, świetny wybór. Pozdrowionka:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Trzeba czasem odpłynąć w nicość, bo do wariactwa w dzisiejszych czasach blisko każdemu...

    OdpowiedzUsuń